Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Szułdrzyński: Oczarować urzędników UE i sceptyków we własnym obozie

AFP
Wtorkowa wizyta Mateusza Morawieckiego w Brukseli może być jednym z najważniejszych spotkań, jakie szef polskiego rzšdu odbył z kierownictwem Komisji Europejskiej.

Od momentu zmiany na stanowisku premiera w PiS widać zdecydowanš zmianę języka, którym mówi się o Unii Europejskiej. Logika, według której Polska jest oblężonš twierdzš atakowanš przez Niemców, Rosjan czy Bruksela, ustępuje – bardzo powoli skšdinšd – logice, według której politykę europejskš trzeba prowadzić w taki sposób, by realizować swojš suwerennoœć, ale równoczeœnie nie próbować wszystkich bez powodu do siebie zrażać. Dlatego jednym z elementów taktyki podczas rozmowy Morawieckiego w Brukseli będzie próba powielenia scenariusza ze spotkania z Viktorem Orbánem. Temat procedury praworzšdnoœci był tam tylko jednym z kilku, obok innych spraw bilateralnych, regionalnych i europejskich. Dlaczego? Bo chodzi o pokazanie, że na sporze z Brukselš w sprawie procedury praworzšdnoœci œwiat się nie kończy.

Dlatego też najprawdopodobniej szef rzšdu będzie chciał uniknšć wrażenia, że poœwięca całoœć spotkania z Jeanem-Claudem Junckerem sporowi o sšdownictwo w Polsce. To stawiałoby nas w roli petenta i sprowadzało całoœć naszej obecnoœci w UE do kwestii praworzšdnoœci. Cel jest jasny: pokazać, że sš sprawy, w których Polska jest wzorowym członkiem UE, a nasze interesy sš całkowicie zbieżne z Brukselš, że sš kwestie, w których się spieramy i szukamy porozumienia, ale sš też takie, na które polski rzšd patrzy zupełnie inaczej niż większoœć UE i chce swe racje wytłumaczyć.

Przykładem sprawy, w której Warszawa idzie ręka w rękę z Brukselš, może być polityka energetyczna. Polska jest też wzorowym członkiem UE w kwestii brexitu.

Istniejš też obszary, gdzie œcierajš się interesy różnych krajów i różnych regionów, a w których my staramy się przekonywać do swoich racji – np. temat pracowników delegowanych.

Stšd właœnie pomysł stworzenia wrażenia, że sšdownictwo to tylko jeden z wielu punktów w relacjach z Uniš Europejskš.

Drugim zadaniem Morawieckiego będzie próba wyjaœnienia brukselskim urzędnikom motywacji partii rzšdzšcej, które stały za reformš sšdownictwa. Premier będzie się starał pokazać – choć to zadanie niezwykle trudne – że celem przyjętych rozwišzań nie jest podporzšdkowanie sšdownictwa PiS, lecz próba uzdrowienia wymiaru sprawiedliwoœci, który nie był gruntownie reformowany od upadku komunizmu.

Ale przed Morawieckim stoi jeszcze jedno wyzwanie. Paradoksalnie jego misja w Brukseli nie może się do końca udać. Chodzi bowiem o pisowskie zaplecze nowego premiera, które – mimo pewnej zmiany retoryki w ostatnich tygodniach – jest wobec Unii niezwykle nieufne. Nie, nie chodzi o to, że chce Polskę z niej wyprowadzać, ale raczej nie czujšc się pewnie w Brukseli ani w zachodnioeuropejskich stolicach, podchodzi do UE z pewnš podejrzliwoœciš. Jeœli Morawiecki zbyt łatwo dogada się z KE, w wielu głowach polityków prawicy pojawić się może podejrzenie, że nowy premier gra w innej drużynie. To zaœ nie ułatwia i tak trudnej misji, która stoi przed nowym prezesem Rady Ministrów.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL