Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Unia będzie zniechęcać do głosowania na eurosceptyków

Parlament Europejski w Strasburgu
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Kierownictwo Parlamentu Europejskiego zatwierdziło plan kampanii przed eurowyborami, w ramach której chce wpływać na podniesienie frekwencji. Kontrowersje wywołuje fakt, że za pienišdze podatników chce też przekonywać, by nie głosować na eurosceptyków.

Jak poinformowały PAP Ÿródła unijne, strategia komunikacyjna w tej sprawie została przyjęta w poniedziałek wieczorem w Strasburgu na spotkaniu najwyższych władz PE. Brukselski portal Politico ujawnił wczeœniej wewnętrzne pismo w tej kwestii, pod którym podpisał się sekretarz generalny PE Klaus Welle.

Dziesięciostronicowy dokument, z którym zapoznała się PAP, wskazuje na wagę zaplanowanych na 2019 r. wyborów dla przyszłoœci "pobrexitowej" Unii Europejskiej. "Jako instytucja PE ma obowišzek uœwiadamiać obywateli ws. wyborów i ich znaczenia, aby pomóc im w dokonaniu opartego na informacjach wyboru" - czytamy w strategii.

Prowadzenie przez Parlament Europejski tego rodzaju kampanii to nic nowego. Podobne odbywały się przed poprzednimi wyborami do tej instytucji. Jednak niektórzy urzędnicy, z którymi rozmawiała PAP, zwracajš uwagę, że tym razem nie wymaga się neutralnoœci czy jedynie zachęcania do uczestnictwa w elekcji, lecz aktywnego sprzeciwu wobec sił eurosceptycznych. "To już przesada, przecież tacy wyborcy też płacš podatki" - ocenił rozmówca PAP z Parlamentu Europejskiego.

"Kampania nie powinna polegać jedynie na przycišganiu głosujšcych do urn, ale również przekonaniu ich, aby wsparli projekt europejski" - podkreœlono w dokumencie przygotowanym przez sekretarza PE. Wyjaœniono w nim ponadto, że instytucjonalne "wysiłki komunikacyjne" majš być podwalinš pod kampanie polityczne.

W strategii wskazano ponadto na wzrost nacjonalizmu i protekcjonizmu w wielu państwach członkowskich. "Parlament Europejski powinien w jasny i ambitny sposób opowiedzieć się za Unia Europejskš, jej wagš dla wszystkich obywateli oraz ich przyszłoœci" - głosi pismo.

Choć do wyborów do Parlamentu Europejskiego jest jeszcze daleko, niektóre elementy kampanii majš być realizowane już w tym i przyszłym roku. W strategii wymienia się w tym kontekœcie m.in. konferencje czy inne wydarzenia z udziałem wyborców organizowane przez Parlament Europejski, a także zaangażowanie różnych sieci obywatelskich w otwartš wymianę poglšdów.

Ze względu na ograniczone zasoby finansowe, jakimi dysponuje PE, w strategii wskazano trzy główne grupy docelowe, do których ma być adresowane przesłanie: tzw. twórców opinii, czyli wpływowe osoby, które mogš oddziaływać na większe rzesze wyborców, młodych ludzi oraz studentów. W analizie zwrócono uwagę, że œrodowiska opiniotwórcze i młodzi (od 15. do 24. roku życia) sš proeuropejskimi grupami docelowymi, ale często nie uczestniczš w głosowaniu.

Spora częœć dokumentu poœwięcona jest mobilizowaniu wyborców, tak by zwiększyć frekwencję. Kampania nakierowana na ten cel ma być realizowana m.in. przez media społecznoœciowe jak Facebook (przycisk "głosowałem") czy Twitter.

Cytowany przez Politico szwedzki eurosceptyczny europoseł skrytykował strategię, oceniajšc, że to akt desperacji federalistów europejskich. - Parlament Europejski będzie teraz wykorzystywał pienišdze podatników, aby zbudować maszynę propagandowš, której celem ma być uciszenie krytyków - stwierdził.

Problemu nie widzi centroprawicowa Europejska Partia Ludowa (EPL), która jest największš frakcjš w PE. - Z naszej perspektywy najważniejsze jest, żeby ta kampania była wezwaniem do głosowania. Nie ona powinna być polityczna, bo to nie jest rola instytucji, tylko ugrupowań - powiedział PAP rzecznik frakcji EPL w PE Pedro Lopez de Pablo. Zaznaczył przy tym, że jest oczywiste, iż kampania będzie proeuropejska.

Ze 751 deputowanych zasiadajšcych w Parlamencie Europejskim około 150 wywodzi się z ugrupowań eurosceptycznych.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL