Legia Warszawa - Ajax Amsterdam. Szczepłek: Do przerwy 0:0

aktualizacja: 17.02.2017, 07:23
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Bezbramkowy remis w fazie pucharowej to nieco zmniejszone szanse w rewanżu. Legia rozegrała jednak bardzo dobry mecz i za tydzień w Amsterdamie wcale nie stoi na straconej pozycji. To co widzieliśmy na Łazienkowskiej stanowiło potwierdzenie mało popularnej tezy, że nawet mecze bez bramek mogą stać na dobrym poziomie.

REDAKCJA POLECA
17.02.2017
Piłkarska LE: Kontrowersje wokół "bramki-widmo" w meczu Legii z Ajaksem
16.02.2017
Liga Europejska: Legia Warszawa - Ajax Amsterdam 0:0
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Ajax uważany był za faworyta, bo technika kilku jego zawodników zwłaszcza w formacjach ofensywnych jest rzeczywiście imponująca, Kasper Dolberg strzela bramki w co drugim meczu a Davy Klaassen rządzi na boisku jak mało kto w holenderskiej lidze. Przez pierwszy kwadrans widać to było wyraźnie. Gdyby w 8. minucie Arkadiusz Malarz nie obronił bardzo silnego strzału Klaassena, mogło by być po meczu. Powtórki pokazały, że bramkarz złapał piłkę za linią i sędzia powinien gola uznać. Gdyby obowiązywała technologia goal line lub system Video Assistant Referees Legia przegrywałaby 0:1.

Ale mniej więcej od tej pory legioniści się otrząsnęli i choć Ajaks wypracował jeszcze dwie dobre okazje, a Dolberg zmarnował stuprocentową, to i Michał Kopczyński miał szansę, która powinna zakończyć się golem. W drugiej połowie gra się wyrównała. Technika Hakima Ziyecha, Amina Younessa czy Bertranda Traore nie na wiele się zdawała. Klaasenowi bardzo skutecznie przeszkadzali środkowi pomocnicy Legii, a Dolberg został odcięty od podań.

Teraz to Polacy, przy wyrównanej, czystej, męskiej grze mieli więcej sytuacji. Po silnym dośrodkowaniu Michała Kucharczyka omal nie padł gol samobójczy, a kontratak w wykonaniu Guilherme i Kucharczyka był absolutnie wzorcowy. Gdyby zakończył się bramką (bramkarz złapał piłkę w ostatniej chwili) pokazywano by ją w całej Europie.

Nie widać było, że Ajax w tym roku rozegrał już pięć meczów ligowych, a Legia tylko jeden. Akcje były płynne, brali w nich udział wszyscy zawodnicy, wszyscy też wytrzymali kondycyjnie. Legia nie miała słabych punktów. Mimo, że nie odniosła zwycięstwa, rozegrała jeden z najlepszych meczów, jakie o tej porze roku zdarzały się polskim klubom. A nie wygrała, bo choć potrafiła zneutralizować wszystkie przewagi Ajaksu, to jednak jeszcze trochę jej brakuje żeby w takich meczach udowodnić swoją wyższość.

Jakkolwiek by było, Legia tworzy nową historię. Jako pierwsza polska drużyna odebrała punkt Realowi, a teraz Ajaksowi. To będzie sukces, jeśli wygra w Amsterdamie. - Po to tam jedziemy - powiedział trener Jacek Magiera.

POLECAMY

KOMENTARZE