Donald Trump po ataku chemicznym w Syrii; Coś się powinno stać z Baszarem el-Asadem

aktualizacja: 06.04.2017, 22:09
Foto: AFP

Prezydent USA Donald Trump oświadczył na pokładzie Air Force One, że "coś powinno się stać" z prezydentem Syrii Baszarem el-Asadem po wtorkowym ataku chemicznym na syryjskie miasto Chan Szajchun - informuje Reuters. Agencja zwraca uwagę, że Trump nie powiedział, iż Asad powinien odejść. Zrobił to natomiast szef dyplomacji USA Rex Tillerson.

REDAKCJA POLECA
06.04.2017
Szef MSZ Francji: Asad będzie kiedyś sądzony jako zbrodniarz wojenny
06.04.2017
Władimir Putin o bezpodstawnych oskarżeniach ws. ataku chemicznego w Syrii
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

- Sądzę, że to, co zrobił Asad, jest straszne. Myślę, że to, co stało się w Syrii, jest zniewagą dla ludzkości, a on (Asad) tam jest i sądzę, że kieruje sprawami, więc coś powinno się stać - cytuje Trumpa Reuters.

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson oświadczył tego dnia, że nie widzi żadnej roli dla prezydenta Asada w rządzeniu narodem syryjskim. Podkreślił, że władze USA nie mają żadnych wątpliwości, iż to Asad jest odpowiedzialny za wtorkowy atak chemiczny. Jednocześnie wezwał Rosję, by ponownie rozważyła swe poparcie dla syryjskiego reżimu.

Reuters odnotowuje wypowiedź "wysokiego rangą przedstawiciela Departamentu Stanu USA", który poinformował, zastrzegając sobie anonimowość, że Tillerson rozmawiał w środę telefonicznie o ataku chemicznym w Syrii z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Według tego źródła, strona amerykańska chciała się dowiedzieć, co sądzi o tym Rosja.

Trump powiedział w czwartek, że od czasu chemicznego ataku w Syrii nie rozmawiał z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem - nie wykluczył jednak, że do takiej rozmowy może dojść.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w ataku chemicznym na miejscowość Chan Szajchun w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci. USA i inne kraje zachodnie oskarżają o ten atak siły prezydenta Asada, czemu władze w Damaszku zaprzeczają. Sprzymierzeni z Asadem Rosjanie twierdzą, że ofiary śmiertelne były rezultatem zaatakowania przez syryjskie lotnictwo składu wojskowego rebeliantów, w którym produkowana była broń chemiczna. Wersję tę odrzucają Amerykanie jako niewiarygodną.

Reuters poinformował w czwartek, powołując się na anonimowe źródło w amerykańskich władzach, że Pentagon i Biały Dom szczegółowo omawiają opcje militarne w odpowiedzi na atak z użyciem trującego gazu w Syrii. Opcje te mogą obejmować uziemienie samolotów wykorzystywanych przez siły Asada. Jest też opcja użycia pocisków manewrujących. Reuters odnotowuje, że owa osoba nie wypowiedziała się na temat prawdopodobieństwa akcji militarnej.

W środę Trump, zapytany, czy atak na Chan Szajchun stanowi przekroczenie "czerwonej linii", odparł, że atak "przekroczył wiele, wiele linii". Odmówił odpowiedzi na pytanie, jaka będzie jego reakcja na masakrę. Powiedział, że "w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie będzie mówił, co zrobi i kiedy to zrobi".

POLECAMY

KOMENTARZE