Jak flirtujemy w dobie internetu

aktualizacja: 11.08.2017, 19:19
Zamiast porozmawiać ze sobą, wertujemy strony w internecie i wysyłamy ...
Zamiast porozmawiać ze sobą, wertujemy strony w internecie i wysyłamy esemesy.
Foto: Fotolia

Nowe technologie zrewolucjonizowały nasze życie uczuciowe bardziej, niż mogłoby się wydawać.

Powszechny dostęp do sieci, elektronicznej poczty, a także komórkowych esemesów bardzo ułatwił i niewiarygodnie przyspieszył komunikację między ludźmi. W ubiegłym roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się książka Aziza Ansariego „Modern Romanse. Miłość w czasach internetu", w której autor analizuje zmiany (i ich przyczyny), jakie zaszły w sposobach nawiązywania znajomości przez dwoje ludzi.

Ansari zaprosił do współpracy socjologa Erika Klinenberga, profesora na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Wspólnie przygotowali „projekt badawczy, który zakładał prowadzenie badań przez ponad rok na całym świecie i włączał do prac czołowych ekspertów w zakresie życia miłosnego i związków".

W latach 2013–2014 autorzy odbyli setki rozmów z ludźmi w Nowym Jorku, Los Angeles, Wichita, Monroe (w stanie Nowy Jork), Buenos Aires, Tokio, Paryżu i Ad-Dausze. „Większość przebadanych osób to ludzie z klasy średniej, tacy, którzy chodzili na studia i odkładali posiadanie dzieci do trzydziestki, i tacy, którzy dziś są w dość intensywnych i intymnych związkach ze swoimi drogimi... smartfonami". Jaki obraz relacji międzyludzkich wyłania się z tych badań?

Naprawdę wiele się zmieniło w ciągu ostatnich dziesięcioleci – w inny sposób poszukujemy i poznajemy partnera, inaczej flirtujemy, komunikujemy się, zdradzamy, rozstajemy. Jeszcze do niedawna ludzie poznawali się na spotkaniach u przyjaciół, rodzinnych przyjęciach, szkolnych potańcówkach. Polowanie na „drugą połówkę" trwało krótko i zwykle kończyło się małżeństwem. Dziś coraz częściej wygląda to zupełnie inaczej, zwłaszcza w dużych aglomeracjach, gdzie zazwyczaj nie znamy nawet swoich sąsiadów i w najlepszym razie wymieniamy z nimi zdawkowe „Dzień dobry".

Wschodząca dorosłość

Jak czytamy w książce Ansariego, „jednym z powodów, dla których tak trudno jest nam wyobrazić sobie zawarcie związku małżeńskiego z kimś, z kim się wychowywaliśmy, jest fakt, że w dzisiejszych czasach ludzie biorą śluby o wiele później, niż robiły to poprzednie pokolenia. Wśród pokolenia przepytywanego przeze mnie w domach spokojnej starości w Nowym Jorku średni wiek zawarcia małżeństwa wynosił około 20 lat u kobiet i 23 u mężczyzn. Dziś średni wiek, w którym ludzie po raz pierwszy biorą ślub, oscyluje w granicach 27 lat wśród kobiet i 29 lat wśród mężczyzn.

Przed 1960 r. w prawie całych Stanach Zjednoczonych niezamężne kobiety nie mieszkały same, a rodziny nie pochwalały pomysłu na wyprowadzki córek do wspólnych mieszkań dla kobiet pracujących. (...) Zawsze musiały informować rodziców o swoich planach czy miejscu przebywania. Nawet gdy randkowały, rodzice byli w to bardzo zaangażowani: musieli zaakceptować wybranka lub odprowadzić córkę na spotkanie. Większość kobiet prędko odkryła, że małżeństwo, mimo iż uwalniało od rodziców, uzależniało je od męża, który traktował żonę według swojego uznania i ujarzmiał, obarczając obowiązkami domowymi i wychowywaniem dzieci". Choć Ansari pisze tu o Amerykanach, to zagadnienie dotyczy większości młodych przedstawicieli kultury Zachodu, także Polaków.

Jeszcze pół wieku temu w stałych związkach partnerzy mieli jasno określone role: mężczyzna zarabiał na rodzinę, kobieta zajmowała się domem i dziećmi. „Nie brano ślubów dlatego, że było się szaleńczo zakochanym: celem ślubu było założenie rodziny. (...) Wybór małżonka miał charakter czysto praktyczny".

Wirtualne życie towarzysko-uczuciowe

Już w latach 80. XX w. oczekiwania wobec przyszłego małżonka (partnera) znacząco się zmieniły. Jak podaje Ansari, według ówczesnych badań 86 proc. Amerykanów i 91 proc. Amerykanek twierdziło, że „nie weźmie ślubu z kimś, kogo nie darzy miłością romantyczną". Ale we współczesnej kulturze Zachodu, aby odnaleźć szczęście, wcale nie musimy zakładać rodziny. W okresie tzw. wczesnej dorosłości skupiamy się na poszukiwaniu bratniej duszy, „a narzędzia, jakimi dysponujemy podczas poszukiwań, są niesamowite". Ano właśnie – obecnie dostęp do internetu stał się powszechny, a młodzi ludzie są nieustannie „online".

Aziz Ansari podkreśla, że „w 2014 r. przeciętny Amerykanin spędził 444 minuty w ciągu dnia – czyli około 7 i pół godziny – patrząc w ekran smartfona, tabletu, telewizora lub laptopa. Liczba ta jest wyższa od liczby godzin spędzonych przy ekranie w większości krajów europejskich, która wynosi od 5 do 7 godzin. (...) Dzięki naszemu światu telefonicznemu jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi, od rodziców po zwykłego kolegę, którego mamy w znajomych na Facebooku. Życie towarzyskie młodszych generacji rozgrywa się na portalach społecznościowych, takich jak Instagram, Twitter, Tinder i Facebook w takim samym stopniu jak na kampusach, w kawiarniach czy w klubach".

Za pomocą portali społecznościowych promujemy siebie – publikujemy swoje zdjęcia, na których wyglądamy atrakcyjnie, a także zamieszczamy wpisy świadczące o naszych wszechstronnych zainteresowaniach i pasjach. Czasem przybiera to formę swoistego ekshibicjonizmu, który obraca się przeciwko nam. Zamiast spodobać się osobie, na której nam zależy, zniechęcamy ją do siebie. Bo w świecie wirtualnym często nie tolerujemy wulgaryzmów, wyuzdania, a nawet... rażących błędów ortograficznych w postach czy esemesach.

Short Message Service

Coraz częściej nie dzwonimy już do siebie, by się umówić na spotkanie – to wymagałoby zbyt dużego zaangażowania, nasz głos mógłby zdradzić nasze emocje. Skrywamy się więc za bardzo skrótowymi i szablonowymi wiadomościami wysyłanymi przez telefon.

„SMS, czyli Short Message Service, został wymyślony przez niemieckiego inżyniera Friedhelma Hillebranda w 1984 r. i wykorzystany po raz pierwszy przez Neila Papwortha, młodego brytyjskiego inżyniera, który w 1992 r. napisał do swojego kolegi życzenia Wesołych Świąt. Dopiero w 1999 r. SMS-y mogły podróżować między sieciami komórkowymi, dzięki czemu zaczęła wzrastać liczba użytkowników telefonów.

W 2007 r. po raz pierwszy w historii liczba SMS-ów wymienionych przez miesiąc przerosła liczbę rozmów telefonicznych wykonanych w Stanach Zjednoczonych. A w 2010 r. na świecie zostało wysłanych 6,1 tryliona SMS-ów, czyli mniej więcej 200 tys. na minutę. Oczywiście przełożyło się to na ogromny wzrost liczby miłosnych interakcji realizowanych przez SMS-y. Jednym z powodów skoku liczby zaproszeń na randkę przez SMS-a jest fakt, że o wiele więcej z nas posiada smartfona z dużym ekranem, który sprawia, że SMS-owanie to przyjemność i zabawa.

Jak donoszą ankiety konsumenckie, liczba dorosłych Amerykanów posiadających smartfona z 17 proc. w 2010 r. podskoczyła do 58 proc. w 2014 r., a urządzenia te są najbardziej popularne wśród osób u progu wschodzącej dorosłości, między 18. a 29. rokiem życia, gdyż 83 proc. z nich wszędzie chodzi ze swoim smartfonem".

Warto jednak podkreślić, że prawdziwych emocji i relacji międzyludzkich nie da się wyrazić ani za pomocą zdawkowych esemesów, ani tak nadużywanych przez młodzież emotikonów. Niemniej, jak pokazują powyższe badania, jesteśmy świadkami rewolucji w sposobie wyrażania uczuć i łączenia się w pary.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: agnieszka.niemojewska@rp.pl

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE