Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Teatr

Teatr Wielki w Łodzi: Rodzinny konflikt przejmujšco wyśpiewany

Joanna Woœ (Blanche) i Szymon Komasa (Stanley)
Maciej
„Tramwaj zwany pożšdaniem” to opowieœć dobrze znana, a jednak w Teatrze Wielkim w Łodzi cały czas trzyma widzów w napięciu.

Nie wiadomo, co bardziej doceniać. Czy umiejętne połšczenie muzyki Andre Previna z tekstem słynnej sztuki Tennessee Williamsa? Czy precyzję Macieja Prusa, od którego młodsi o pokolenia reżyserzy mogš się uczyć, jak robić nowoczesny teatr prostymi œrodkami bez eksponowania własnych frustracji? Czy œwietne role wykonawców?

W Łodzi „Tramwaj zwany pożšdaniem” wystawiono jednak przede wszystkim dla Joanny Woœ. Ma ona w Teatrze Wielkim takš pozycję, że może wpływać na zmianę planów, ale też odwagę sięgania po najtrudniejsze wyzwania.

Andre Previn – pianista, dyrygent i kompozytor, były mšż Anne-Sophie Mutter, z którš koncertował też w Polsce – skomponował 20 lat temu operę dla legendarnej Renée Fleming. Swym głosem delikatnym jak aksamit potrafiła ona nakreœlić postać Blanche, bohaterki jednej z najsłynniejszych sztuk amerykańskich, unieœmiertelnionych oscarowš kreacjš filmowš Vivien Leigh. U nas zmierzyła się z niš teraz Joanna Woœ.

Andre Previn dokonał korekt w sztuce Williamsa. W pierwszym akcie Blanche przybywajšcš do domu swej siostry Stelli w Nowym Orleanie cechuje pewna operowa posšgowoœć. Nie ma w niej niepokojšcego rozedrgania, cišgłej zmiany nastroju. Ale też w takim wcieleniu Joanna Woœ czuje się naturalnie.

Przemiana następuje potem. Blanche zachowuje operowy charakter (jej jednej Previn przypisał melodyjne ariosa), ale stopniowo popada w szaleństwo. Joanna Woœ pokazuje to przejmujšco długimi frazami, na przemian dramatycznymi lub ulotnymi, delikatnymi jak mgła pianami skontrastowanymi wręcz z krzykiem. Jako artystka zachowuje klasę do końca, jako Blanche jest przejmujšca.

Opera mocniej eksponuje też konflikt między Blanche a mężem jej siostry, Stanleyem Kowalskim. Szymon Komasa dodaje mu wyzywajšco atrakcyjnš młodoœć i odsłania to, co kryje się w Stanleyu. Poczštkowo jest nieco bezbarwny, potem przejmuje inicjatywę.

Jeœli Joanna Woœ bazuje bardziej na œrodkach wokalnych, Szymon Komasa dodaje wysokiej klasy aktorstwo. A Maciej Prus zrezygnował z nowoorleańskich realiów sztuki, zresztš w muzyce Previna też sš ledwie zaznaczone. Wydobył zaœ to, co skryte we wnętrzach bohaterów, precyzyjnie pokazał relacje między nimi. I dodał metaforycznš klamrę z pięknš ostatniš scenš, przypominajšc widzom, że opera ma przenosić ich w œwiat o innym wymiarze.

Dostrzec też trzeba młodš Aleksandrę Wiwałę, która jako Stella potrafiła być partnerkš Joanny Woœ, nieco bezbarwnego Tomasza Piluchowskiego w roli Mitcha zauroczonego niezwykłš Blanche oraz dyrygenta Tadeusza Kozłowskiego. Wspólnie podarowali oni widzom spektakl będšcy przykładem teatru muzycznego, który wcišż zwie się operš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL