Sporty zimowe

Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriev: Lodowisko to nasza scena

123RF
Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriev zajęli w tańcach na lodzie 14 miejsce na mistrzostwach świata w Helsinkach. Tym samym wywalczyli kwalifikację na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie. Z Helsinek mówią o swoim występie, rywalizacji z mistrzami i łyżwiarskim życiu.

Czy spodziewaliście się, że na tej najważniejszej imprezie łyżwiarskiej w sezonie w obu tańcach krótkim i dowolnym ustanowicie rekordy życiowe?

Maksym Spodyriev: To były nasze marzenia i cele. Chcieliśmy poprawić swoją pozycję z zeszłorocznych mistrzostw. W programie krótkim chcieliśmy przede wszystkim przejść do programu dowolnego i jak najlepiej wykonać nasz taniec. A w dowolnym dać z siebie absolutnie wszystko. 

Czy kolegujecie się z tymi najlepszymi parami czy są to raczej relacje kurtuazyjne?

Natalia Kaliszek: Wszystko zależy od człowieka, od charakteru. Niektórzy są dla nas tak mili, że poza lodem spędzamy razem czas. A inni mają głowę w chmurach. W szatni zwykle jest świetna atmosfera, wszyscy ze sobą rozmawiają.   

Wasze programy nieco odbiegają od obowiązujących obecnie  w tańcach na lodzie trendów. Króluje przecież liryczna szkoła trenerów z Montrealu Marie-France Dubreuil i Patricka Lauzona, którzy szkolą dwie obecnie najlepsze pary na świecie. Wasze układy są z kolei dynamiczne i taneczne. Dlaczego taki wybór?

Natalia Kaliszek: Właśnie dlatego, żeby się odróżniać. Chcemy pokazać, że tańce na lodzie to nie tylko ten jeden kierunek. Taki liryczny i ciężki. Nie tylko o to chodzi w tańcach. Wiec, żeby się wyróżniać trzeba pokazać po prostu taniec. Obydwa programy nam podpasowały jeśli chodzi o muzykę, ale w szczególności nasz taniec dowolny do muzyki z filmu „Dirty Dancing”.

Natalia występowałaś we wszystkim łyżwiarskich konkurencjach łyżwiarskich. Najpierw jako solistka, potem wraz z bratem w parach sportowych a teraz w tańcach. Czy czujesz, ze to był trafny wybór?

Natalia Kaliszek: Z bratem jeździliśmy w parach sportowych, ale zaczęłam mieć straszne problemy z kręgosłupem. Zaczęłam rosnąć , z kolei brat jest dosyć niski. Nie czułam się najlepiej w skokach, zaczęłam mieć ogromne problemy zdrowotne. Wtedy Pani Sylwia Nowak- Trębacka zaproponowała przejście do tańców. Nie musiałam się długo namyślać. Są osoby, które nie potrafią współpracować w parze. Które zdobywając medale nie chcą ich z kimś dzielić. Ale ja uważam, że to była słuszna decyzja. Uwielbiam tańczyć na lodzie z partnerem. To mi sprawia dużo przyjemność. 

Macie podobne charaktery? Jak dogadujecie się na lodzie?

Natalia Kaliszek: Każdy u nas jest inny, łącznie z nasz trenerką. Mamy sprzeczki, ale nigdy nie opuszczamy lodowiska pokłóceni. Staramy się rozwiązywać problemy. Liderem jest nasza trenerka, ale my tez mamy dużo do powiedzenia. Zawsze staramy się znaleźć „ złoty środek”.  

Maksym, żeby uprawiać łyżwiarstwo przeprowadził się do Polski z Ukrainy. Rozłąka z rodziną to duża cena za sportowy sukces.

Natalia Kaliszek: Maks bardzo dobrze się w tym odnajduje. Kiedy wracaliśmy z mistrzostw Europy w Ostrawie powiedział, że chce już wracać do domu. Ale nie na Ukrainę, tylko do domu w Toruniu. Rozłąka z rodzicami zawsze jest ciężka, ale większość sportowców spędza mnóstwo czasu poza domem. Ja też mimo, że mieszkam z rodzicami widzę się z nimi kilka dni w miesiącu. Taka jest nasza praca, taki jest sport. W moim pokoju przez cały czas leżą walizki a ja nawet nie mam czasu ich rozpakować.

Macie swoim idoli pośród tancerzy? Na kimś się wzorujecie? Przed laty w tej konkurencji występowała Wasza trenerka Sylwia Nowak - Trębacka. Czy Wy chcecie kontynuować jej styl czy szukacie swojego własnego?      

Natalia Kaliszek: Na pewno nie chcemy się na nikim wzorować, chcemy mieć własny styl. Ale moimi idolami zawsze była Tessa Virtue i Scott Moire czyli mistrzowie olimpijscy z Vancouver a teraz mistrzowie z Helsinek. Kiedy jeździła moja trenerka Sylwia to jeszcze nie miałam pojęcia o łyżwach. Ale później oglądałam i analizowałam wszystkie jej programy .

Wywalczyliście tym występem kwalifikacje na igrzyska olimpijskie w Pjongczang. Będziecie pierwszymi od 8 lat polskimi łyżwiarzami figurowymi na igrzyskach...

Natalia Kaliszek: My wywalczyliśmy kwalifikacje dla kraju, ale to zależy od PZŁF kto pojedzie. Oczywiście dla każdego sportowca to największe marzenie, żeby pojechać na igrzyska. Mam nadzieję, że nasze się ziści.

Czy polscy kibice byli z Wami w Helsinkach?

Natalia Kaliszek: Atmosfera była wspaniała, z Torunia przyjechało bardzo wielu naszych znajomych. Wśród publiczności powiewało wiele polskich flag, to dodawało nam skrzydeł. Doping był naprawdę wspaniały. 

Jak chcielibyście zachęcić do uprawiania tej pięknej dyscypliny sportu? Co w niej najbardziej lubicie? Łyżwiarstwo figurowe to przecież połączenie sportu i artyzmu, które nie zdarza się w innych dyscyplinach.

Natalia Kaliszek: Tańce to nie tylko zajęcia na lodzie, ale akrobatyka, hip  hop, balet . Ten sport mnie wychował i nauczył żyć. Lodowisko to moja scena, na której czuję się jak w domu.

- rozmawiała Paulina Nowicka

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL