Widziane z regionu

Orliki, nowe hale i baseny, kluby wielkie i małe. Dzieci mają gdzie trenować

Chociaż swoje akademie ma większość dużych klubów, dobrze radzą sobie mniejsze, konkurencyjne wobec nich szkółki piłkarskie
AdobeStock
Orliki, nowe hale i baseny, kluby wielkie i małe – młodzież może dziś uprawiać sport w każdym zakątku Polski. Czy wykorzystuje tę szansę?

Według danych Zespołu Młodzieżowego działającego przy Instytucie Sportu w indywidualnych dyscyplinach olimpijskich sport uprawia dziś około 30 tys. dzieci w wieku od młodzika do juniora. Tylu młodych sportowców jest zarejestrowanych w związkach sportowych, to znaczy trenuje w sposób zorganizowany w klubach.

Dane nie obejmują sportów zespołowych. Główny Urząd Statystyczny oszacował, że najbardziej popularną dyscyplinę sportu – piłkę nożną – uprawia blisko 300 tys. juniorów. Jest jeszcze druga pod względem popularności w kraju siatkówka, łatwo dostępna do uprawiania koszykówka, coraz lepiej zorganizowana piłka ręczna. Można przyjąć, że blisko 400 tys. młodych Polaków uprawia sport w klubach. Przy założeniu, że rocznie przez ostatnie lata rodziło się w Polsce 360–380 tys. dzieci (w ubiegłym roku było to już 403 tys.), nie jest to liczba oszałamiająca.

Zawisza najlepszy w Polsce

Od kilku już lat najlepszym polskim klubem sportowym w kategoriach młodzieżowych jest CWZS Zawisza Bydgoszcz. W ubiegłym roku wygrał klasyfikację medalową Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Znajduje się na pierwszym miejscu w rankingu prowadzonym przez Zespół Młodzieżowy Instytutu Sportu.

Zawisza to przykład klubu wielosekcyjnego. Działa w oparciu o stowarzyszenia – lekkoatletyczne, strzeleckie, kajakarskie, gimnastyczne, podnoszenia ciężarów, piłki nożnej, boksu i sztuk walki, wioślarskie. Główną bazę stanowi Stadion Lekkoatletyczny im. Zdzisława Krzyszkowiaka. Do dyspozycji klub ma kilka specjalistycznych sal sportowych, piłkarskie boiska treningowe, strzelnicę. Na obiektach tych pod herbem Zawiszy trenuje dziś 1,2 tys. dzieci. W ubiegłym roku klub miał najsilniejszą w Polsce sekcję młodzieżową w lekkiej atletyce, kajakarstwie klasycznym, strzelectwie. Miejsce na podium zajęło podnoszenie ciężarów.

W historii Zawisza miał dziewięciu medalistów igrzysk, ostatnim był wioślarz Jacek Streich w Barcelonie w 1992 roku, najsłynniejszymi Zdzisław Krzyszkowiak i Teresa Ciepły, lekkoatleci, złoci medaliści z Rzymu i Tokio. Klub liczy, że w 2020 roku na igrzyska do Tokio pojadą i powalczą o medale – tyczkarz Paweł Wojciechowski, strzelczyni Klaudia Breś, a może kajakarka Dominika Włodarczyk bądź wioślarz Martin Brzeziński. – Nasza strategia zakłada wychowanie olimpijczyków i medalistów igrzysk olimpijskich. Chcemy nawiązać do tej wspaniałej tradycji. Dlatego przykładamy tak dużą wagę do pracy u podstaw i szkolenia młodzieży. Tą drogą chcemy dojść do sukcesów. Ale sport młodzieżowy jest dla nas również wartością samą w sobie – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Kowalski z biura marketingu CWZS Zawisza. Klub zapewnia szkolenie od najmłodszych lat. Młodzież, która zdecyduje się realizować sportową pasję, ma możliwość nauki we współpracujących z Zawiszą szkołach sportowych. Dobre rezultaty dają sportowcom możliwość otrzymywania stypendium, głównie od władz samorządowych. Takich zawodników ma wspomagać również powstająca właśnie Fundacja Zawisza.

Bydgoski model, klubu złożonego z wielu sekcji, działającego w oparciu o rozbudowaną bazę sportową, z dużymi tradycjami sportowymi, funkcjonuje z powodzeniem w wielu innych miejscach kraju. W czołówce młodzieżowych klasyfikacji są jeszcze: AZS-AWF Katowice, AZS OŚ Poznań, Śląsk Wrocław, AZS-AWF Warszawa, AZS-AWF Kraków. Tam trenuje najwięcej dzieci i młodzieży i odnosi największe sukcesy. Jak widać, najskuteczniejsze są ośrodki akademickie, których wielką zaletą jest także to, że posiadają wykwalifikowaną kadrę trenerów oraz kluby, jak Zawisza i Śląsk, nadal związane w pewien sposób z wojskiem.

W piłce nożnej nie ma reguły

W piłce nożnej wcale to, co wielkie, nie oznacza najlepsze. Swoje akademie mają oczywiście wszystkie kluby ekstraklasy, ale tylko niektóre z nich mają się czym pochwalić. Na szkolenie młodych zawodników od dawna nastawiony jest Lech Poznań i zbiera tego owoce. W ubiegłym roku zarobił na wychowankach – sprzedając ich do zachodnich klubów – 50 mln zł. W akademii Lecha trenowało aż pięciu piłkarzy z kadry Adama Nawałki na mundial w Rosji: Mariusz Kamiński, Bartosz Bereszyński, Dawid Kownacki, Jan Bednarek, Karol Linetty. Akademia ma siedzibę we Wronkach, młodzi piłkarze mają stworzone świetne warunki do treningu i nauki. To projekt bardzo profesjonalny, podczas naborów odbywa się selekcja, nie każde dziecko może potem grać w Lechu, do drużyny trafiają najlepsi.

W Lubinie chłopcy mają na miejscu do dyspozycji dwa oświetlone boiska ze sztuczną nawierzchnią, pięć boisk naturalnych, otwarty plac treningowy. Obok postawiona została bursa. Założenia Akademii KGHM Zagłębie Lubin opracował holenderski trener Richard Grootscholten. Ukształtował się w niej piłkarsko m.in. reprezentacyjny rozgrywający Piotr Zieliński. Jak mówi, świadomie wybrał tę szkółkę z rodzicami ze względu na warunki, jakie oferuje młodym piłkarzom.

Młodzi piłkarze Pogoni od lat zdobywają medale mistrzostw Polski juniorów. Legia kusi z kolei siecią szkółek w Warszawie, tzw. Legia Soccer Schools, ale jest to przede wszystkim projekt komercyjny. Rodzic płaci i dziecko czerpie przyjemność z gry w znanym klubie, chociaż niekoniecznie ma do tego predyspozycje. W przyszłym roku do użytku oddany zostanie nowoczesny ośrodek w Książenicach koło Grodziska Maz. To ma być dla Legii akademia z prawdziwego zdarzenia, do której będą trafiać wyselekcjonowani piłkarze.

Ale analizując miejsca, gdzie wychowali się reprezentanci Polski, którzy zagrają na mundialu w Rosji, okazuje się, że kilkanaście lat temu nie wielkie akademie, ale małe kluby były idealnym miejscem startu dla przyszłych kadrowiczów. Robert Lewandowski szkolił się w Partyzancie Leszno i niewielkim warszawskim młodzieżowym zespole – Varsovii, Wojciech Szczęsny – w Agrykoli, Arkadiusz Milik – w Rozwoju Katowice, Michał Pazdan – w Hutniku Kraków, Łukasz Piszczek – w LKS Goczałkowice-Zdrój i potem w Gwarku Zabrze, Jakub Błaszczykowski – w Rakowie Częstochowa.

Nadal mimo istnienia wielkich klubów sprawnie działają konkurencyjne piłkarskie szkółki. W Warszawie jest ich kilkadziesiąt. Najbardziej znana to FCB Escola Varsovia. To pierwsza w Europie – poza Barceloną – szkółka prowadząca treningi w oparciu o metody stosowane w Katalonii. W placówce trenują dzieci w wieku 6–12 lat, ale najzdolniejsi mogą potem wyjechać i kontynuować szkolenie w Hiszpanii w ramach systemu opracowanego przez FC Barcelona. Częste są wyjazdy na turnieje rozgrywane przez Barcę. Mimo że szkółka istnieje dopiero sześć lat, ma już sukcesy. Bramkarz Marcin Bułka podpisał kontrakt z Chelsea Londyn.

Milion złotych na tenisistę

Przy takich komercyjnych przedsięwzięciach jak Escola Barcelona, Legia Soccer Schools czy przy okazji zapisów dziecka do każdego innego klubu, pojawia się pytanie o koszty. W Zawiszy Bydgoszcz czy AZS-ach składki są symboliczne. Kluby są dotowane przez samorządy i władzom miejskim zależy na tym, by jak najwięcej dzieci miało zajęcie.

W piłce nożnej ceny są zróżnicowane w zależności od filozofii klubu. Zagłębie Lubin do niedawna w ogóle nie pobierało pieniędzy od rodziców dzieci. Sponsor akademii – KGHM – wspiera ją w ramach tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu. W Legii trzeba zapłacić około 200 zł miesięcznie, w Barcelonie kilkaset. W rejonie Warszawy w jednym klubie, dotowanym przez samorząd, rodzic zapłaci 30 zł, w innym 140 zł, a kolejnym 170 zł. I wcale nie ma pewności, że ten najdroższy zapewnia najlepszą jakość szkolenia. Do tego dochodzą wydatki na sprzęt, jeżeli ktoś złapie bakcyla, oraz zajęcia dodatkowe, jak np. balet czy akrobatyka.

W innych popularnych dyscyplinach stawki są podobne. Wahają się od kilkudziesięciu złotych (zależy to od regionu) do 120 (tyle np. płaci się za treningi w bardzo dobrym siatkarskim klubie Metro Warszawa).

Są jednak sporty, w których pieniądze stanowią ogromną barierę. Tenis działa na wyobraźnię ze względu na podawane przy okazji wyników sumy zarabiane przez zwycięzców turniejów. Ale aby dojść do tego punktu, trzeba w dziecko zainwestować, i to sporo. Co ważne, w tenisie koszty rosną wraz z wiekiem, w przeciwieństwie do piłki nożnej czy siatkówki, w których maleją. Na początku treningów rodzic tenisisty płaci kilkaset złotych, ale w wieku 14–19 lat w jednej z warszawskiej akademii zawodnicy płacą minimum 4 tys. zł na miesiąc. Osobno trzeba jeszcze zapłacić za wyjazdy, często dalekie. Płaci się też za trenera, fizjoterapeutę, sprzęt. Zdaniem byłego dyrektora Polskiego Związku Tenisowego w Polsce wyszkolenie tenisisty to wydatek rzędu miliona złotych. Drogie jest też żeglarstwo, ale w tej dyscyplinie najzdolniejszym pomaga państwowy sponsor i związek.

Oferta sportowa dla młodzieży w ostatnich latach znacznie się poprawiła. GUS podał, że w 2016 roku działało w kraju 14 286 klubów, które są coraz lepiej zarządzane. Do dyspozycji mają odnowione bądź wybudowane od nowa przez samorządy obiekty. Wyrosły jedna za drugą prywatne szkółki, głównie piłkarskie, ale też żeglarskie, tenisowe, sportów walki. Działa zdrowe prawo konkurencji. Jest gdzie i co trenować. Nic tylko wybierać.

Kluby najlepiej szkolące młodzież w 2017 roku:

1. CWZS Zawisza Bydgoszcz

2. AZS-AWF Katowice

3. AZS OŚ. Poznań

4. WKS Śląsk Wrocław

5. AZS-AWF Warszawa

6. AZS-AWF Poznań

7. Juvenia Białystok

8. AZS-AWF Kraków

9. AZS UMCS Lublin

10. Agros Zamość źródło: Zespół Młodzieżowy IS-PIB

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL