Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wybory we Francji

Haszczyński: Ważš się losy świata, który znamy

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Prawie nikt nie lubi, jak się w innych krajach wybiera polityków spoza mainstreamu, skrajnych, mało dyplomatycznych. Ale we własnym kraju to inna sprawa: jest wielu wyborców chętnych do wsparcia opcji nietypowych i radykalnych.

To taki nowy paradoks naszego œwiata. Przećwiczony już w Wielkiej Brytanii z okazji referendum brexitowego i w USA w wyborach prezydenckich z Donaldem Trumpem w roli głównej. Czy podobny scenariusz może się teraz powtórzyć we Francji?

Europa wstrzymała oddech. Mesdames et Messieurs, odgrzewam to staroœwieckie, niegdyœ mocno wyœwiechtane, powiedzonko o oddechu, bo pasuje do walki o Pałac Elizejski, której pierwsza tura odbędzie się w najbliższš niedzielę. Przyglšda jej się zresztš nie tylko Europa. Bo te francuskie wybory prezydenckie sš wyjštkowe, mogš zadecydować o przyszłoœci najważniejszych instytucji zachodnich – Unii Europejskiej i NATO. Mogš doprowadzić do upadku œwiata, który, my, Polacy, znamy ledwie od jednego pokolenia.

Wyborom towarzyszy wielka niepewnoœć. Aż czworo kandydatów ma szansę przejœć do drugiej tury i każda z tych kandydatur budzi wštpliwoœci. I tylko jeden z tej czwórki reprezentuje partię tradycyjnego głównego nurtu, a więc przynajmniej teoretycznie gwarantuje, że po wyborach zachodni œwiat nie zacznie się walić.

Jeżeli Francuzi chcš przebić Brytyjczyków z ich Brexitem i Amerykanów z Trumpem, to bez trudu to osišgnš, przepuszczajšc do drugiej tury dwie skrajnoœci, w wersji prawicowej Marine Le Pen, a w lewicowej Jeana-Luca Mélenchona. To z punktu widzenia Polaków byłby wybór – proszę o wybaczenie, excusez-moi – między cholerš i innš chorobš, uwiecznionš w tytule przez Alberta Camusa. Krótko mówišc: une catastrophe.

Oboje, Le Pen i Mélenchon, majš bowiem trzy polityczne cechy, groŸne dla Polski i organizacji międzynarodowych, które dotychczas zapewniały jej bezpieczeństwo i rozwój ekonomiczny – UE i NATO. Sš antyamerykańscy, antyniemieccy i prorosyjscy. A właœciwie to i antynatowscy, z tym że Mélenchon mówi o tym bez ogródek (po prostu chce wyprowadzić Francję z paktu), a Le Pen bardziej pokrętnie (ale chce, by nad naszym bezpieczeństwem czuwała też Rosja, jak lis nad kurnikiem).

Te cechy, całe szczęœcie nie wszystkie naraz, miewajš i inni kandydaci na prezydenta Francji, włšcznie z najbardziej mainstreamowym centroprawicowym François Fillonem, który jest zauroczony Kremlem i zafascynowany okupacjš Krymu w nie mniejszym stopniu niż antysystemowa Marine Le Pen.

Jak się słucha, co chcš zgotować Francuzom i całemu œwiatu najważniejsi kandydaci, to już zaczyna się tęsknić za François Hollande'em, który niedługo opuœci Pałac Elizejski, nie próbujšc nawet zawalczyć o reelekcję. On przynajmniej nie wyznawał miłoœci Władimirowi Putinowi. Nieoficjalnym kandydatem Hollande'a jest Emmanuel Macron. Nie ma on jednak zaplecza partyjnego, nie może liczyć na swoich posłów w parlamencie, co oznaczałoby słabš prezydenturę. Chyba że wykorzysta deklarowanš centrowoœć do zawarcia sojuszu z któršœ z dużych tradycyjnych partii. I stary œwiat przetrwa.

Przetrwa i z Fillonem, którego prezydentura od poczštku byłaby obcišżona skandalem z wieloletnim opłacaniem żony z kasy publicznej za pracę, której nie wykonywała. Przetrwa może nawet i z kontestatorami Le Pen czy Mélenchonem. Tak jak na razie trwa bez większych wstrzšsów po decyzji Brytyjczyków o Brexicie i z Trumpem w Białym Domu, zachęcajšc do stwierdzenia: c'est la vie.

Jednak każde takie wydarzenie jak Brexit to przecięcie lub nacięcie nici, na której wisi cywilizacja zachodnia. Nie wiadomo, jakš ma wytrzymałoœć ani nawet, ile ich jest. Ale kiedyœ się urwie.

Francuzi zupełnie zagubieni >A9

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL