Antoni Dudek: Prezydent użył „wielkiego hamulca”

aktualizacja: 25.07.2017, 12:06
Antoni Dudek, politolog z UKSW w Warszawie.
Antoni Dudek, politolog z UKSW w Warszawie.
Foto: Rzeczpospolita, Darek Golik

- Prezydent po raz pierwszy użył tego, co jest jego najważniejszą prerogatywą - mówi Antoni Dudek, politolog z UKSW w Warszawie.

REDAKCJA POLECA

Rzeczpospolita: Prezydent Andrzej Duda zawetował w poniedziałek dwie ustawy dotyczące reformy sądownictwa w Polsce. Jak ta sytuacja wpłynie na jego pozycję polityczną?

Antoni Dudek: Prezydent po raz pierwszy użył tego, co jest jego najważniejszą prerogatywą – prawa weta ustawodawczego, które ja nazywam „wielkim hamulcem". Bez wątpienia takie zachowanie Andrzeja Dudy jest olbrzymim zaskoczeniem.

Dlaczego?

Wcześniej podpisywał on ustawy, co do których były liczne wątpliwości. Posunął się także do tego, że w nocy zaprzysięgał sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Legalność ich wyboru do dziś jest zresztą kwestionowana. Ale teraz okazało się, że prezydent bardzo radykalnie zmienił front, a złożyło się na to kilka czynników.

Jakich?

Według mnie największy wpływ na jego decyzję miało ostentacyjne lekceważenie, z jakim prezydent spotykał się ze strony własnego obozu politycznego. Wystarczy odwołać się chociażby do wypowiedzi czy zachowań niektórych ministrów – np. Antoniego Macierewicza, Witolda Waszczykowskiego czy Zbigniewa Ziobry. Nie bez znaczenia było także postępowanie Jarosława Kaczyńskiego, który dopuścił do tego, żeby prezydent przyjeżdżał w nocy do jego prywatnego domu.

Co zatem się zmieniło?

Po dwóch latach prezydent w końcu zrozumiał, że to nie on potrzebuje PiS-u, ale to PiS potrzebuje jego. To otwiera przed nim zupełnie nową sytuację polityczną, bo teraz w żadnej istotnej sprawie PiS nie będzie miał stuprocentowej pewności, że prezydent ją poprze. Chyba że zostanie przywrócony normalny mechanizm, w którym przed uchwaleniem ustaw prowadzone są konsultacje z prezydentem. Przecież nie byłoby tego wszystkiego, gdyby PiS nie potraktował swojego prezydenta po prostu jak ślepego notariusza. To tylko pokazuje, że Polska ma w tym zakresie wady ustrojowe.

To znaczy?

Mówię o tzw. pękniętej egzekutywie. Z jednej strony mamy system parlamentarno-gabinetowy, w którym zasadniczą rolę odgrywa rząd mający większość parlamentarną. Z drugiej strony dobudowano do tego urząd prezydenta. Jego wybór na drodze głosowania powszechnego daje mu niezwykle silny mandat polityczny, a do tego złożono na jego ręce prawo weta ustawodawczego. Oczywiście prezydentowi znacznie łatwiej korzystać z tego prawa, jeśli nie pochodzi z rządzącego obozu politycznego.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE