Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Teatr

„Szkoły błaznów" sukcesem Wrocławskiego Teatr Pantomimy

„Szkoła błaznów”, Wrocławski Teatr Pantomimy, scena zbiorowa.
materiały
Wrocławski Teatr Pantomimy spektaklem pokazanym na warszawskim przeglšdzie udowodnił, że wraca do dawnej formy.

– Sekretem wielkiej sztuki, która chce trwać... jest okrucieństwo! – mówi jeden z bohaterów „Szkoły błaznów" Michela de Ghelderode'a. Twórczoœć tego XX-wiecznego belgijskiego artysty rzadko pojawia się u nas, choć sama „Szkoła błaznów" ma ciekawš tradycję. Sięgał po niš Conrad Drzewiecki, do repertuaru Teatru Studio włšczył jš Józef Szajna, pojawiła się też w gdańskim Teatrze Wybrzeże i na scenie w Zakopanem.

Obecny szef Wrocławskiego Teatru Pantomimy Zbigniew Szymczyk potraktował przesłanie de Ghelderode'a jako inspirację do opowieœci o okrucieństwie. Uniwersalnej i bardzo współczesnej. Dobrze tłumaczy jš cytat z Michela de Ghelderode'a: „Baudelaire mówił, że nasz stosunek do życia oscyluje między ekstazš a przerażeniem. Najpierw uciekamy i zaraz potem wracamy. Gdy tylko gubimy samych siebie, robimy wszystko, żeby znów się odnaleŸć. Gdy tylko odnajdujemy siebie, robimy wszystko, żeby od siebie uciec, by siebie zniszczyć...".

Szymczyk pokazuje, że nie do końca uœwiadomiony teatr okrucieństwa pojawia się już w niewinnych z pozoru zabawach dziecięcych. Z wiekiem narasta zaœ w ludziach tęsknota za œwiatem wyraŸnie podzielonym na biel i czerń, w którym nie ma miejsca na barwy poœrednie. Œwiat zgrabnie wyreżyserowanych i zagranych etiud aktorskich, które oglšdamy, to œwiat sprecyzowanych od lat funkcji przypisanych mężczyŸnie i kobiecie. Nie ma od nich odstępstwa.

Wrocławska „Szkoła błaznów" to także opowieœć o poszukiwaniu własnej tożsamoœci. Zmaga się z tym główny bohater Foliał, kreator mody, w bardzo ciekawej interpretacji Anny Nabiałkowskiej.

Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu ostatnia scena, w której bohaterowie po różnych doœwiadczeniach siedzš i wystukujš „Odę do radoœci", przyjęta byłaby jako coœ naturalnego. Teraz, trzy lata po premierze, gdy spektakl pokazywany był na zakończonym właœnie warszawskim Festiwalu Sztuki Mimu, słyszałem głosy: „Po co w to wplatać politykę". Takie komentarze potwierdziły jednak, że przesłanie spektaklu jest cišgle aktualne.

„Szkoła błaznów" była mocnym punktem XVII Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu, który dzięki determinacji swego szefa Bartłomieja Ostapczuka trwa i stał się imprezš międzynarodowš, o czym œwiadczš jej widzowie, a zwłaszcza artyœci. Oni coraz częœciej pracujš „między ekstazš a przerażeniem".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL