Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Taniec

"Jezioro łabędzie" w Operze Narodowej: Piękne łabędzie w tłumie

Ewa
Tak wystawnego i bogatego widowiska baletowego nie było na warszawskiej scenie od dziesięcioleci.

Iloœć scen, postaci, kostiumów oraz dekoracji (te zresztš sš najsłabszym punktem przedstawienia) mogš w tym "Jeziorze łabędzim" oszołomić widza. Zwolennicy tradycji też będš jednak usatysfakcjonowani.

Delikatne, białe łabędzie pojawiajš się bowiem na scenie tak, jak ponad 120 lat temu wykreował je Lew Iwanow i do dziœ ich taniec w niezmienionym kształcie zachwyca na wielu scenach œwiata. Nim jednak to nastšpi w Operze Narodowej, mija półtorej godziny autorskiego spektaklu Krzysztofa Pastora.

Szef Polskiego Baletu Narodowego dołšczył do elitarnego grona wybitnych choreografów (John Cranko, Jean-Christophe Maillot czy John Neumeier), którzy odważyli się przedstawić własnš wersję „Jeziora łabędziego" z zachowaniem wszakże klasycznego charakteru tańca. Propozycji Krzysztofa Pastora najbliżej do legendarnego już spektaklu Neumeiera. Obaj bowiem tę baletowš bajkę osadzili w konkretnym, choć różnym kontekœcie historycznym.

Po raz pierwszy dokonało się u nas zerwanie z rosyjskš tradycjš prezentacji „Jeziora łabędziego", powstała za to bardzo polska opowieœć. To rzecz o miłosnym trójkšcie, a jego bohaterami sš carewicz Mikołaj, księżniczka heska Alix i słynna tancerka Matylda Krzesińska.

Akcja „Jeziora łabędziego" Krzysztofa Pastora ma mocne oparcie w faktach. Mikołaj rzeczywiœcie pokochał młodzieńczš miłoœciš księżniczkę Alix. Mógł zatem wyidealizować jš sobie jako niewinnego białego łabędzia, Odettę. Car Aleksander III nie chciał zgodzić na ich zwišzek i niczym baletowy czarownik Rotbart zwrócił uwagę syna na Matyldę. Ta zaœ oczarowała go swoim wdziękiem równie szybko jak czarny łabędŸ Odylia bajkowego księcia Zygfryda.

Na scenie, jak w życiu

Jak skończyły się te perypetie miłosne, można dowiedzieć się z tego przedstawienia. Mikołaj poœlubił księżniczkę Alix i objšł rzšdy w Rosji, przedtem wszakże rozstał się z Matyldš. Ich pożegnanie to jedna z piękniejszych scen spektaklu Krzysztofa Pastora – pełna liryzmu, smutku i uczucia. Mikołaj ponoć naprawdę darzył jš uczuciem, ale po œlubie nigdy się już z niš nie spotkał.

Wiernoœć faktom to atut, ale i słaboœć spektaklu obcišżonego nadmiarem pobocznych zdarzeń. Zabrakło syntezy, by romantyczna opowieœć miała prawdziwe poetycki klimat. Długie, a choreograficznie mało ciekawe, umieranie cara-ojca osłabia napięcie finału. Widz może też się pogubić w analizie scenicznego tłumu.

Rozbudowane widowisko, w którym do dobrze znanej, a genialnej muzyki Piotra Czajkowskiego dodano kilka pomniejszych jego utworów, jest wszakże okazjš do zaprezentowania wysokiej formy całego Polskiego Baletu Narodowego. Œwietne sš tańce jego męskiej częœci w obrazie żołnierskich manewrów. Krzysztof Pastor pokazał w nim typowy dla siebie choreograficzny nerw.

Tancerki miały okazję błysnšć w tzw. akcie białym, w oryginalnej choreografii Lwa Iwanowa. I szansę tę wykorzystały zarówno w układzie dla całego zespołu, jak i w partiach solowych (perfekcyjnie na przykład wykonane przez Anetę ZbrzeŸniak, Dagmarę Dryl, Yurikę Kitano i Ewę Nowak pas de quatre, jeden z najsłynniejszych układów w dziejach baletu). Szkoda tylko, że w natłoku wszystkich zdarzeń ten akt stracił nieco poetycki urok.

Polski Balet Narodowy to nie tylko bardzo wyrównany zespół, bo sš w nim tancerze o wyrazistych indywidualnoœciach. Tacy choćby jak Vladimir Yaroshenko (Mikołaj) – artysta o nienagannej postawie i pięknych ruchach. Chinara Alizade kreuje zjawiskowš, eterycznš postać Alix-Odetty, Yuka Ebihara jako Matylda-Odylia jest zarówno liryczna i nieœmiała, jak i uwodzicielsko złowieszcza.

Słynny walc

Dla dużego grona tancerzy Krzysztof Pastor potrafił stworzyć efektowne solówki. Ma on bowiem umiejętnoœć charakteryzowania bohaterów nawet w scenach zbiorowych, czego dowodem jest słynny walc Czajkowskiego z poczštku I aktu. Zgodnie z tradycjš jest on popisem zespołu i uczniów szkoły baletowej, a Pastor dodatkowo przedstawia widzom adiutanta cara Wołkowa (Maksim Woitiul), kolejnš autentycznš postać całej historii.

Ważnš rolę p odegrał dyrygent Alexei Baklan. Prowadzona przez niego orkiestra grała momentami wręcz błyskotliwie. Czy w przyszłym sezonie zaprezentuje równie wysoki poziom pod wodzš nowego szefa, Grzegorza Nowaka?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL