Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Wywiady i opinie

Mateusz Morawiecki: Podatek tam, gdzie firma działa

Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów.
materiały prasowe
Unikanie płacenia podatków przez wielkie bogate międzynarodowe koncerny czy również krajowe firmy jest rzeczą niewłaściwą - mówi Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów.

W związku ze wskazaniem przez Komitet Polityczny PiS Mateusza Morawieckiego jako kandydata na nowego premiera przypominamy ostatni wywiad jakiego ówczesny wicepremier udzielił "Rzeczpospolitej".

Rzeczpospolita: Można powiedzieć, że wypowiedział pan wojnę rajom podatkowym. Czy znalazł pan zrozumienie dla tej inicjatywy wśród kolegów z Ecofinu podczas weekendowego spotkania w Tallinie?

Mateusz Morawiecki: Rzeczywiście, od blisko dwóch lat, na różnych spotkaniach unijnych i międzynarodowych – od Davos przez Trójkąt Weimarski po G20 – coraz głośniej podnosimy kwestię tego, że firmy, zwłaszcza firmy działające na kilku rynkach, powinny płacić podatki tam, gdzie osiągają przychody, a nie tam, gdzie są zarejestrowane. Że powinna obowiązywać zasada: biznes globalny, ale podatek lokalny. Pokazujemy, że jeśli tak nie jest, Europa traci na tym jako całość. Są liczne przykłady światowych koncernów, które osiągają w Europie przychody sięgające 30 mld euro i dzięki „parkowaniu" swoich finansów – niestety również w unijnych rajach – płacą efektywny podatek w wysokości 1 procentu, a nierzadko 1 promila. Albo inny przykład: 20 największych banków europejskich osiąga w rajach 26 procent swoich dochodów. To jest respektowanie zasad równej konkurencji? Jak mają się czuć na przykład firmy z sektora MŚP, które uczciwie płacą podatki w swoich krajach? Podczas ostatniej Rady ds. Ekonomiczno-Finansowych Ecofin rozmawiałem na ten temat z ministrami finansów Niemiec, Francji i kilkoma innymi ministrami, a także z wiceprzewodniczącym KE. I muszę powiedzieć, że znajdujemy coraz więcej zrozumienia.

Czy możemy już mówić o konkretnych rozwiązaniach czy też na razie to etap uzgadniania wspólnych chęci?

Na forum UE porozumienie co do wspólnych celów jest najważniejsze, choć potem proces legislacyjny przebiega bardzo mozolnie i żmudnie. Zależy mi również na rozdzieleniu dyskusji nad temat CCCTB (Common Consolidated Corporate Tax Base, czyli wspólnej we wszystkich krajach UE bazy podatkowej w podatku CIT), od problemu virtual permanent establishment, czyli wirtualnej ze względu na siedzibę, ale tak naprawdę – faktycznej obecności firmy w danym kraju. Chcielibyśmy, aby jak najszybciej udało się wypracować rozwiązania nakazujące płacić proporcjonalnie podatek tam, gdzie firma ma klientów, obroty, prowadzi biznes. Jest mnóstwo przykładów dużych firm i koncernów, które zachowują się przyzwoicie i uczciwie, ale każda moneta ma swój awers i rewers.

Ważne, że mamy do czynienia z pewnym przełomem w świadomości, że optymalizacje podatkowe, korzystanie z rajów podatkowych nie jest normalnym i korzystnym zjawiskiem, że unikanie płacenia podatków przez wielkie bogate międzynarodowe koncerny czy również krajowe firmy jest rzeczą niewłaściwą. Choć pewnie wypracowanie porozumienia i konkretnych regulacji może jeszcze trochę potrwać.

Największe raje podatkowe, to znaczy kraje dosyć szeroko oferujące możliwości obniżenia podatku, mamy w Europie, w tym wśród członków UE. Co one na pana inicjatywę?

Te kraje stosują często taktykę heads down, czyli głowa w dół – nie opowiadają się głośno przeciw. Warto podkreślić, że nie są to jakieś egzotyczne kraje, tylko silne państwa, takie jak Holandia, Belgia, Luksemburg, Wielka Brytania, a poza Europą z regulacji podatkowych korzystają też Chiny czy USA. Sami jako Polska nie jesteśmy w stanie wynegocjować z nimi korzystnych porozumień. Dlatego bardzo zależy nam na wspólnym działaniu.

Część ekonomistów wskazuje jednak, że ostra walka z optymalizacją podatkową nie wyjdzie Polsce i Europie na dobre. Bo im większe firmy płacą podatki, tym mniej im zostaje na rozwój, np. na inwestycje, których przecież potrzebujemy.

To ja stoję po drugiej stronie tęczy – i podzielam opinię takich ekonomistów jak Angus Deaton, Thomas Piketty, Joseph Stiglitz, czy Larry Summers, którzy w swoich publikacjach i listach otwartych przekonują, że regulatorzy rynku powinni traktować raje podatkowe jako diabelski mechanizm pomagający bogatym w pomnażaniu ich majątku kosztem uboższych warstw społecznych. To oczywiście temat do wielkiej dyskusji. Właściciele kapitału przekonują, że im mniejsze podatki, tym więcej ich inwestycji. Tyle tylko, że rzeczywistość tego nie potwierdza. Tak mówią od 10 lat i luka inwestycyjna cały czas jest ogromna.

A po drugie państwa muszą funkcjonować w oparciu o podatki i każdy kraj musi o to dbać. Dlaczego osoby, które decydują o „parkowaniu” ogromnych pieniędzy w rajach podatkowych, sami w tych rajach nie chcą żyć? Ano dlatego, że wolą wygodne życie tam, gdzie jest dobra infrastruktura, autostrady drogowe i światłowodowe, dobra edukacja, sprawne służby mundurowe, etc. A to przecież finansowane jest z podatków.

Po trzecie zaś, myślę, iż fakt, że wielcy i bogaci uciekają do rajów podatkowych, płacą mniej do budżetów swoich państw, za to sami zyskują więcej, w pewien sposób zaognia problem olbrzymich nierówności na świecie. Obecnie 10 najbogatszych ludzi ma większy majątek niż biedniejsza połowa ludzkości, albo inne porównanie - 1 proc. ludzi najbogatszych ma większy majątek niż 99 proc. pozostałych ludzi. Taki nierówny podział bogactwa wywołuje coraz większy niepokój w coraz większej liczbie krajów. Nie powinniśmy iść w kierunku pogłębiania tych nierówności.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL