Wywiady

Maciej Trędota: Warto z góry wiedzieć, kto nas zatrudni

123RF
Jeśli na spontaniczny wyjazd decyduje się młoda osoba, która ma fundusze, by przeżyć za granicą dwa–trzy miesiące bez pracy, to może potraktować to jak przygodę albo nowe doświadczenie - mówi Maciej Trędota, doradca EURES Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie.

Rz: Czy teraz, gdy wielu Polaków ma już doświadczenia z zagranicznych podróży, spadło ryzyko wyjazdu do pracy za granicą „w ciemno"?

Maciej Trędota: Odradzamy takie wyjazdy, aczkolwiek na spotkaniach, na których mówimy o bezpiecznej pracy za granicą, nieraz słyszmy komentarze, że kolega nie znał języka ani warunków, a pojechał i zarobił. Wiele zależy od naszej sytuacji. Jeśli na spontaniczny wyjazd decyduje się młoda osoba, która ma fundusze, by przeżyć za granicą dwa–trzy miesiące bez pracy, to może potraktować to jak przygodę albo nowe doświadczenie. W innych przypadkach zdecydowanie odradzamy wyjazd temu, kto nie zna języka, nie ma podpisanej umowy o pracę albo choćby obiecanej pracy.

Co więc zrobić, by nasz wyjazd do pracy sezonowej za granicą był bezpieczny?

Przede wszystkim trzeba znać nazwę firmy, w której będziemy pracować. Dobrze byłoby też sprawdzić ją przed wyjazdem w internecie. To oczywiście nie zagwarantuje pełnego bezpieczeństwa, ale je zwiększy. Korzystajmy z usług agencji zatrudnienia, urzędów pracy, z ofert sieci EURES.

Możemy jednak trafić na nieuczciwe agencje...

Ale coraz rzadziej. Zawsze doradzamy na spotkaniach, by korzystać z dużych, sprawdzonych firm, które nie zarabiają na tym, że oszukują. Większość małych agencji działa uczciwie, ale jeśli chcemy zapewnić sobie 100 proc. bezpieczeństwa i 100 proc. wygody, warto wybrać duże firmy. Mają one zwykle lepszą obsługę w sytuacji, gdy warunki na miejscu będą zupełnie inne od obiecanych, bo zagraniczny pracodawca oszukał zarówno pośrednika, jak i ewentualnych pracowników. W przypadku pracy w Polsce możemy po prostu wrócić do domu, lecz jeśli dzielą nas od niego tysiące kilometrów, to kto nam opłaci bilet powrotny? Takie trudne kwestie zawiera się w umowie z agencją, która zgodnie z prawem może stwierdzić, że to osoba poszukująca pracy ponosi odpowiedzialność za powrót. Natomiast agencja, której zależy na utrzymaniu klienta, bierze tę odpowiedzialność na siebie. Często robią tak duże firmy. Zwykle mają też międzynarodowe struktury, dzięki czemu łatwiej mogą sprawdzić zagranicznego pracodawcę.

Nie wszyscy wiedzą, co powinna zawierać umowa z agencją..

Można to sprawdzić w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz w rozporządzeniu ministra pracy, bo pośrednictwo pracy jest usługą.

Podobno nadal zdarzają się przypadki pobierania opłat za pośrednictwo przy załatwianiu pracy za granicą?

Agencji pracy nie wolno pobierać od pracowników opłat za swoje usługi. Może natomiast ubiegać się o zwrot faktycznie poniesionych i dokładnie wyliczonych kosztów związanych z naszym wyjazdem, w tym kosztów transportu, tłumaczenia dokumentów, czy badań lekarskich. Przy czym agencja nie może od nas wymagać skorzystania z jej usług w tym zakresie.

A jak się zabezpieczyć przed oszukańczą ofertą pracy w internecie?

Im mniej informacji w ofercie, np. „Praca przy truskawkach" i jedynie numer telefonu, tym większe ryzyko. Każdy działający legalnie pośrednik pracy musi podać w ogłoszeniu swoją nazwę i numer certyfikatu. Wchodzimy więc na stronę stor.praca.gov.pl i tam możemy agencję sprawdzić.

A co robić, jeśli podjęliśmy już pracę za granicą, ale pracodawca nam nie płaci?

Jeśli mamy podpisaną umowę, to zwracamy się do zagranicznego odpowiednika sądu pracy. Pomóc mogą nam konsulat i ambasada RP w danym kraju. Doradzamy, by przed wyjazdem sprawdzić i zapisać np. w telefonie dane kontaktowe najbliższej polskiej placówki dyplomatycznej. Radzimy też przed wyjazdem wizytę na naszej stronie eures.praca.gov.pl i lekturę informatora na temat warunków życia i pracy w danym kraju. Są tam również dane wszystkich potrzebnych instytucji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL