Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sport

Doping: Prawda o chińskich medalach

Adobe Stock
Wielkie Chiny bojš się 79-letniej pani doktor Xue Yinxian, którš wkrótce majš odwiedzić przedstawiciele Œwiatowej Agencji Antydopingowej (WADA).

Wstrzšs nastšpił w paŸdzierniku, kiedy telewizja ARD wyemitowała wywiad ze zbiegłš do Niemiec chińskš lekarkš. Pani Xue wyznała, że w proceder dopingowy w latach 80. i 90 zaangażowanych było 10 tysięcy sportowców z reprezentacji narodowych i kadr regionalnych.

– Cały system sportowy był gangrenš – powiedziała lekarka i przytoczyła kilka drastycznych przykładów. Do jej gabinetu trener przyprowadził 13-letniego chłopca trenujšcego gimnastykę, któremu wyrosły piersi. Leczyła dziewczynki, które cierpiały na zaburzenia równowagi i widzenia. Osobiœcie opiekowała się Li Ningiem, szeœciokrotnym medalistš olimpijskim z igrzysk w Los Angeles (1984), dziœ znanym biznesmenem. Przed igrzyskami w Seulu (1988) Li sam jš poprosił o kurację dopingowš, której mu odmówiła.

Pani Xue ma 68 zeszytów zapełnionych notatkami z czasów, gdy pracowała w chińskim sporcie. Wie dużo. Na własne oczy widziała, jak rodził się system. Wzorowa komunistka, ukończyła studia z wyróżnieniem z nowš wtedy w kraju specjalizacjš – medycyna sportowa. Od 1977 do 1984 roku była odpowiedzialna za 11 reprezentacji narodowych, m.in. w lekkiej atletyce, podnoszeniu ciężarów, siatkówce, koszykówce, badmintonie.

To był ważny moment w historii sportu chińskiego, bo właœnie w 1984 roku Chińczycy po 32 latach przerwy wystartowali w igrzyskach. Władze miały jeden cel – wykorzystać sport do celów propagandowych. Œrodkiem do sukcesu miał być doping. Lekarze byli wysyłani na szkolenie do ZSRR, także do krajów zachodniej Europy, żeby z bliska przyjrzeć się sposobom używania niedozwolonych œrodków przez sportowców.

Magazyn „L'Equipe" podaje, że w 1979 roku jeden z chińskich lekarzy odwiedził Francję i wrócił z konkluzjš: „Wszyscy się dopingujš. Musimy robić to samo". Chińczycy wymyœlili własny œrodek Dalibu, będšcy koktajlem sterydów i produktów tradycyjnej medycyny. Szybko też nauczyli się działać ostrożnie. „Babcia wróciła" to hasło, że można jechać na zawody, bo organizm został wyczyszczony z niedozwolonych œrodków.

System odrzucał czarne owce, ludzi, którzy nie chcieli brać albo aplikować dopingu – tak jak doktor Xue. W 2007 roku do domu byłej lekarki wtargnęli funkcjonariusze policji i dali jej do zrozumienia, że ma milczeć. W trakcie szamotaniny jej mšż, znajdujšcy się trakcie rekonwalescencji po operacji mózgu, upadł na ziemię. Zmarł kilka tygodni póŸniej.

Pani Xue wraz z młodszym synem Yang Weidongiem i synowš uciekła z kraju z pomocš niemieckiej ambasady. W Niemczech już trzykrotnie na wniosek policji zmieniała miejsce zamieszkania, w pobliżu widziani byli chińscy szpiedzy. Dziœ Xue przebywa w domu dla uchodŸców, ma do dyspozycji pokój, z sšsiadami dzieli łazienkę i kuchnię. Mówi, że się nie boi.

9 listopada lekarka spotka się z przedstawicielami WADA. Nie należy się spodziewać daleko idšcych konsekwencji. Decyzję o odebraniu chińskim sportowcom medali zdobytych w latach 80. i 90 – co postuluje pani Xue – musiałby podjšć MKOl, który niedawno przyznał Pekinowi prawo organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL