Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sporty zimowe

Polscy skoczkowie odlecieli do Korei Południowej

Maciej Kot, Stefan Hula, Kamil Stoch i Dawid Kubacki
AFP
W poniedziałek polscy skoczkowie odebrali olimpijskie nominacje, złożyli œlubowanie i odlecieli do Korei Południowej.

Drugiego takiego œlubowania w Centrum Olimpijskim w Warszawie nie będzie. Kamery i mikrofony, dziesištki dziennikarzy, delegacja rzšdowa z premierem Mateuszem Morawieckim, kilku posłów, silna grupa sponsorów ruchu olimpijskiego, nawet prezes Polskiego Zwišzku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek – wszyscy chcieli być blisko polskich skoczków.

Stefan Hula, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła – w porzšdku alfabetycznym odebrali nominacje olimpijskie od premiera Morawieckiego oraz prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Andrzeja Kraœnickiego, złożyli podpisy na pamištkowej fladze, przyjęli wybite przez Narodowy Bank Polski w czystym srebrze pamištkowe monety 10-złotowe (z wizerunkiem koreańskiej skoczni na awersie).

Skoczkom towarzyszyła (i też œlubowała) cała ekipa: trener Stefan Horngacher, asystenci, serwismeni, fizjoterapeuta, lekarz, prezes PZN Apoloniusz Tajner i dyrektor zwišzkowy Adam Małysz.

W uroczystoœci brała też udział olimpijska łyżwiarska para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew oraz ich grupa wsparcia, lecz ze zrozumiałych względów zainteresowanie mediów skupiło się przede wszystkim na Kamilu Stochu i czwórce jego kolegów.

Premier, który wczesnym rankiem spotkał się ze skoczkami we własnej kancelarii, mówił o budowaniu marki Polski przez sport, o dawaniu nadziei rodakom, o 100, może nawet 120 milionach kciuków (doliczył Polonię) trzymanych za sportowców w Pjongczangu.

Słowa otuchy dołšczył Wojciech Jasiński – prezes PKN Orlen, strategicznego sponsora Polskiego Komitetu Olimpijskiego, attache olimpijski reprezentacji w Pjongczangu.

Gdy głos w końcu zabrali skoczkowie, słychać było, że sš dobrze przygotowani także do spotkania z mediami. – Wybieganie w przyszłoœć, prognozy wyników nie sš mi do niczego potrzebne. Skoncentrowany jestem tylko na tym, co mam do zrobienia, i tego planu się trzymam – mówił Kubacki, inni potakiwali.

– To oczywiste, że damy z siebie wszystko – zapewniał Hula.

– Skocznie w Korei sš trudne, ale można na nich skakać daleko, jak ktoœ jest dobry, to sobie poradzi – dodał Kot.

– Z presjš radzę sobie w ten sposób, że po prostu o niej nie myœlę – oœwiadczył Stoch.

– Szybko damy sobie radę z przestawieniem na czas koreański – ręczył dyrektor Małysz. – Położymy się w samolocie i od razu zaœniemy – objaœnił metodę walki z jet-lagiem Piotr Żyła. Nie ujawnił tylko, skšd wzišł się nagły skok formy w Willingen („Słodka tajemnica..." – powiedział).

– Niczego nie muszę bronić, ponieważ to, co zdobyłem, przez nikogo nie zostanie mi odebrane. Możemy tylko zdobywać – stwierdził w końcu Stoch, który w Pjongczangu będzie bronił dwóch złotych medali z Soczi, i ta myœl dobrze podsumowała uroczystoœć.

Skoczkowie odlecieli do Seulu popołudniowym samolotem LOT. Już w czwartek czekajš ich kwalifikacje do sobotniego konkursu na skoczni normalnej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL