Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sporty zimowe

W sobotę startuje 66. Turniej Czterech Skoczni

Kamil Stoch w ubiegłym roku wygrał Turniej Czterech Skoczni jako drugi z Polaków, po Adamie Małyszu.
AFP
Nadchodzi 66. Turniej Czterech Skoczni. Pierwszy konkurs w sobotę. Tytułu broni Kamil Stoch.

Pamiętamy ubiegłorocznš radoœć w Bischofshofen, fantastyczne skoki Polaków, statuetkę Złotego Orła w rękach Kamila Stocha, drugie miejsce Piotra Żyły, czwarte Macieja Kota. Pamiętamy, bo polscy skoczkowie w Turnieju Czterech Skoczni wygrywali rzadko, wczeœniej tylko Adam Małysz z przytupem rozpoczšł w sławnym turnieju najlepszy okres kariery.

Poza tym bywało różnie, po stronie plusów zapisano jeszcze trzecie miejsce Małysza w 2003 roku, trzy polskie wygrane w pojedynczych konkursach, 26 miejsc na podium. Choć chciałoby się powtórki z ubiegłorocznych przewag, tej zimy listę kandydatów do zwycięstwa otwiera Richard Freitag. Trzy zwycięstwa i dwa drugie miejsca Niemca w konkursach pucharowych to wystarczajšce powody do takiej rekomendacji.

Niemiecki skoczek dobrze się czuje w roli faworyta, w każdym razie tak mówi dziennikarzom. – Chcę pójœć œladem Svena Hannawalda, chcę by niemiecki skoczek ponownie wygrał tę imprezę. Już nie mogę doczekać się pełnych stadionów, wspaniałej scenerii i ogromnej uwagi poœwięconej skokom narciarskim podczas turnieju – powtarzał w rodzimych mediach.

– To prawda, że Niemcy sš przed turniejem w znacznie lepszej pozycji, niż w poprzednich latach – potwierdza Hannawald, dziœ ekspert stacji Eurosport.

Powtórzyć jego perfekcyjne zwycięstwo z zimy 2001/2002, gdy był najlepszy we wszystkich konkursach, będzie niezmiernie trudno, ale jego rodakom zależy przede wszystkim na przerwaniu 16-letniej passy bez końcowego sukcesu. – Mamy w ekipie aż trzy zwycięskie konie: Freitaga, Andreasa Wellingera i Markusa Eisenbichlera, ale trzeba pamiętać, że każdy turniej to osobna opowieœć, wszyscy zaczynajš od zera. Także Freitag, choć jego możliwoœci wydajš się dziœ ogromne. Lecz i jego dotyczy reguła, że musi dobrze zaczšć, bo przeszłoœć się nie liczy – dodaje Hannawald.

Austriacki szkoleniowiec Werner Schuster prowadzi niemieckš kadrę prawie od dekady. Tej zimy idzie mu œwietnie, nawet brak w drużynie Severina Freunda nie oznaczał wielkiego ubytku mocy.

– Tak, jestem zadowolony, gdy inni nam się przyglšdajš, bo wtedy nie angażujš się we własne sprawy – mówił w „Tiroler Tageszeitung". – Nie obawiam się nadmiernych oczekiwań. Podbijanie bębenka jest dla nas dobre. Niech rywale bojš się Freitaga i pozostałych, niech wiedzš, że jak nasz lider jest w formie, to każdy, kto chce go pokonać, musi skakać daleko – straszył konkurencję w rozmowie z agencjš DPA.

Rodacy Freitaga też wierzš, że żółta koszulka lidera PŒ i pucharowe zwycięstwa to sš powody, by iœć tłumnie pod Schattenbergschanze i fetować wydarzenia na Erdinger Arena. Chyba padnš rekordy frekwencyjne skoro w Oberstdorfie sprzedano ponad 40 tysięcy biletów na sobotni konkurs i jeszcze 15 tysięcy na pištkowe kwalifikacje.

Jak w tej atmosferze oczekiwania na niemieckie fajerwerki spiszš się inni? Z polskiej drużyny wcišż płynš spokojne słowa o planowych przygotowaniach Kamila Stocha i pozostałej pištki. Trener Stefan Horngacher nie uległ nadmiernie fascynacji niezłymi wynikami 17-letniego Tomasza Pilcha, lidera Pucharu Kontynentalnego, i postanowił, że zdolny skoczek dołšczy do turnieju dopiero w częœci austriackiej. Wszystkie konkursy 66. TCS zaliczy więc tylko żelazna szóstka, jakš znamy od poczštku sezonu.

Obrona tytułu mistrza turnieju – wedle wielu popularnych opinii – jest trudniejsza niż pierwsza wygrana, ale jeœli, jak twierdzi Adam Małysz, wielkie reprezentacje już wdrożyły większoœć nowinek technicznych, a Polacy jeszcze coœ tam trzymajš w zanadrzu, to można prezentować umiarkowany optymizm i wierzyć w myœl trenerskš Stefana Horngachera.

66. Turniej Czterech Skoczni zapowiada się interesujšco także dlatego, że będzie sprawdzianem nowego pomysłu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Ten pomysł ma formę małego czerwonego pudełka wagi niespełna 31 gramów, mocowanego na nartach za wišzaniami. W œrodku znajduje się elektroniczny chip z nadajnikiem.

Urzšdzenie pozwoli na pomiar i transmisję wielu parametrów rzšdzšcych skokami, między innymi poda rozkład prędkoœci i wysokoœci lotu, kšt wybicia nart z progu i nacisk podczas lšdowania.

Innowacja wydaje się znaczšca, federacja znalazła dobrš okazję, by rozpowszechnić tę technologię, a także dołożyć coœ więcej: system oœmiu ultraszybkich kamer œledzšcych odbicie na progu. Kamery będš robić 250 ujęć na sekundę, obrazy przetworzone w komputerach dadzš pojęcie o momencie prawidłowego (lub nie) odbicia, dostarczš trenerom, widzom i dziennikarzom informacji, których oko wychwycić nie może.

– Robimy to, bo odbicie jest najważniejszš częœciš skoku i te nagrania pozwolš na szybkie wycišganie szkoleniowych wniosków. Będziemy mogli przejrzyœcie zobaczyć cały proces, potem stworzymy komputerowy model, który będzie œledził przesuwanie się œrodka ciężkoœci każdego sportowca – tłumaczy jedno z zastosowań Walter Hofer, dyrektor FIS ds. skoków.

W połšczeniu z danymi, jakich dostarczy chip, może rzeczywiœcie skoki czeka technologiczny skok. Na razie montowanie pudełeczka będzie dobrowolne, zapewne niektóre ekipy skorzystajš, bo to dla słabszych pomoc w poœcigu za liderami.

Zyskać ma także telewizja. Ocena momentu odbicia nie będzie już kwestiš wiary w wiedzę komentatora, tylko znajdzie obiektywne potwierdzenie na ekranie. Wspomniane kamery na progu sprawdzono podczas letniej Grand Prix w Hinterzarten i Klingenthal oraz konkursu PŒ w Titisee-Neustadt. Stacje ARD i ZDF zapowiadajš, że skorzystajš, podobnie mówiš organizatorzy konkursów olimpijskich w Pjongczangu.

Jest w stosowaniu tej nowoczesnoœci mały haczyk – dane stajš się znane wszystkim, którzy korzystajš z chipów. Od narodowych federacji zależy, czy zechcš je zbierać, wiedzšc, że zobaczš je inni. Cytowany przez „Badische Zeitung" trener Polaków Stefan Horngacher zastrzegł: – Nie chcę, by inne kraje poznały nasze pomiary. Walka technologiczna w skokach trwa.

Kto nie wierzy we współczesnš technikę, może poszukać w turnieju innej magii, choćby statystycznej. W XXI wieku żaden zwycięzca TCS w roku olimpijskim nie zostawał mistrzem igrzysk. Taki los spotkał Hannawalda w Salt Lake City, Janne Ahonena i Jakuba Jandę w Turynie, Andreasa Koflera w Vancouver i Thomasa Dietharta w Soczi. A kto wierzy w moc liczb, niech wie, że równo rok temu Kamil Stoch też był czwarty w PŒ i też miał 323 punkty.

Program turnieju

Oberstdorf (HS 137)

Pištek, 29.12.17

14.30 oficjalny trening

16.30 kwalifikacje

Sobota, 30.12.17

15.00 seria próbna

16.30 I konkurs

Garmisch-Partenkirchen (HS140)

Niedziela, 31.12.17

11.45 oficjalny trening

14.00 kwalifikacje

Poniedziałek, 1.01.18

12.30 seria próbna

14.00 II konkurs

Innsbruck (HS130)

Œroda, 3.01.18

11.45 oficjalny trening

14.00 kwalifikacje

Czwartek, 4.01.18

12.30 seria próbna

14.00 III konkurs

Bischofshofen (HS140)

Pištek, 5.01.18

15.00 oficjalny trening

17.00 kwalifikacje

Sobota, 6.01.18

15.30 seria próbna

17.00 IV konkurs

Transmisje w TVP 1 i Eurosporcie 1.

Reprezentacja Polski:

Kamil Stoch (4. w Pucharze Œwiata), Piotr Żyła (10.), Dawid Kubacki (13.), Maciej Kot (17.), Stefan Hula (17.), Jakub Wolny (36.) oraz od konkursu w Innsbrucku Tomasz Pilch (1. w Pucharze Kontynentalnym).

Ostatnio na podium:

2016/17:

1. K. Stoch (Polska),

2. P. Żyła (Polska),

3. D. A. Tande (Norwegia)

2015/16:

1. P. Prevc (Słowenia),

2. S. Freund (Niemcy),

3. M. Hayboeck (Austria)

2014/15:

1. S. Kraft (Austria),

2. M. Hayboeck (Austria),

3. P. Prevc (Słowenia)

2013/14:

1. T. Diethardt (Austria),

2. T. Morgenstern (Austria),

3. S. Ammann (Szwajcaria)

2012/13:

1. G. Schlierenzauer (Austria),

2. A. Jacobsen (Nowegia),

3. T. Hilde (Norwegia)

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL