Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sport

Szczepłek: Zapatrzeni w siebie

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Legia wygrywa na razie tylko z Finami, remis z Koronš to niespodzianka. Mistrz Polski, zdobywajšcy na Łazienkowskiej bramkę na 1:0 w 79. minucie, nie powinien tracić gola chwilę póŸniej. Takiej drużynie to nie przystoi, choć Korona zapracowała na remis.

Własne boisko przestaje być atutem. Przed tygodniem Pogoń przegrała w Szczecinie, a teraz wygrała w Gliwicach, Lechia zwyciężyła w Płocku i przegrała w Gdańsku z Cracoviš, która zaczęła sezon od szczęœliwego remisu z Piastem w Krakowie. Tak będzie częœciej, ponieważ poziom większoœci drużyn jest wyrównany, a mistrza Polski nie boi się ani powracajšcy do ekstraklasy, pełen debiutantów Górnik, ani Korona.

Być może pewien wpływ na to majš reakcje trybun. Coœ takiego jak przewaga własnego boiska staje się pojęciem nieaktualnym. Dawniej polegało to na dopingu kibiców, potrafišcych stworzyć takš atmosferę, żeby goœcie nie czuli się komfortowo. Coraz częœciej jednak zorganizowane grupy kibiców zajęte sš głównie sobš i nie reagujš na to, co dzieje się na boisku. Żyleta, która uchodzi w Polsce za wzór dla innych kibiców i wyznacza kierunki, w opinii wielu piłkarzy Legii wcale im nie pomaga. Efektowne oprawy robiš wrażenie, ale na kibicach na stadionie i przed telewizorami. Kiedy zaczyna się mecz i w trudnych sytuacjach trzeba piłkarzom pomóc, jednostajne œpiewy i hasła nie sš wystarczajšcš zachętš do mobilizacji.

Oczywiœcie ostatecznie o wyniku decydujš piłkarze, ale skoro kibice sš częœciš widowiska, to powinni się mšdrzej starać. Przy reakcjach takich jak te, które słyszałem po meczu Piasta z Pogoniš, strach grać (jakaœ grupa zażšdała od zawodników Piasta, aby oddali koszulki, bo po przegranej nie sš ich godni).

Żyletę krytykujš kolejne pokolenia piłkarzy Legii, ale nigdy publicznie, bo się bojš. Ona nie wybacza. Nawet najlepsze intencje mogš zostać potraktowane jak napaœć. W Poznaniu, Krakowie, Trójmieœcie, Wrocławiu dzieje się podobnie.

Nowy zawodnik Legii Cristian Pasquato jeszcze nie zagrał - przyszedł w czwartek, a w sobotę był już mecz. Nie zna partnerów, przeciwników, trenera, języka, obyczajów, w dodatku nie trenował tak intensywnie, jak jego nowi koledzy z Łazienkowskiej. Czy on coœ wniesie? Nie wiem. Ale fakt, że ktoœ był zawodnikiem Juventusu, jeszcze nie czyni z niego Andrei Pirlo. Jeœli Pasquato w wieku 28 lat grał już w jedenastu klubach i w żadnym nie zagrzał miejsca, to każe patrzeć na jego umiejętnoœci z daleko idšcš ostrożnoœciš.

Zagraniczni artyœci raczej do ekstraklasy nie przychodzš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL