Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Europa: czas na jasne rozwišzania

Wracam do Polski jako do kraju, który jest gotowy kontynuować rozwój
materiały prasowe
Rozmowa z Jérôme'em Chartierem, francuskim deputowanym, współprzewodniczšcym Spotkań Warszawskich.

Rz: Rozmawiamy w Warszawie niemal rok po przejęciu władzy przez PiS. Pojawiły się wtedy obawy wœród przedsiębiorców zachodnich. Czy ich nastawienie się już poprawiło?

Jérôme Chartier: Przed każdymi wyborami dominuje pewna nerwowoœć. Spore zaniepokojenie – szczególnie we wspólnocie francuskich przemysłowców w Polsce – wywołał swoim stanowiskiem w niektórych sprawach Jarosław Kaczyński. Rok temu, przy okazji Spotkań Warszawskich, rozmawiałem z wieloma polskimi przedsiębiorcami, którzy obawiali się, że Polska przestanie być jednym z wiodšcych krajów Unii Europejskiej. Dziœ widać, że Jarosław Kaczyński zrobił wiele, aby zatrzymać inwestorów, którzy już sš w Polsce, i skłonić innych, aby otworzyli tu biznes. Dlatego wracam do Polski jako kraju, który jest gotowy kontynuować rozwój.

A może Francja czegoœ się nauczy od Polski? Wiosnš przyszłego roku odbędš się w pana kraju wybory, w których – według sondaży – na zwycięstwo przynajmniej w pierwszej turze może liczyć Front Narodowy. Czy nie warto wzišć przykładu z Kaczyńskiego i wczuć się w nastroje wyborców, którzy sš zagubieni w dobie globalizacji, szukajš nowej tożsamoœci, ochrony socjalnej...

Francja ma dziœ zupełnie inne problemy niż Polska. Jeszcze do niedawna obawy Francuzów były typowe dla rozwiniętego państwa, jednej z największych gospodarek œwiata, która choć powoli, ale się rozwija. Jednak w cieniu zagrożenia atakami terrorystycznymi społeczeństwo oczekuje przede wszystkim bezpieczeństwa. To drugi – po bezrobociu – największy problem trapišcy Francuzów. Dlatego kandydaci na prezydenta usztywniajš program walki z terroryzmem, postulujš ograniczenie ruchów migracyjnych oraz zaostrzenie walki z tzw. Państwem Islamskim. To dotyczy i lewicy, i prawicy – propozycje, które do tej pory były uważane za populistyczne, trafiajš do wszystkich Francuzów. Jeœli chodzi o gospodarkę, populiœci sš za wyjœciem ze strefy euro, zamknięciem granic i innymi, podobnymi niedorzecznoœciami. Ale rzšd uważa pozostanie w unii walutowej za konieczne – to prawdziwa ochrona oraz szansa na podbicie rynków międzynarodowych. I, rzecz jasna, chce utrzymać otwarte granice.

Wspomina pan o problemach z imigracjš, o zagrożeniu terrorystycznym. Ale Jarosław Kaczyński mówił jasno, że Polska nie chce uchodŸców. I nasz kraj nie przyjšł ani jednego. Czy francuscy politycy nie popełnili błędu, pozwalajšc, by to wyłšcznie Marine Le Pen zajmowała się problemami, które sš dziœ ważne dla ludzi?

Emigranci jadš w pierwszej kolejnoœci do krajów, gdzie majš nadzieję znaleŸć pracę. Do Francji, ale przede wszystkim do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Hiszpanii i Włoch.

Ale w Polsce bezrobocie jest dwa razy niższe niż we Francji!

To prawda, ale imigranci patrzš także na to, czy ktoœ im tę pracę da. A jeœli idzie o Polskę, takiego wrażenia nie majš.

Choćby ze względów językowych, kulturowych...

Imigranci, którzy dziœ koczujš w Calais i starajš się dostać do Wielkiej Brytanii, mówiš po angielsku. Szukajš więc pracy po drugiej stronie kanału La Manche. Imigranci z Turcji jadš do Niemiec, bo majš zwišzki z tamtejszš wspólnotš tureckš. A gdy idzie o imigrantów z Afryki, spora wspólnota afrykańska żyje we Francji i dlatego tu przybywajš.

Jeden z czterech tematów Spotkań Warszawskich dotyczy demografii. Czy zwišzane z niš problemy można rozwišzać przez imigrację?

To może być rozwišzanie, pod warunkiem że jest wola asymilacji ze strony imigrantów. Tymczasem wielkš przeszkodš w tym procesie okazujš się dziœ nowoczesne technologie. Nawet będšc pięć tysięcy kilometrów od rodzinnej wioski, można pozostawać w stałym kontakcie z rodzinš i przyjaciółmi, którzy tam zostali, można żyć problemami ojczyzny, którš się opuœciło. Facebook, Skype, telewizja internetowa wszystko zmieniły. To powoduje, że asymilacja staje się o wiele trudniejsza.

Jakie jest więc rozwišzanie?

Trzeba zupełnie inaczej spojrzeć na imigranta.

W chwili, gdy przekracza granicę?

Gdy ma otrzymać obywatelstwo. Jeœli imigrant przyjeżdża do Francji, bo chce tu pracować, ma kwalifikacje, a także szansę na znalezienie zatrudnienia – niech próbuje. Ale jeœli chce zostać francuskim obywatelem, nie mogš nim kierować wyłšcznie względy praktyczne, czyli na przykład francuski paszport, ale przede wszystkim poczucie przynależnoœci do naszego narodu. Jestem za wprowadzeniem o wiele surowszych warunków przyznawania obywatelstwa przy jednoczesnym poszerzeniu możliwoœci imigracji w zależnoœci od zapotrzebowania na pracę.

Inny temat Spotkań Warszawskich to konkurencja i przepływ pracowników. Polskę i Francję szczególnie dzieli unijna dyrektywa z 1996 roku dotyczšca pracowników delegowanych...

...która stała się słynna we Francji za sprawš „polskiego hydraulika".

Tyle że do Francji przyjeżdża niemal tyle samo Hiszpanów czy Portugalczyków co Polaków. A statystyki pokazujš, że od chwili przystšpienia naszego kraju do Unii poziom życia w Polsce i Francji szybko się wyrównuje. Czy Paryżowi nie zabrakło cierpliwoœci? W niedługim czasie problem pracowników delegowanych sam by zniknšł. Tym bardziej że w czasach Brexitu Unia potrzebuje jednoœci, nie podziałów.

Musimy znaleŸć kompromis, który zapewni swobodę przemieszczania się pracowników, ale jednoczeœnie pozwoli uniknšć wszelkich form dumpingu socjalnego i fiskalnego. Mamy często wrażenie, że przedsiębiorstwa działajšce we Francji starajš się omijać prawo i zarobić jak najwięcej, korzystajšc z usług podwykonawców, którzy zatrudniajš pracowników po niskich kosztach albo ze słabš ochronš socjalnš. I nie chodzi tu tylko o pracowników z Polski, ale także m.in. Hiszpanii. Jestem zwolennikiem swobody przemieszczania się pracowników. Zawsze byłem też za silnš Europš, a taka nie jest możliwa bez Polski. Chodzi tylko o to, aby Europa pozostała „europejska", co nie zawsze jest oczywiste, gdy idzie o polskš klasę politycznš. Mam nadzieję, że tu nastšpi znaczšca zmiana. Jeœli Polska wyrazi takš europejskš wolę, powinna wejœć do bloku krajów korzystajšcych z euro oraz przyjšć reguły fiskalne i socjalne obowišzujšce w unii walutowej. Wówczas wasz kraj mógłby stać się częœciš twardego jšdra wielkiej Europy.

Czy jednak rzeczywiœcie tego chcš francuskie firmy działajšce w Polsce? Korzystajš z niskich kosztów produkcji. Wystarczy wzišć Michelin, który ma tu największy zakład produkcji opon, eksportuje je do całej Europy. Ale mam inne pytanie dotyczšce pracowników delegowanych – czy postulujšc ograniczenia, Francja nie chce uniknšć głębokich reform, które przeprowadziła choćby Hiszpania ze sprawš Mariano Rajoya?

Reform we Francji nie da się uniknšć. Tak naprawdę to nie dyrektywa o pracownikach delegowanych szkodzi Francji, nie z tego powodu mamy pięć milionów bezrobotnych. Musimy uelastycznić rynek pracy, aby móc łatwiej zwalniać pracowników, gdy koniunktura się pogarsza. To zasadniczy postulat francuskich przedsiębiorców. Sšdzę, że najważniejszš reformš, która zostanie przeprowadzona po wyborach prezydenckich w maju 2017 r., będzie właœnie zmiana na rynku pracy – uproœcić, uelastycznić, uwolnić. Wówczas swoboda przemieszczania się pracowników w Unii przestanie być dla Francji problemem.

Trzy miesišce temu Brytyjczycy zdecydowali się o wyjœciu z Unii. Wspólnota ma jeszcze przyszłoœć?

Trzeba przyznać, że Wielka Brytania zawsze pozostawała jednš nogš poza Europš. Dziœ też chce mieć jednš nogę w Unii, tylko nie tę samš. W rezultacie musi obie nogi wystawić poza Wspólnotę! Mam nadzieję, że w tej sprawie Europa będzie bardzo solidarna i wymusi jasne rozstanie.

Jest pan gaullistš, a generał Charles de Gaulle uważał, że nie ma miejsca dla Brytyjczyków w ówczesnych wspólnotach. Być może więc Brexit jest dobrš wiadomoœciš dla tych, którzy chcš konsolidacji Europy?

Nie można pozostać w Unii, mówišc jednoczeœnie wszystkim, że się w niej nie jest. Europa to pewna wola. I jeœli w przyszłoœci będzie wielka Europa, to tylko dlatego, że wielkie kraje dobrowolnie będš chciały jš budować. Brexit dał sygnał, że jeœli jakiœ naród nie chce być w Europie, powinien z niej wyjœć. Miejsca dla Wielkiej Brytanii w Unii już nie ma i negocjatorzy nie powinni szukać œcieżki, która nikogo nie zadowoli. Czas na jasne rozwišzania, bo populizm żywi się niepewnoœciš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL