Ubezpieczenia

Po zderzeniu z sarną przyda się AC

Jeżeli nie było ustawionego przy drodze znaku: uwaga dzikie zwierzęta, po zderzeniu ze zwierzęciem leśnym odszkodowania można dochodzić od zarządcy drogi.
AdobeStock
Jak dochodzić odszkodowania po kolizji ze zwierzęciem.

Kierowca, chcąc ominąć wbiegającą na drogę sarnę, stracił panowanie nad autem na mokrej nawierzchni i uderzył w barierki. Koszt naprawy auta z kategorii premium, wyposażonego w liczne elektroniczne systemy wspomagające kierowcę, wyniósł niemal 60 tys. zł. To jedna ze szkód, jakie trafiły w ubiegłym roku do ubezpieczycieli.

Zderzenie z dzikiem, łosiem czy dużym psem może mieć poważne konsekwencje dla kierowcy. Nawet jeśli nie stanie mu się nic złego, samochód z pewnością ucierpi na skutek kolizji, a uzyskanie odszkodowania nie zawsze jest proste.

– W okresie wiosenno-letnim istotnie wzrasta liczba szkód dotyczących kolizji z dzikimi zwierzętami – mówi Dawid Korszeń, rzecznik prasowy Warty. – Wartość odszkodowania w takich sprawach często wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Szczególnie kosztowne są naprawy nowych aut wyposażonych w coraz nowocześniejsze systemy elektroniczne.

Po potrąceniu zwierzęcia w pierwszej kolejności trzeba zapewnić mu pomoc i zawiadomić odpowiednie służby (są to m.in. policja, straż gminna, Służba Leśna). Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywny w wysokości do 5 tys. zł.

Odpowiedzialność na zasadzie winy

Za uszkodzenie samochodu w wyniku zderzenia ze zwierzętami leśnymi odpowiada zarząd dróg, ale pod warunkiem, że ponosi winę. Dochodzenie odszkodowania nie jest więc łatwe. Trzeba wskazać na działania lub zaniechania zarządcy, które noszą znamiona winy; chodzi o naruszenie obowiązków określonych w przepisach prawa.

Udowodnienie winy nie zawsze jest proste, a towarzystwa ubezpieczeniowe chętnie przerzucają ciężar dowodu na poszkodowanego. Choć w zasadzie same powinny zdobywać dowody w postępowaniu likwidacyjnym.

Na czym może polegać wina zarządcy drogi? Jednym z jego obowiązków jest ostrzeganie kierujących za pomocą znaków drogowych, że na danym odcinku drogi mogą pojawiać się dzikie zwierzęta.

– Jeżeli nie było ustawionego przy drodze znaku: uwaga dzikie zwierzęta, po zderzeniu ze zwierzęciem leśnym odszkodowania można dochodzić od zarządcy drogi. Jednak może to być proces długotrwały, a ostateczne rozstrzygnięcie nie musi być korzystne dla kierowcy – tłumaczy Dawid Korszeń.

– Niestety, skuteczne dochodzenie roszczeń może być trudne nawet przy wsparciu rzecznika finansowego – mówi Marcin Jaworski, ekspert z biura rzecznika. Dużo rzecz jasna zależy od okoliczności konkretnej sprawy.

Potrzebne informacje

Z orzecznictwa sądowego wynika, że zarządca drogi nie ponosi odpowiedzialności za zderzenie z dzikim zwierzęciem, jeśli doszło do tego poza obszarem, którego charakter uzasadniałby ustawienie ostrzegającego znaku drogowego (np. droga nie biegła przez las).

Zgodnie z kodeksem cywilnym, to do poszkodowanego należy wykazanie zaniedbań ze strony zarządcy drogi.

– Poszkodowany powinien uzyskać np. z policji czy Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji informację, czy wcześniej w tym miejscu były odnotowywane tego rodzaju zdarzenia – radzi Marcin Jaworski.

Z kolei w nadleśnictwie można uzyskać informację, czy w danym miejscu przebiega trasa migracji zwierząt. Zarządca drogi powinien we własnym interesie zbierać takie dane. Nadleśnictwa czy koła łowieckie nie są zobligowane żadnymi przepisami do ich przekazywania.

Jeżeli szkoda pozostaje w związku z polowaniem lub nagonką, wówczas poszkodowany może zwrócić się z roszczeniem do osób, które zajmują się organizacją polowań. Na wypadek takich zdarzeń członkowie koła łowieckiego powinni mieć ubezpieczenie OC.

Z obowiązkowego OC rolnika

Dużo zgłoszeń szkód samochodowych dotyczy kolizji ze zwierzętami z gospodarstw domowych. Właściciel zwierzęcia, podobnie jak zarządca drogi, odpowiada na zasadzie winy, ale w tym przypadku jest to wina polegająca na niedostatecznym nadzorze. Właściciel zwierzęcia uniknie odpowiedzialności za szkodę, gdy wykaże, że nie zaniechał obowiązku starannego nadzoru nad czworonogiem.

Coraz częściej właściciele zwierząt mają polisę OC w życiu prywatnym. Wtedy poszkodowany może skierować roszczenie bezpośrednio do towarzystwa.

Jeśli wypadek spowodowało zwierzę gospodarskie i szkoda miała związek z prowadzeniem gospodarstwa, można otrzymać odszkodowanie z obowiązkowego ubezpieczenia OC rolników. Dotyczy to także psa, który jest wykorzystywany do pilnowania gospodarstwa. Jeśli zatem rolnik ma polisę OC (powinien mieć, bo jest obowiązkowa, ale bywa z tym różnie), to po odszkodowanie możemy wystąpić do towarzystwa ubezpieczeń.

Likwidując szkodę z autocasco tracimy zniżki

W najkorzystniejszej sytuacji znajdują się osoby mające ubezpieczenie autocasco, którego zakres obejmuje zderzenie ze zwierzęciem.

Polisa ta przyda się m.in. wtedy, gdy nie uda się przypisać winy zarządcy drogi, czy ustalić, kto jest właścicielem psa, który doprowadził do wypadku.

Likwidacja szkody z polisy autocasco ma niestety wadę: tracimy zniżkę za bezszkodową jazdę. Jej zaletą jest natomiast to, że unikniemy kłopotliwego i czasochłonnego udowadniania winy innej osoby (zresztą finał takiej sprawy jest niepewny).

Szkodę z polisy autocasco można likwidować również wtedy, gdy nie ma wątpliwości co do winy sprawcy, np. wiadomo, kto jest właścicielem psa. W takiej sytuacji można najpierw naprawić auto z AC, a potem zażądać od winnego zwrotu kosztów. Jeśli towarzystwo ubezpieczeń odzyska wypłaconą poszkodowanemu kwotę, nie podniesie składki za autocasco w kolejnym okresie.

W przypadku kolizji z dzikimi zwierzętami przydatne może być assistance. Dzięki niemu nasz samochód po wypadku zostanie odholowany do warsztatu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL