USA: Protesty przeciw rasizmowi po wydarzeniach w Charlottesville

aktualizacja: 13.08.2017, 09:30
Foto: AFP

Protesty i czuwania zorganizowano w kilku miastach Kalifornii w sprzeciwie wobec rasizmu po wydarzeniach w stanie Wirginia, gdzie doszło do starć między głosicielami wyższości białej rasy i uczestnikami kontrdemonstracji.

REDAKCJA POLECA
13.08.2017
Starcia w Charlottesville: 3 zabitych, 35 rannych
12.08.2017
Trump zagroził Wenezueli interwencją militarną
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

W Oakland w zwołanym naprędce proteście uczestniczyło kilkaset osób. Po przemowach demonstranci rozpoczęli pokojowy marsz do centrum miasta, skandując antyrasistowskie hasła i trzymając transparenty o podobnej treści. Część protestujących zablokowała drogę międzystanową, ale została rozproszona przez interweniujące służby - podał dziennik "The San Francisco Chronicle".

Mniejszy protest, który również przebiegł pokojowo, odbył się w Los Angeles. W San Francisco i miejscowości El Cajon w hrabstwie San Diego zorganizowano czuwania przy świecach.

W sobotę w Charlottesville w stanie Wirginia wybuchły starcia między uczestnikami wiecu skrajnie prawicowych "białych nacjonalistów" a uczestnikami kontrdemonstracji, m.in. działaczami ruchu "Black Lives Matter". Dodatkowo samochód wjechał w tłum ludzi, głównie lewicowych aktywistów, demonstrujących przeciw wiecowi. Zginęła 32-letnia kobieta, a sprawca - 20-latek z Ohio - został aresztowany. FBI wszczęło śledztwo w tej sprawie.

Dwie kolejne ofiary śmiertelne to policjanci, których śmigłowiec z niewyjaśnionych przyczyn runął na ziemię podczas wspierania sił porządkowych w mieście. Według mediów rannych w zajściach zostało od kilkunastu do ponad 30 osób.

Policja stanowa poinformowała o aresztowaniu trzech dodatkowych osób w związku z sobotnimi zajściami. Są to mężczyźni w wieku od 21 do 44 lat, którym zarzuca się chuligaństwo, napaść i noszenie ukrytej broni.

Wiec w Charlottesville został zorganizowany w proteście przeciw planowanemu przez władze miejskie usunięciu pomnika generała Roberta E. Lee, dowódcy wojsk Konfederacji w czasie wojny secesyjnej. Demonstracja odbywała się pod hasłem "Zjednoczyć prawicę".

Władze stanowe i miejskie stanowczo potępiły rasistowski wiec. - Mam wiadomość dla wszystkich białych rasistów i nazistów, którzy dziś zjawili się w Charlottesville (...): idźcie do domu. Nie jesteście tu mile widziani, wstydźcie się. Udajecie patriotów, ale nimi nie jesteście - powiedział na konferencji prasowej demokratyczny gubernator Wirginii Terry McAuliffe. - Nasze miasto pokonało maccartyzm, pokonało segregację i pokona to (co dzieje się teraz - przyp. red.) - zapowiedział burmistrz Charlottesville Michael Signer.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Jeff Sessions w reakcji na zajścia podkreślił, że "przemoc i śmierć w Charlottesville uderzają w samo serce amerykańskie prawo i sprawiedliwość". - Podobne działania wyrastają z rasistowskich uprzedzeń i nienawiści, sprzeniewierzając się naszym podstawowym wartościom, nie może być na nie przyzwolenia - powiedział.

Wcześniej "przejawy nienawiści, bigoterii i przemocy z wielu stron" potępił przebywający na urlopie prezydent USA Donald Trump.

POLECAMY

KOMENTARZE