Unia Europejska

Andrzej Dera: Nie zmuszą Polski do poprawności politycznej

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Żaden kraj, który został objęty mechanizmem relokacji, nie wykonał tych założeń; nie spodziewam się żadnych konsekwencji - mówił w radiowej Trójce Jacek Sasin z PiS. Zdaniem posłów opozycji procedura wszczęta przez KE może być dla Polski problemem, nie tylko wizerunkowym.

Relokacja i konsekwencje odmowy przyjmowania uchodźców były jednym z tematów sobotniej audycji radiowej Trójki. W porannym „Śniadaniu w Trójce” politycy dyskutowali o tym, czy Polsce faktycznie grożą zapowiedziane przez KE konsekwencje i – jeżeli tak - na czym realnie będą polegać. Prawo i Sprawiedliwość zapytało Komisję Europejską w skierowanej do niej interpelacji, dlaczego wszczęła procedurę za odmowę relokacji tylko przeciw Polsce, Czechom i Węgrom, skoro inne kraje unijne także w wysokim stopniu nie wykonują decyzji w tej sprawie.

Poseł PiS Jacek Sasin przypomniał, że „żaden kraj, który został objęty mechanizmem relokacji, nie wykonał tych założeń”. - Zaledwie 12 proc. całej liczby emigrantów zostało relokowanych, więc jeśli dzisiaj mówić, że ktoś nie wykonał tej umowy, to nie wykonał jej żaden kraj UE - podkreślił. Dlatego też, jego zdaniem, „jeśli karać, to wszystkich”.

Działania podjęte przez KE, wykazywał Sasin, są nieracjonalne z tego względu, że „toczy się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w tej chwili sprawa z powództwa Słowacji i Węgier dot. nieprawidłowego trybu podejmowania tej decyzji”. - My, jako Polska, również uważamy, że ten tryb podjęcia decyzji o relokacji na poziomie ministrów spraw wewnętrznych, czyli niskim poziomie, większością głosów, nie był właściwy – podkreślił. - Nie spodziewam się żadnych konsekwencji. KE tego typu postępowania wszczynała ponad 700 razy w stosunku do różnych krajów UE. Same Niemcy były bodajże 55 razy podmiotem takiego postępowania KE związanego z łamaniem prawa europejskiego i żadnej tragedii nie słyszeliśmy do tej pory, że tego typu postępowania się toczą – dodał. W Polsce zaś, zdaniem Sasina, każdy spór z KE „musi być wykorzystany przez totalną opozycję do robienia wielkiej awantury przeciwko rządowi” a KE nie ma żadnych podstaw, aby Polskę karać.

Według sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dery, to Niemcy i Francuzi mają problem z przyjęciem imigrantów i uchodźców. Wskazywał, że otworzyli oni granice i „próbują przerzucić tę odpowiedzialność na inne państwa”. Zdaniem Dery problem przyjmowania uchodźców z Włoch, czy Grecji polega na tym, że oni sami nie chcą tu przybywać, ponieważ Polska oferuje za niskie dodatki socjalne. Polska zaś swoje stanowisko „wyraziła w sposób jednoznaczny, konsekwentny i nie przewiduje żadnych zmian”. Polacy natomiast, jak zaznaczył Dera, nie pozostają bierni w udzielaniu pomocy – „w ciągu ostatniego czasu przyjęli ponad milion Ukraińców”. Według Dery „konsekwencji nie będzie, to tylko próba zmuszenia Polski do poprawności politycznej”. - Oczywiście to się nie uda – dodał.

Innego zdania był poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi. W jego ocenie grożą nam kary finansowe i choć dotychczasowa praktyka na to nie wskazuje, możemy się jednak obawiać. - Normalnie po wystąpieniu o przekazanie uwag na temat naruszenia, daje się państwu dwa miesiące. Tym razem dano tylko miesiąc. Czyli jest tu duża chęć przyspieszenia – mówił, wykazując, że „mamy zwarcie pomiędzy polityczną poprawnością i zdrowym rozsądkiem, czy biurokracją a interesami narodowymi”.

Długi stwierdził zarazem, że kwestie finansowe są dla Polski drugorzędne, większy bowiem będzie problem „natury wizerunkowej”. Jak mówił, chodzi o to, „abyśmy nie pozostali sami, a to nam grozi”. - Czesi będą praktyczni (przyjęli już pewną liczbę uchodźców); wiemy, że Słowacy szybko się wycofali, Austriacy też się wycofali poprzez zadeklarowanie przyjęcia. Pozostaniemy my i Węgrzy, z tym że Węgrzy z tego wyjdą. Skończy się na Polsce, która będzie sama - powiedział.

Również poseł PO Andrzej Halicki przekonywał, że Polska zostanie sama; przypomniał, że rozmawiamy o grupie kilkudziesięciu tysięcy osób, które mają status uchodźcy i prosiły o azyl i że „niewiele z nich, jeżeli w ogóle, wskazało Polskę jako miejsce docelowe”. Zdaniem posła PO przyjęcie przez Polskę kilkudziesięciu osób załatwia sprawę; na liście KE była i „Austria, która przyjęła 50 osób”, i Czesi, którzy znikną z listy, gdyż „przyjęli 20 osób i prawdopodobnie przyjmą kolejną grupę”. - Stanowisko polskie będzie jedynym tego rodzaju, zwłaszcza niezrozumiałym, że dotyczy to naprawdę osób pokrzywdzonych, wymagających opieki i troski – stwierdził Halicki.

- Można być upartym i pójść w konflikt z potencjalną sankcją, tylko jak być skutecznym w innych negocjacjach, wypracowaniu rzeczy dla nas fundamentalnie istotnych (polityka rolna, wspólnotowa), które wymagają zrozumienia? – pytał poseł PO.

Zdaniem posła PSL Jarosława Kalinowskiego, obecna polityka rządu grozi wyjściem Polski z UE, choć „żaden polityk PiS-u tego formalnie nie powie”. Przypomniał jednocześnie, że w piątek były prezydent Czech Vaclav Klaus powiedział, że „czas na wyjście Czech z UE”. Tymczasem, jak mówił, „wystarczy wykazać dobrą wolę i przyjąć kilkanaście, kilkadziesiąt rodzin”. Podkreślił jednak, że w trakcie trwania tego budżetu nie ma instrumentów, żeby nam zabrać środki unijne. - To jest straszenie, jeżeli ktoś tak mówi - zaznaczył.

Zdaniem Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej „PiS stara się być ortodoksyjnie antyuchodźczy, przy czym to jest kwestia tylko czystej polityki, to nie jest kwestia bezpieczeństwa”. W jej ocenie jest to „kupczenie strachem na potrzeby tego, że społeczeństwo też jest przeciwnym przyjmowaniu uchodźców”, zaś w polityce „trzeba być pragmatycznym”. - W naszym przypadku byłaby to kwestia przyjęcia kilkuset osób – dodała.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL