Na kibiców trzeba zasłużyć

aktualizacja: 19.03.2017, 22:30
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Taki układ meczów jak w ten weekend to kłopot dla komentatora.

REDAKCJA POLECA
19.03.2017
Widzew znów wielki
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Najważniejszy mecz Lechia - Legia zakończył się po zamknięciu numeru. Wszystkie wcześniejsze pozbawione były jakiegokolwiek ładunku emocji. Kiedy gra Bruk-Bet Termalica ze Śląskiem czy Piast z Arką, to nikt się nie spodziewa bomb, ale kapiszonów też nie. Niestety, dialog z filmu „Rejs" na temat atrakcyjności polskich filmów, z dominującą opinią Zdzisława Maklakiewicza – „nuda" – pasuje jak ulał do mąk, jakie musieli tym razem przeżywać kibice.

Niektórzy, po zwycięstwach swoich drużyn, mogą być zadowoleni z trzech punktów, ale jeśli mają zdrowy i obiektywny (co w przypadku wielu kibiców jest niemożliwe) osąd rzeczywistości, muszą zdawać sobie sprawę, że dzisiejszy zwycięzca, grając słabo, za tydzień może nie mieć szczęścia.

Tym razem mieli je zawodnicy Ruchu, którzy pokonali Zagłębie w Lubinie. Oddali jeden silny, celny strzał, co wystarczyło do zwycięstwa. Można też patrzeć na to inaczej. Co z tego, że piłkarze Zagłębia trzymali dłużej piłkę przy nodze, skoro nic z tego nie wynikało. Jesienią wydawało się, że Zagłębie, mając dobrego trenera Piotra Stokowca i wyjątkowo silne jak na polską ligę podstawy finansowe, może dołączyć do czołówki. Coś tam jednak zgrzyta i prognozy się nie sprawdzają.

Sytuacja Ruchu jest zupełnie inna. Bida aż piszczy, ciągłe zmiany w kierownictwie klubu, odebrane cztery punkty za zaległości finansowe to wystarczająco dużo powodów, żeby załamać ręce. Tymczasem drużyna o najniższej średniej wieku zawodników w ekstraklasie, jako jedyna złożona wyłącznie z Polaków, gra dobrze i skutecznie. Można traktować zwycięstwo w Lubinie w kategoriach szczęścia, ale to był piąty z kolei mecz Ruchu bez porażki, a zwycięstwa nad Legią i Lechią dodają tej serii dodatkowych wartości. Trener Waldemar Fornalik robi, co może, ale wie, co robi.

Przy okazji: może dobrze, że Jarosław Niezgoda, który zdobył dla Ruchu już dziesięć goli, został wypożyczony z Legii. Na Łazienkowskiej mógłby się nie przebić do pierwszej jedenastki, bo tam pierwszeństwo mają obcokrajowcy, kupieni często za pieniądze, jakich nie są warci.

Radość pod Wawelem jest zrozumiała, bo Wisła, choć przegrywała z Wisłą Płock od 72. minuty 1:2, wbiła dwa gole w 120 sekund i wygrała 3:2. Jeśli coś takiego dzieje się na własnym boisku, kiedy wiara z każdą minutą ulatuje, to musi się podobać i dobrze świadczy o zwycięzcy.

Mecz Piast – Arka oglądało cztery tysiące kibiców, Zagłębie – Ruch, pięć i pół tysiąca, Pogoń – Jagiellonia oraz Termalika – Śląsk po trzy i pół (w Niecieczy to akurat dobry wynik). Razem to nieco mniej niż przyszło na mecz Widzew – Motor Lubawa w III lidze. Na kibiców trzeba sobie zasłużyć.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE