Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Zmiana rzšdu w Polsce: UE potrzebuje partnera

PAP/Paweł Supernak
Bruksela z zaciekawieniem czeka na ewentualnš zmianę rzšdu w Polsce. Ale nie wstrzymuje decyzji, tłumaczšc się koniecznoœciš uniknięcia paraliżu.

I Komisja Europejska w czwartek ogłosiła skierowanie przeciw Polsce, Czechom i Węgrom sprawy do unijnego Trybunału za niewykonanie decyzji o przyjmowaniu uchodŸców. Czeski dziennikarz zapytał na konferencji komisarza Fransa Timmermansa, czy nie można było poczekać z tš decyzjš do uformowania się nowych rzšdów po wyborach w Czechach i ewentualnej rekonstrukcji w Polsce. Timmermans odpowiedział: „Gdybyœmy zawsze czekali na powstanie rzšdów w poszczególnych krajach Unii Europejskiej, to nie podejmowalibyœmy żadnych decyzji".

To tylko częœciowa prawda. Oczywiste jest, że Komisja nie może całkowicie dostosowywać swojej agendy do kalendarza wyborczego w UE, bo przy 28 państwach, a nawet wkrótce „tylko" 27, rzeczywiœcie groziłby jej paraliż. Ale trzeba przypomnieć, że przez miesišce poprzedzajšce wybory we Francji nie podejmowała żadnych inicjatyw, które mogłyby zwiększyć popularnoœć eurosceptyków w tym kraju. Podobnie zamrożeniu uległa debata nad ważnymi, kontrowersyjnymi dla Niemiec tematami w miesišcach poprzedzajšcych wybory w tym kraju.

Dla nich jednak, i głównie dla nich, czyniony był wyjštek. Dla Polski takich gestów nie ma, nie tylko dlatego, że w Warszawie rzšdzi pozostajšcy w sporze z Brukselš PiS. O gestach nie było mowy także w czasach Platformy Obywatelskiej, że przypomnę choćby właœnie propozycję obowišzkowych kwot uchodŸców forsowanš bezmyœlnie przez Brukselę prawie w przededniu wyborów w Polsce.

Rafał Trzaskowski, ówczesny sekretarz stanu ds. europejskich, miał wtedy dzwonić do Martina Selmayra, wszechmocnego szefa gabinetu przewodniczšcego KE Jean-Claude Junckera, i podniesionym głosem przekonywać go do rezygnacji z tej fatalnej dla PO inicjatywy. Bezskutecznie.

Głównym punktem sporu Warszawy z Brukselš jest oczywiœcie praworzšdnoœć, która kładzie się cieniem na wszystkich innych debatach, nawet zupełnie niezwišzanych z tym tematem, jak choćby pracownicy delegowani czy przyszły unijny budżet. To bardzo utrudnia Polsce walkę o swoje interesy, ale nie uniemożliwia. Timmermans chciałby eskalacji sporu z Polskš i przeniesienia go na poziom Rady Europejskiej, z perspektywš możliwych sankcji. Inne jednak jest spojrzenie szefa KE. Jean-Claude Juncker to były wieloletni premier i członek Rady Europejskiej, który znacznie bardziej pragmatycznie podchodzi do współpracy z państwami UE. Z tego punktu widzenia zmiany w rzšdzie mogłyby pomóc. Gdyby nowa ekipa wykazała chęć dialogu w sprawie praworzšdnoœci oraz była bardziej aktywna w innych unijnych politykach. Przy czym bardziej istotna jest tu funkcja premiera niż ministra spraw zagranicznych. Bo w sprawach unijnych i tak doradcš pani premier nie jest Witold Waszczykowski, tylko Konrad Szymański, rozumiejšcy wagę aktywnej polityki Polski w UE.

Problem Brukseli polega jednak na tym, że nie wiadomo, jakš ma on siłę sprawczš. I przede wszystkim nie wiadomo, jaka jest niezależnoœć premier Szydło. A właœciwie wiadomo, że zerowa, co oznacza, że nie jest ona partnerem w rozmowach z Brukselš. To dlatego regularnie słychać tu było pogłoski o możliwym spotkaniu Junckera z Jarosławem Kaczyńskim, w czasie którego przewodniczšcy KE mógłby się dowiedzieć, co Polska tak naprawdę zamierza w sporze o praworzšdnoœć. W tym kontekœcie premier Kaczyński, który sam decyduje, lub premier Morawiecki, który ewentualnie byłby bardziej suwerenny od premier Szydło, byłby zmianš na lepsze.

Nowe rozdanie rzšdowe na pewno ma znaczenie dla zbliżajšcej się debaty o nowym budżecie UE, którego projekt ma być ogłoszony w maju 2018 roku. Wiadomo, że będzie w nim mniej pieniędzy ogółem. Pytanie, czy straty dla Polski będš proporcjonalne do redukcji całego budżetu czy głębsze. Wiele wskazuje na to, że głębsze. Potrzebny byłby rzšd, który zawalczy o nasze interesy, ale też taki, który zrozumie nowš dynamikę w UE bez Wielkiej Brytanii. W tym koniecznoœć zmierzenia się z perspektywš przyjęcia wspólnej waluty. Do tego nadawałby się premier rozumiejšcy wagę problematyki gospodarczej, który byłby przy tym bardziej niezależny.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL