Ryszard Czarnecki: Donald Tusk budzi opór wielu krajów UE

aktualizacja: 04.03.2017, 22:19
Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej powinna uzyskać ponadpartyjne poparcie. Ona zwiększa szanse na objęcie tej funkcji przez Polaka, ponieważ kandydatura Donalda Tuska budzi opór wielu krajów UE - twierdzi wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki.

REDAKCJA POLECA

Rzecznik PO Jan Grabiec mówił zaś, że kandydatura Saryusz-Wolskiego nie ma w Europie żadnego poparcia, została zgłoszona nawet wbrew państwom Grupy Wyszehradzkiej i może się skończyć socjalistą w roli przewodniczącego Rady.

Politycy byli pytani w TVP Info m.in. o decyzję zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej o usunięciu Saryusz-Wolskiego z partyjnych szeregów po tym, jak MSZ ogłosił wysunięcie jego kandydatury na szefa Rady Europejskiej. B. europoseł PO będzie konkurował z b. przewodniczącym PO i b. premierem Donaldem Tuskiem, który zabiega o drugą, 2,5-letnią kadencję na tym stanowisku. Do tej pory Tusk był jedynym oficjalnie ogłoszonym kandydatem.

"To, że w tej chwili (Saryusz-Wolski - przyp. red.) został wyrzucony z Platformy, osłabia szanse Polaka (...) na to stanowisko" - ocenił Czarnecki. "Nie rozumiem działań Platformy, bo jeżeli mamy szanse, żeby tam był Polak, to trzeba robić wszystko, żeby był" - dodał.

Polityk stwierdził, że w Brukseli oprócz Tuska nieoficjalnie sondowane były inne kandydatury na szefa Rady Europejskiej - m.in. b. premier Danii Helle Thorning-Schmidt oraz b. kanclerza Austrii Wernera Faymanna. Jednocześnie - według niego - przy obsadzaniu najwyższych stanowisk w UE od 2014 r. stosowana jest zasada konsensusu.

"Jak widać, kandydatura Donalda Tuska budzi opory, budzi sprzeciwy. Nasza propozycja jest taka, żeby zacząć sondować innego Polaka, żebyśmy jednak tam naszego człowieka mieli - naszego w sensie Rzeczpospolitej Polskiej, państwa polskiego. I jestem zdumiony tą reakcją histeryczną, emocjonalną, mało polityczną Platformy, bo ona przez to jakby chciała zmniejszyć szanse naszego rodaka na to stanowisko" - mówił europarlamentarzysta.

"Rząd polski, uruchamiając inicjatywę z panem Jackiem Saryusz-Wolskim właśnie zwiększa szanse na to, że będzie Polak, bo jeżeli (...) słyszymy o kandydatach z Danii czy z Austrii, to może Jacek Saryusz-Wolski będzie mniej kontrowersyjny" - przekonywał Czarnecki.

Podkreślił też, że wysunięcie kandydatury Saryusz-Wolskiego ma związek z poparciem Tuska dla uruchomienia wobec Polski "procedury ochrony praworządności w Polsce, na końcu której są sankcje przeciwko naszej ojczyźnie".

"To jest nauczka dla polityków polskich, którzy dzięki Rzeczpospolitej obejmują ważne stanowiska międzynarodowe, w tym wypadku unijne, że jeżeli podnoszą rękę na Polskę - a Donald Tusk podniósł (...) - muszą się spodziewać, że Rzeczpospolita im powie »nie«" - powiedział Czarnecki. Według niego, gdyby nie działania wymierzone w Polskę, Tusk "miałby szanse na poparcie polskiego rządu".

Z wiceszefem europarlamentu spierał się na antenie TVP Info rzecznik prasowy PO Jan Grabiec, który podkreślał, że kandydatura Saryusz-Wolskiego została przez Polskę zgłoszona "wbrew głowom innych państw, nawet głowom państw Grupy Wyszehradzkiej" i "nie ma w Europie żadnego poparcia". Jak mówił, głównym celem jej wysunięcia jest "rzucanie kłód pod nogi" kandydaturze Tuska. "Niestety Jacek Saryusz-Wolski sprzedał duszę diabłu" - powiedział.

Jak dodał, efektem tych działań może być wybór socjalisty z Danii czy z Włoch na szefa RE, a w konsekwencji - "szybki tryb procedowania nad sankcjami wobec Polski" i "ostry spór z Brukselą". "Wiadomo, że Donald Tusk dotychczas tonował te zapędy państw rządzonych przez socjalistów w UE, które chciały debatować już na temat sankcji wobec Polski od dłuższego czasu; tymczasem socjalista jako przewodniczący Rady Europejskiej z pewnością tę dyskusję przyspieszy. No, ale o to może chodzi właśnie Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby wejść w spór z Brukselą i powoli wyprowadzać Polskę z UE" - argumentował rzecznik Platformy.

"Ta sytuacja przypomina trochę historię jak by przed finałem Ligi Mistrzów zespół zmieniał bramkarza i zamiast bramkarza, który stale bronił, osiągał sukcesy - był premierem siedmioletnim, przeprowadził Polskę przez kryzys ekonomiczny, przeprowadził UE przez kryzys dotyczący uchodźców, udanie (...). Tego bramkarza zastępuje się bramkarzem może doświadczonym, ale jednak grającym w trzeciej lidze, który nigdy premierem, ani prezydentem nie był i który nie ma żadnych szans" - mówił Grabiec.

"Ja uważam, że dzisiaj kłótnie partyjne są niepotrzebne. Jest jeden oficjalny kandydat polskiego rządu. Uważam, że polska opinia publiczna, a także opozycja, powinna tego kandydata poprzeć" - odparł mu Czarnecki. "Prosiłbym opozycję o wsparcie, trzeba zrobić wszystko, aby to jednak Polak został szefem RE" - dodał.

POLECAMY

KOMENTARZE