Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Zbyt wiele hałasu

Rafał Tomański
Fotorzepa
Toczšca się w sejmie RP debata na temat uchodŸców nie pozwala pozostać obojętnym na wygłaszane przez parlamentarzystów poglšdy.

Nie istnieje jedyne i słuszne rozwišzanie odnoœnie kwestii migracyjnej. Można polemizować mnożšc argumenty za i przeciw kwotom uchodŸców, odrębnej od Brukseli polityki wewnętrznej państwa czy temu, jakie konsekwencje stanš się przyszła rzeczywistoœciš w Polsce (oraz całej Europie), gdy granice pozostanš otwarte dla wszystkich chętnych. Tak naprawdę nie ma to znaczenia.

Choć nie istnieje jedyne właœciwe rozwišzanie problemu, kilka kwestii pozostaje niepodważalnych. Po pierwsze - uchodŸcy sš ludŸmi, którym należy się pomoc i szacunek. Nie granice z zasieków, gazu łzawišcego i obozów niewiadomego przeznaczenia. Po drugie - każdy z nas może znaleŸć się w podobnej sytuacji w niewiadomych horyzoncie czasu. Nad Polskš w ubiegłym roku wisiało mniej lub bardziej namacalne widmo rosyjskiej interwencji, która z Krymu przemieœci się także do nas. Kto wie, czy za rok bšdŸ pięć lat, samemu nie stanie się w podobnej kolejce migrantów uciekajšc przed złymi realiami życia w swoim kraju. Po trzecie -strach przed tym, że uchodŸcy z krajów muzułmańskich oznaczajš z dużym prawdopodobieństwem możliwoœć sprowadzenia do siebie terroryzmu spod znaku ISIS, jest nieuzasadniony. Terroryzm z założenia stosuje metody asymetryczne, zdolne pokonać kontrole oraz nie sposób jest dobrać do niego odpowiednie œrodki zapobiegawcze.

Wyłapywanie osób podejrzanych i namierzanie ich kontaktów to zadanie dla służb specjalnych, a nie dla straży granicznej, która nagle miałaby podejrzewać o takie zachowania wszystkie rodziny przekraczajšce tysišce kilometrów, by dotrzeć do wymarzonych Niemiec. Po czwarte - żaden z krajów nie jest workiem bez dna, które będzie w stanie podołać każdej zmianie warunków ekonomicznych. Mocne Niemcy, cel 99,99 proc. migrantów przestanš być tak ciekawe, gdy okaże się, że nie ma w nich pracy i spodziewanych warunków. Z każdej sytuacji można czerpać korzyœci, dlatego nie czekajšc na zapaœć giganta, można już teraz pokazywać migrantom, że i w Polsce (tej nieznanej i niechcianej przez nich) mogš czekać ich dobre warunki. Przyniesie to same korzyœci - różnorodnoœć kulturowa, jakiej nie doœwiadczyliœmy nie posiadajšc kolonii przed wiekami, wzbogaci codziennoœć i pokaże, że może istnieć coœ więcej niż nasze horyzonty; także pomoże polskiemu rynkowi pracy, który będzie dysponował większš liczbš zarówno pracowników jak i potencjalnych przedsiębiorców zdolnych do stworzenia nowych miejsc pracy.

Przed uchodŸcami nie można straszyć, ani pod hasłem sprawiedliwego sprzeciwu przeciwko fali szeroko rozumianej "odmiennosci" budować politycznego kapitału. To wcišż pozostajš ludzie potrzebujšcy pomocy, a my zawsze możemy znaleŸć się w podobnej sytuacji.

I jeszcze ciekawostka spod znaku "co by było, gdyby". Kim Dzong Il, drugi przywódca Korei Północnej, syn tzw. "Wiecznego Prezydenta" i założyciela kraju Kim Ir Sena, z zamiłowania był... miłoœnikiem kina. Lubił szukać odpowiednich kadrów, rozmawiać o filmach Martina Scorsese i montować kolejne produkcje. Sprawiało mu to przyjemnoœć, być może, gdyby nie musiał zajmować się byciem dyktatorem, œwiat zyskałby zdolnego reżysera. Gdyby tylko dano mu szansę, a nie wtłoczono w ramy narzucone przez innych.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL