Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Tenis

Agnieszka Radwańska: Pozostał jeden kapeć

AFP
Polska tenisistka po trzecim zwycięstwie w tegorocznym Wimbledonie

To był mecz, jakiego pani oczekiwała?

Agnieszka Radwańska: Oczywiœcie, to był dobry mecz, zwłaszcza, że rywalka była naprawdę sprytna i potrafi wszystko zrobić na korcie: grać agresywnie, ale też slajsować, mieszać typy uderzeń. Mecz był zatem dobry od poczštku do końca. Ja w drugim secie odnalazłam rytm, spróbowałam grać odważniej, lepiej serwowałam, więc jakoœ poszło.

Ma więc pani lepszy nastrój przed kolejnym spotkaniem?

Sšdzę, że z meczu na mecz gram lepiej. Nie jest mi łatwo, mecz z Timeš też nie był prosty, ale wyniki dajš mi więcej zaufania we własne siły. Każdy taki mecz pomaga, na pewno, także w budowaniu formy na resztę sezonu.

Kort centralny – brzmi dumnie. Gra na nim ma znaczenie?

Zawsze jest tak, że wyjœcie na ten kort robi na grajšych szczególne wrażenie. W każdej rundzie. I każdy chce się tam pokazać z jak najlepszej strony. To jest w głowie. W moim przypadku, też tak jest, nie czułam się inaczej, niż w poprzenich latach. Swojš drogš – nie ma pojęcia, kiedy grałam tam pierwszy raz.

Lubi pani takie wszechstronne rywalki jak Timea Bacsinszky, z którymi tenis to coœ więcej, niż odbijanie piłek mocno przed siebie?

Tak, lubię. Bacsinszky gra tak, że na korcie wiele się dzieje, sš długie wymiany, ciekawe akcje, nie tylko serwis i kolejne uderzenie. Wiedziałam czego się spodziewać. Przypuszczam, że takie spotkania jak nasze sš też bardzo interesujšce dla publicznoœci. Może zobaczyć wszystko, co oferuje tenis. Z drugiej strony – my musimy na takie widowisko ciężko pracować przez te dwie lub trzy godziny.

Myœli pani, że kontuzja rywalki miała duży wpływ na wynik?

Nie wiem. Wiem jednak, że to ja zaczęłam lepiej się czuć w tym meczu. Miałam pewne dołki i górki, zwłaszcza w pierwszym secie, gdy zmarnowałam sporo szans na lepszy wynik i set mi się wymknšł. Zatem gdy poczułam się lepiej, to potrafiłam zagrać tak jak potrafię.

Zmieniła pani strategię w czasie gry?

Nie, po prostu cały czas próbowałam nie grać na œrodek kortu, zmuszałam rywalkę do biegania, próbowałam być agresywna. Czasem nie wychodziło, bo piłki się zużywały i kort centralny nie miał zbyt szybkiej nawierzchni. W końcu jednak poszło mi dobrze.

Czy dzisiejszy tenis kobiecy wyrównał poziom? Czy pierwsze rundy sš trudniejsze, niż kiedyœ?

Zdecydowanie tak. Parę lat temu gra w pierwszej lub drugiej rundzie przeciw zawodniczkom nierozstawionym była łatwiznš. Nawet nie trzeba było grać na 100 procent i się wygrywało. Dziœ nie ma na to szans. Gra się od poczštku z trudnymi rywalkami, stšd duża liczba niespodziewanych porażek. Dziœ, kto nie gra od startu na 100 procent, sprowadza na siebie wielkie kłopoty.

Swietłana Kuzniecowa to dobra pani znajoma. Sšdzi pani, że na trawie ma pani pewnš przewagę nad niš?

Grałyœmy wiele, na wszystkich nawierzchniach. Zawsze gra przeciw niej to wielkie wyzwanie. Każda piłka wraca na drugš stronę i to wiele razy. Nie ma ze Swietš punktów za darmo. To twarda dziewczyna i dużo potrafi. Nawet jeœli gra trochę po hiszpańsku, to na trawie też jest mocna. Od razu kojarzy mi się z tym, że najwięcej z niš grałam w WTA Tour. Był rok, że grałyœmy co miesišc. No i spędzałyœmy zwykle dużo czasu na korcie.

Ma pani z niš wcišż dobre relacje poza kortem?

Nic się nie zmieniło, jest wcišż bardzo równš, fajnš babkš. Mimo wielu trudnych meczów i nerwów po obu stronach. Ale to nie przełożyło się na życie poza kortami.

Ale nie tęskni pani za meczami z Rosjankš?

Nie, absolutnie nie tęsknię!

Jak będzie z pani formš fizycznš w poniedziałek?

Całe szczęœcie, że gramy co drugi dzień, jest czas na odpoczynek. To dużo daje. Poprzednie mecze mnie sporo kosztowały, nawet pierwszy. Ale gram z tenisistkš na poziomie pierwszej dziesištki, do stracenia już nie mam za wiele, więc wyjdę i dam z siebie ile mogę. Mam nadzieję, że wystarczy, że będzie ze zdrowiem tak jak w sobotę, może nawet lepiej.

No to tradycyjnie: grę w Eastbourne opisała pani jako walkę w pidżamie, w Londynie doszliœmy po dwóch rundach do stroju sportowego, ale w kapciach na korcie, co jest teraz?

Teraz powiedzmy, że pozostał mi na nodze tylko jeden kapeć.

— w Londynie wysłuchał Krzysztof Rawa

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL