Turcja i USA gotowe do kampanii wojskowej w Syrii

aktualizacja: 23.01.2016, 18:27
Foto: AFP

Wiceprezydent USA Joe Biden i premier Turcji Ahmet Davutoglu, który gościł go w sobotę, powiedzieli podczas konferencji prasowej, że Turcja i USA gotowe są podjąć kampanię wojskową w Syrii, jeśli nie uda się wypracować politycznego rozwiązania konfliktu.

REDAKCJA POLECA
11.02.2016
Erdogan: Cierpliwość Turcji w sprawie Syrii ma swoje granice
23.01.2016
Carter: Część koalicji nie robi nic ws. Daesh
23.01.2016
Kerry: Rozmowy pokojowe w Syrii wkrótce
Kariera.pl
Kiedy mam prawo do pierwszego urlopu?
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

"Wiemy, że byłoby lepiej, gdyby udało nam się osiągnąć rozwiązanie polityczne (syryjskiego konfliktu), ale jeśli nie będzie to możliwe, to trzeba mieć (w gotowości) rozwiązanie militarne" - powiedział wiceprezydent USA.

Podczas wizyty w Turcji Biden rozmawiał z tureckimi przywódcami o sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym o kryzysie uchodźczym i o walce z Państwem Islamskim (IS) w Iraku i Syrii.

Biden powiedział też, że Waszyngton uznaje, iż Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) jest w Turcji zagrożeniem tak dla Państwa Islamskiego, jak dla Ankary, a tureckie władze muszą robić co w ich mocy, by ochraniać swych obywateli.

Turecka armia podjęła w połowie grudnia w południowo-wschodniej Turcji ofensywę przeciwko PKK, wdając się w miastach w walki z będącym jej przybudówką Patriotycznym Rewolucyjnym Ruchem Młodzieżowym (YDG-H). PKK jest uważana również przez państwa zachodnie za organizację terrorystyczną.

Jak komentuje AFP, amerykański wiceprezydent wyraźnie opowiedział się po stronie tureckich władz w konflikcie z Kurdami, mówiąc, że PKK stanowi dla Ankary "zagrożenie egzystencjalne" w takim samym stopniu jak IS.

Davutoglu nawiązał do interwencji tureckich sił w Iraku, która wywołała protesty Bagdadu, i powiedział, że Ankara w pełni respektuje jedność terytorialną Iraku, a tureccy żołnierze znaleźli się w tym kraju, by odeprzeć ataki IS.

Na początku grudnia Ankara wysłała do Iraku, w pobliże zajętego przez IS Mosulu, około 150 żołnierzy i 25 czołgów, tłumacząc to podwyższonym poziomem zagrożenia. Później wycofała część tych sił, a po apelu USA zapowiedziała, że "będzie kontynuować wycofywanie wojsk".

Turecki premier podziękował też Bidenowi za wizytę na Cyprze, dodając, że USA mają do odegrania ważną rolę w rozmowach pokojowych dotyczących tej wyspy.

AFP zwraca uwagę, że w publicznym wystąpieniu Biden przemilczał wszelkie różnice zdań między Waszyngtonem a Ankarą dotyczące łamania praw człowieka w Turcji. Davutoglu wspomniał o konieczności zwalczania w Syrii kurdyjskich bojowników z YDG, ale Biden pominął ten temat, który jest kwestią sporną między USA a Turcją.

Amerykanie dostarczają syryjskim Kurdom wsparcia i broni, są to bowiem szczególnie dzielni bojownicy, którzy - jak pisze AFP - są zawsze na linii ognia w walce z IS. Ankara uważa ich za siły bliskie PKK i obawia się, że ich wpływy sięgną aż do tureckich granic.

POLECAMY

KOMENTARZE