Samolot EgyptAir został porwany przez mężczyznę z atrapą ładunku wybuchowego

aktualizacja: 29.03.2016, 15:48
Samolot EgyptAir został porwany przez mężczyznę z atrapą ładunku wybuc...
Samolot EgyptAir został porwany przez mężczyznę z atrapą ładunku wybuchowego
Foto: Twitter

Samolot egipskich linii lotniczych EgyptAir, lecący z Aleksandrii do Kairu, został we wtorek porwany i zmuszony do lądowania na Cyprze. Po kilku godzinach napastnik poddał się i został zatrzymany. Wcześniej samolot opuścili wszyscy przetrzymywani zakładnicy.

REDAKCJA POLECA

Motywy Egipcjanina, którego władze Cypru opisują jako niestabilnego psychicznie, nie są znane. 

Nie jest jasne, ile osób było na pokładzie Airbusa 320. Według EgyptAir samolotem leciało 56 pasażerów, sześciu członków załogi i przedstawiciel sił bezpieczeństwa. Z kolei egipska agencja lotnictwa cywilnego poinformowała, że w samolocie było 81 osób, w tym 21 cudzoziemców i 15 członków załogi. 

Po tym jak maszyna wylądowała na lotnisku w cypryjskiej Larnace, prawie wszyscy pasażerowie zostali wypuszczeni. Wczesnym popołudniem porywacz przetrzymywał na pokładzie siedem osób, w tym troje pasażerów i czworo członków załogi. 

Po godz. 13 czasu polskiego maszynę zaczęli opuszczać zakładnicy. Są cali i zdrowi. 

Chwilę później z samolotu wyszedł także porywacz; miał podniesione ręce. Rzecznik prezydenta Cypru napisał na Twitterze, że mężczyzna został zatrzymany. 

Premier Egiptu Szerif Ismail powiedział, że napastnik zostanie przesłuchany, by ustalić, dlaczego porwał samolot. "W pewnym momencie prosił o spotkanie z przedstawicielem Unii Europejskiej, później o to, by samolot odleciał na inne lotnisko" - oświadczył Ismail. 

Cypryjskie media podawały również, że mężczyzna domagał się uwolnienia wszystkich kobiet przetrzymywanych w więzieniach w Egipcie, co sugerowało motyw polityczny. 

Wcześniej prezydent Cypru Nikos Anastasiadis oświadczył, że porwanie nie jest związane z terroryzmem. Szef państwa oraz źródła w cypryjskich siłach bezpieczeństwa sugerowali, że motywy porywacza są osobiste i związane z jego byłą żoną, która mieszka na Cyprze. Według cypryjskich mediów w wyrzuconym z samolotu liście napisanym po arabsku i zaadresowanym do byłej żony porywacz miał zażądać spotkania z nią.

Cypryjskie ministerstwo spraw zagranicznych zidentyfikowało porywacza jako obywatela Egiptu, Seifa Eldina Mustafę. Według cypryjskiego MSZ mężczyzna jest niestabilny psychicznie. 

Wcześniej egipskie media podawały, że napastnikiem jest Egipcjanin, Ibrahim Abdel Tawwab Samaha, profesor weterynarii na Uniwersytecie w Aleksandrii. Jednak jego kolega z pracy powiedział później agencji Reutera, że profesor jest wśród porwanych. 

Resort lotnictwa cywilnego Cypru twierdzi, że pilot airbusa został sterroryzowany przez jednego z pasażerów, który miał na sobie pas z ładunkami wybuchowymi. "Wciąż nie wiemy, czy była to groźba czy naprawdę miał na sobie pas z materiałami wybuchowymi" - powiedział z kolei minister lotnictwa cywilnego Egiptu Szerif Fathi, dodając, że napastnik nie miał przy sobie broni. Po kilku godzinach okazało się, że pas z ładunkami wybuchowymi, który miał na sobie porywacz samolotu linii EgyptAir, był atrapą.  

Wśród pasażerów było m.in. ośmiu obywateli USA, czterech W. Brytanii, czterech Holandii, dwóch Belgów, Francuz, Włoch i Syryjczyk. 

Władze Egiptu podały, że wysyłają na Cypr samolot, którym do kraju mają wrócić pasażerowie.

Żródło:

POLECAMY

KOMENTARZE