Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sšdzie i urzędzie

Proces przed gdańskim sšdem o swobodę karmienia piersiš w restauracji

123RF
10 tys. złotych odszkodowania oraz przeprosin w trójmiejskich mediach domaga się od jednej z sopockich restauracji 27-letnia gdańszczanka. Według kobiety w lokalu nie pozwolono jej swobodnie nakarmić dziecka piersiš. Szefostwo restauracji odrzuca te zarzuty.

Proces w tej sprawie rozpoczšł się w œrodę przed Sšdem Okręgowym w Gdańsku. W imieniu Liwii Małkowskiej pozew do sšdu przeciwko restauratorowi złożyło Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA).

"To postępowanie sšdowe jest precedensowym, pierwszym tego typu postępowaniem w Polsce. Dotyczy dyskryminacji w dostępie do usług, co jest zabronione na gruncie tzw. ustawy antydyskryminacyjnej. Proces jest także wyrazem niezgody na nierówne traktowanie kobiet karmišcych piersiš w przestrzeni publicznej" - powiedział dziennikarzom przewodniczšcy PTPA, Krzysztof Œmiszek.

Dodał, że Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego chce, aby "sšd stwierdził, czy takie traktowanie matek karmišcych w miejscach publicznych i ogólnie dostępnych jest zgodne z prawem, czy też jest dyskryminacjš".

Argumentował, że prawo polskie oraz Unii Europejskiej wskazuje "bardzo wyraŸnie", że „jakakolwiek dyskryminacja czy też nierówne traktowanie kobiet, czy też osób ze względu na ich płeć w dostępie do usług i dóbr – w tym przypadku usługi gastronomicznej - jest zakazane".

Do zdarzenia, którym zajmuje się gdański sšd, doszło w listopadzie 2014 r. w jednej z sopockich restauracji, gdzie na posiłek przyszło małżeństwo Liwia i Ryszard Małkowscy wraz z półrocznš córkš i towarzyszšca im siostrš kobiety Annš W.

W pewnym momencie dziecko zaczęło płakać z głodu i gdańszczanka postanowiła je nakarmić piersiš. Według relacji kobiety, podszedł do niej wówczas kelner i powiedział jej, że kierownictwo lokalu nie życzy sobie karmienia piersiš przy stole, ponieważ dochodziło już wczeœniej do takich sytuacji i goœcie byli oburzeni.

"Zaproponował mi toaletę - na co nie przystałam. Potem krzesło przy toalecie - na co również się nie zgodziłam. I musieliœmy szybko wyjœć, bo głodne dziecko to rzecz nadrzędna. Do samego kelnera nie mam żalu, bo wypełniał tylko obowišzki; robił to, co kazał mu kierownik" - powiedziała dziennikarzom Małkowska.

Tłumaczyła, że dopiero zaczęła odpinać guziki koszuli. "Nawet nie pozwolono mi, żebym rzeczywiœcie rozpoczęła karmienie. To jest przecież niezauważalne dla innych. Wtedy córka miała pół roku, więc przez ten czas nauczyłam się to robić w taki sposób, że tego nie widać" - dodała kobieta, która teraz jest w dziewištym miesišcu cišży.

"Po słowach kelnera poczułam się okropnie, jak by ktoœ dał mi w twarz. Czułam też, że jestem złš mamš, bo nie mogę zaspokoić potrzeb swojej córeczki. Nikt wczeœniej nie zwrócił mi tak uwagi, mimo, że często bywamy z mężem w restauracjach" - nadmieniła.

Jak podkreœliła zdecydowała się na proces ponieważ wierzy, że robi to w szczytnym celu.

"Dzięki temu może zmienię myœlenie choćby kilku osób, a to byłby już sukces. Chcę, żeby wszystkie kobiety, które karmiš piersiš mogły to robić swobodnie i tam gdzie tego zapragnš i gdzie będš miały takš potrzebę. Żeby się tego nie wstydziły, nie chowały gdzieœ po krzakach czy toaletach, bo to jest niedopuszczalne. Jako mama mam prawo karmić swojš córeczkę, a wczeœniej tego nie wiedziałam. Wiem, że jest wiele kobiet w Polsce, które nadal o tym nie wiedzš" - powiedziała.

Zupełnie innš wersję wydarzeń przedstawił mediom właœciciel sopockiej restauracji Jarosław Pindelski.

"Kelner przekazał tylko tej pani proœbę goœci siedzšcych metr obok, czy mogłaby to zrobić bardziej dyskretnie. Restauracja była pełna, bo to była sobota. Kelner jako alternatywę zaproponował jej też krzesło, które było półtora metra przy oknie - nie przy toalecie" - mówił dziennikarzom pozwany.

Zarówno Małkowska, jej mšż oraz siostra twierdzš natomiast zgodnie, że gdy weszli do restauracji nie było w niej wielu klientów.

Sopocki restaurator dodał, że sam czuje się pokrzywdzony w tej sprawie.

"Zarzuty sš niesłuszne. Zarzut karmienia w toalecie jest bardzo mocny, a nic takiego nie miało miejsca. Wobec matek karmišcych mamy politykę otwartš i przyjaznš. Przychodzš do nas często takie kobiety i nie majš z karmieniem żadnego problemu" - zapewnił.

Przed rozpoczęciem procesu jego strony podjęły próby mediacji, ale okazały się one nieskuteczne.

Siostra gdańszczanki Anna W. zeznała w œrodę przed sšdem, że po opuszczeniu lokalu opisały na stronie Facebooka należšcej do restauracji całe zdarzenie, a potem nagłoœniły sprawę w jednym z trójmiejskich portali. "Pojawiło się wiele negatywnych komentarzy w stylu, że moja siostra +jest gruba i co najwyżej może w tej restauracji dostać frytki za darmo+, albo "po co wychodziła z bachorem, trzeba go było zostawić w domu+" - mówiła œwiadek.

"Spotkała mnie fala dużego hejtu, nieprzyjemne komentarze nie były tylko w internecie, po tym jak ukazał się artykuł, ale również kiedy wychodziłam do sklepu, ludzie zaczęli mnie rozpoznawać" - opowiadała dziennikarzom Małkowska.

Następna rozprawa w procesie została wyznaczona na 9 listopada. Na œwiadków wezwano kelnera oraz jednš z pracownic restauracji.

Za trzy miesišce sšd ma się także odnieœć do wniosku PTPA o złożenie pytania do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwoœci. "Z ostrożnoœci procesowej wnosimy o zadanie tego pytania. Ale oczywiœcie jesteœmy też pewni swoich racji z uwagi na przepisy polskie. Polska ustawa antydyskryminacyjna mówi bardzo wyraŸnie, że tego typu sytuacje sš uważane za niedopuszczalne" - mówił dziennikarzom Œmiszek.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL