Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Widziane z regionu

Beton i asfalt powodujš podtopienia

Gwałtownych deszczów będzie w Polsce coraz więcej, a wtedy taka rura już sobie nie da rady.
AdobeStock
le, gdy za mało, ale w Polsce tak właœnie jest. Na jednego mieszkańca mamy 1600 m szeœc. wody rocznie – trzy razy mniej niż na statystycznego mieszkańca Europy. Problemem bywa też nadmiar.

Pół miliarda złotych unijnych dotacji przyznano już w tej perspektywie finansowej z programu operacyjnego „Infrastruktura i œrodowisko" (POIiŒ) gminom i gminnym spółkom wodno-kanalizacyjnym na inwestycje zwišzane z zagospodarowaniem wód opadowych. Ale nie tylko Unia pomaga. Również miasta – m.in. Kraków i Gdańsk – udzielajš dopłat mieszkańcom na inwestycje zwišzane z deszczówkš na posesjach.

Eksperci od lat zwracajš uwagę na potrzebę zmiany sposobu postępowania z wodš opadowš w mieœcie. Trzeba jš traktować jako potrzebny i przynoszšcy korzyœci zasób, a nie jako zagrożenie, przed którym należy się bronić, stosujšc odprowadzanie kanalizacjš deszczowš bšdŸ tzw. ogólnospławnš. Zgodnie z dyrektywš wodnš Unii Europejskiej woda powinna pozostać w miejscu opadu, a jej odprowadzanie to ostatecznoœć.

Przez wiele lat polskie miasta z tej ostatecznoœci korzystały na co dzień, a i tak przy zmianach klimatycznych przejawiajšcych się intensywniejszymi opadami borykały się z niewydolnoœciš systemów odprowadzajšcych i podtopieniami. Nic dziwnego – w zagęszczajšcej się zabudowie i przy zmniejszaniu się powierzchni przepuszczalnych – wody podczas nawałnic jest za dużo, by mogła w całoœci przejšć jš kanalizacja. Efekt – wybijajšce studzienki kanalizacyjne, zalane piwnice i podtopienia.

Pionierska Bydgoszcz

– Sposób myœlenia o sposobie odwodnienia miasta musi się zmienić. Wyœcig z rosnšcš intensywnoœciš i czasem trwania deszczu na skutek ocieplenia klimatu, polegajšcy na budowaniu coraz większych rur, przegraliœmy. Zmieniamy podejœcie – przekonywał w ubiegłym roku, podczas konferencji Bydgoska Retencja +2050, prezes tamtejszych Miejskich Wodocišgów i Kanalizacji Stanisław Drzewiecki.

Miasto chce rozwišzać kwestię deszczówki kompleksowo. Miejskie Wodocišgi i Kanalizacja zostały największym beneficjentem œrodków unijnych, przeznaczonych na inwestycje zwišzane z zagospodarowaniem wód opadowych na terenach miejskich. Wart 220 mln zł projekt dostosowania sieci kanalizacji deszczowej do zmian klimatycznych na terenie miasta uzyskał 130 mln zł dofinansowania.

W cišgu czterech lat zostanie zmodernizowanych 90 km sieci deszczowej, powstanie 14 km nowej sieci i ponad 80 urzšdzeń hydrotechnicznych, pozwalajšcych racjonalnie gospodarować wodami opadowymi i roztopowymi. Chodzi m.in. o zbiorniki retencyjne na 37 tys. m szeœc. wody, podczyszczalnie i instalacje do nawadniania terenów zielonych.

Dla właœcicieli większych działek i nieruchomoœci przygotowano katalog rozwišzań z „zielono-niebieskiej infrastruktury": sadzawek, oczek wodnych i innych zbiorników, dzięki którym deszczówka będzie mogła być wykorzystana do podlewania i dlatego nie trafi do przepełniajšcej się kanalizacji.

Płacš albo zapłacš

W ubiegłym roku na 450 członków Izby Gospodarczej Wodocišgi Polskie 80 firm odprowadzało wody opadowe i roztopowe odpłatnie wg taryfy, a 200 przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych prowadziło tę usługę na zlecenie gmin.

W Poznaniu pierwsze taryfy opłat za odprowadzanie deszczówki radni zatwierdzili już w 2010 r. Zarzšd Dróg Miejskich (ZDM) pobiera je za tę odprowadzanš do kanalizacji deszczowej, Aquanet – za tę, która trafia do sieci ogólnospławnej. Z tego drugiego rozwišzania korzysta tylko 3,7 tys. posesji w szczelnie zabudowanym centrum miasta. Taryfa od trzech lat nie uległa zmianie, nie zmieni się też do końca przyszłego roku. Podwyżki za odprowadzanie œcieków na ten czas zablokowało nowe prawo wodne. Ale według niego deszczówka odprowadzana do kanalizacji deszczowej œciekiem już nie jest.

– Prawo wodne zawiera nowš filozofię podejœcia do tematyki wód opadowych i roztopowych: wody te nie sš œciekiem, tylko zasobem wodnym – tłumaczy Dorota Jakuta, prezes Wodocišgów Polskich.

– Opłata wodna, którš trzeba będzie odprowadzać do nowo powstałej państwowej instytucji Wody Polskie, jest prawie trzykrotnie wyższa od dotychczasowej opłaty œrodowiskowej odprowadzanej do urzędu marszałkowskiego – informuje Katarzyna Bolimowska, dyrektor ZDM w Poznaniu.

Według miejskich szacunków największe podwyżki dotknš właœcicieli domów jednorodzinnych. Jeœli taki dom ma dach o powierzchni 50 mkw i podjazd o powierzchni 20 mkw, opłata wzroœnie niemal trzykrotnie – dziœ wynosi 41 zł.

– Będziemy obserwować ceny w usługach tego typu. Nie ma szczególnych regulacji dotyczšcych wprowadzania taryf za wody opadowe i roztopowe. Zawieranie umów może następować zgodnie z ogólnymi zasadami kodeksu cywilnego, a taryfy mogš być wprowadzone na podstawie przepisów ustawy o gospodarce komunalnej – mówi Dorota Jakuta.

Według niej przedsiębiorstwa i gminy będš zajmować się wodami opadowymi dopiero po 12 marca. Do tego czasu musiały bowiem złożyć poprawne wnioski taryfowe za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie œcieków.

Sposób na niepłacenie

Opłaty za odprowadzanie deszczówki nazywane sš też opłatami za utraconš retencję. Co należy zrobić, by ich uniknšć? Nie pozwolić na utratę retencji. Bo oczywiste jest, że każda zabudowa na nieruchomoœci ogranicza naturalne wchłanianie wody deszczowej i roztopowej przez glebę, a jej odprowadzanie i oczyszczanie jest korzystaniem z czyichœ usług. A za usługi się płaci.

Korzystanie z tych usług można znaczšco ograniczyć. W centrach miast powstajš budynki zaprojektowane i wykonane zgodnie z ideš zrównoważonego rozwoju, wyposażone w zbiorniki retencyjne pozwalajšce na wykorzystanie wody deszczowej do spłukiwania toalet i pisuarów. Przykłady to biurowiec Dominikański we Wrocławiu i budynek biurowo-usługowy przy ul. Półwiejskiej w Poznaniu.

Wzrost œwiadomoœci ekologicznej powoduje coraz większe zainteresowanie wykorzystaniem wód opadowych przez indywidualne gospodarstwa domowe. Przy domach pojawiajš się m.in. beczki na deszczówkę i deszczowe ogrody. Ale zamontowanie urzšdzeń służšcych do wykorzystania tej wody – do podlewania trawnika, ogrodu, mycia, spłukiwania WC – kosztuje.

Impulsem do szukania rozwišzań majš być miejskie dotacje do takich inwestycji. Gdańsk wprowadził je w 2011 r. Wysokoœć dofinansowania wynosi 4 tys. zł.

– Dotacja nie cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców. Dotychczas skorzystało z niej dziesięć osób fizycznych – informuje Joanna Kubik z gdańskiego magistratu.

Od 2014 r. program małej retencji prowadzi Kraków przeznaczajšcy na dofinansowanie inwestycji prowadzonych przez osoby fizyczne 0,5 mln zł rocznie. Każdy z inwestorów może liczyć na dofinansowanie do 5 tys. zł. Poczštek programu był niemrawy, ale teraz œrodki sš wykorzystywane niemal w całoœci. W styczniu tego roku przyznano już 190 tys. zł dotacji do małej retencji niemal 40 nieruchomoœciom.

– Œwiadomoœć ekologiczna społeczeństwa jest coraz większa, ale skala retencji jest jeszcze zbyt mała. Częœciej spotyka się jš w nieruchomoœciach, z których nie można odprowadzić wód opadowych i roztopowych do systemów kanalizacji opadowej lub zbiorczej. Wcišż niezbędna jest edukacja o roli systemów odwodnienia, oddziaływania na œrodowisko i kosztów z tym zwišzanych – przekonuje szefowa Wodocišgów Polskich.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL