Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Londyn czeka na PiS

AFP
Cameron nie spisuje warunków, na jakich jego kraj zostanie w Unii Europejskiej. Chce wpierw poznać wyniki wyborów w Polsce.

Anna Słojewska z Brukseli

W Brukseli zespół ekspertów czeka na propozycje nowych warunków uczestnictwa Wielkiej Brytanii w UE. Rzšd Davida Camerona miał je przygotować, potem w drodze negocjacji z państwami członkowskimi i unijnymi instytucjami pojawiłby się kompromis, który następnie zostałby poddany pod głosowanie w referendum w Wielkiej Brytanii. Wyspiarze zostaliby zapytani, czy chcš zostać w UE na nowych warunkach, wywalczonych przez ich rzšd. Czy wolš jš opuœcić.

Lęk przed przeciekami

Na razie jednak nie ma czego negocjować, bo Cameron nie przedstawia żadnych żšdań. Według nieoficjalnych informacji nie chce, żeby jakikolwiek dokument przedostał się do mediów, co utrudniłoby mu potem pozycję negocjacyjnš.

– To zrozumiałe. Postawiłby jakieœ warunki, których potem nie mógłby wynegocjować. I powstałoby wrażenie porażki – uważa Paweł Œwidlicki, ekspert think tanku Open Europe w Londynie.

Z kolei Rosa Balfour, ekspertka GMF, zwraca uwagę, że brytyjski premier nie słynie z długoterminowego planowania i robi wszystko na ostatniš chwilę. Ale zauważa też, że za zachowaniem Camerona może stać chęć zmiany narracji.

– Poczštkowo mówiono o postulatach, które byłyby nie do zaakceptowania w UE. Teraz chodzi o przedstawienie takich warunków, które sš do przyjęcia przez inne państwa UE, ale jednoczeœnie Cameron mógłby je sprzedać jako sukces eurosceptycznej opinii publicznej w Wielkiej Brytanii – uważa Balfour.

Przykładem jest kwestia imigracji zarobkowej do UE z innych państw UE, w tym głównie z Polski.

– Dla Angeli Merkel ograniczenie swobody przepływu osób byłoby nie do przyjęcia. Ale można sobie wyobrazić jakieœ zmiany w legislacji dotyczšcej zasiłków społecznych, a o to przecież chodzi Londynowi – mówi ekspertka GMF. Eksperci sš pewni jednego: Cameron nie postawi żšdań, które wymagałyby zmiany traktatów. Bo wiadomo, że nie zgodzš się na to inne kraje i byłoby to zbyt czasochłonne.

Sš inne metody: deklaracje, protokoły czy po prostu nowe unijne dyrektywy i rozporzšdzenia. Nad zgodnoœciš brytyjskich postulatów z unijnymi traktatami ma czuwać specjalny zespół w Komisji Europejskiej, na czele którego stoi doœwiadczony urzędnik Komisji Europejskiej narodowoœci brytyjskiej Jonathan Faull. Ma do pomocy pięć osób: z Wielkiej Brytanii, Danii, Francji, Cypru i Polski. Natomiast negocjacje polityczne będš się odbywały między unijnymi stolicami, bo to one muszš wyrazić zgodę na brytyjskie żšdania.

Polski sojusznik

Na najbliższym szczycie UE 15–16 paŸdziernika, gdzie miała się odbyć pierwsza debata na ten temat, nie stanie się więc nic. Prawdopodobnie na kolejnym, w grudniu, strategia brytyjska będzie wyraŸniejsza. Daty referendum jeszcze nie podano, ale logiczna wydaje się jesień 2016 roku.

Bo referendum musi się odbyć do końca 2017 roku, tak zadeklarował Cameron. Tymczasem sam 2017 rok jest ryzykowny, bo odbywajš się wybory w dwóch najważniejszych państwach członkowskich – Niemczech i Francji, a do tego Wielka Brytania będzie sprawować rotacyjne przewodnictwo w UE. Nie jest to więc czas na załatwienia własnych spraw. Z kolei wiosnš 2016 roku jest seria wyborów lokalnych w Wielkiej Brytanii.

Czynnikiem wpływajšcym na brytyjskš strategię sš też wybory w Polsce. Philip Hammond, minister spraw zagranicznych, powiedział wprost, że trzeba poczekać na ich wyniki, żeby dodatkowo nie komplikować kampanii w Polsce.

– Po wyborach w Polsce oczekuję nagłego ożywienia aktywnoœci przed grudniowš Radš Europejskš – powiedział Hammond. Polska raczej nie decyduje o kalendarzu unijnym Camerona, ale z pewnoœciš nie chce on szkodzić swoim sojusznikom z Parlamentu Europejskiego. Tam PiS należy z brytyjskimi konserwatystami do jednej grupy politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

– Torysi trzymajš kciuki za PiS. Bo choć w ważnych sprawach obyczajowych czy liberalizmu gospodarczego te dwie partie się różniš, to łšczy je opozycja wobec dalszej integracji UE – mówi Paweł Œwidlicki. Rzšd PiS będzie więc z pewnoœciš sojusznikiem Camerona w tych negocjacjach, choć pozostanie do rozstrzygnięcia kwestia zasiłków dla Polaków. – To postulat tak samo trudny dla PO i PiS. Ale może u PiS Cameron znajdzie więcej zrozumienia – mówi ekspert Open Europe.

Ostatecznie jednak powodzenie misji brytyjskiego premiera zależy nie tylko od Polski, ale też od zgody wszystkich państw UE. Dlatego już kilka miesięcy temu objechał on wiele europejskich stolic, lobbuje też jego minister finansów George Osborne. I w różnych sprawach może liczyć na poparcie różnych państw.

– Dla niedyskryminowania państw spoza strefy euro ma poparcie Danii, Szwecji i Polski, w stawianiu na innowacyjnoœć popierajš go państwa bałtyckie, pomysł weta dla parlamentów narodowych dla unijnej legislacji dobrze sprzedaje się w Holandii – zauważa Œwidlicki.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL