20% młodych Polaków hejtowało w sieci

aktualizacja: 29.06.2017, 14:32
Foto: Fotolia

20 proc. młodych ludzi w wieku 12-24 lata przyznało, że hejtowało u internecie, a 43 proc. samemu doświadczyło hejtu - wynika z badania "Wilki i owce w internecie". Pokazało ono, że grupy te przenikają się - hejtowany staje się czasem hejterem i na odwrót.

REDAKCJA POLECA
29.06.2017
Wirus Petya miał niszczyć, a nie zarabiać
28.06.2017
Telewizje stoją sportem, co trzeci kanał nadaje w HD
28.06.2017
KLM twittuje karty pokładowe
kariera
Millenialsi - czego oczekują od pracodawcy?

Raport na temat hejtu wśród młodzieży "Wilki i owce w Internecie" zaprezentowano w czwartek w siedzibie Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie.

- Młodzi ludzie mają bardzo szeroki, często nieograniczony, dostęp do internetu i z korzystają z niego w bardzo różnych celach. W przypadku młodszych dzieci rodzice w jakiś sposób nadzorują kontakty z internetem i treści, z jakimi mają dzieci kontakt. Gdy dziecko osiąga pewną samodzielność w korzystaniu z urządzeń elektronicznych, czyli w wieku często wczesnoszkolnym, kontrola rodzicielska stopniowo jest coraz mniejsza - zauważyła autorka badania Marta Rybicka.

- Niemal wszyscy młodzi ludzie korzystają z mediów społecznościowych, a media społecznościowe potrafią uzależnić, gdyż jest to miejsce wymiany opinii, treści i samokreacji. To miejsce, gdzie kreujemy się na takie osoby, jakimi chcemy, by inni nas widzieli i oczekujemy, że inni będą akceptować nasze wpisy - zaznaczyła.

Jak wynika z raportu, 57 proc. badanych przyznało, że przynajmniej raz dziennie śledzi posty innych zamieszczane pod swoimi wpisami, zdjęciami lub udostępnianymi informacjami; w tym 41 proc. robi to kilka razy dziennie. - To pokazuje, jak bardzo ważna jest dla nich grupa odniesienia - oceniła badaczka.

Jednocześnie, jak mówiła, młodzi ludzie są sterowalni - brak im dojrzałości emocjonalnej, bardzo mocno ich opinia zależy od opinii innych osób, od tego, jak inni ich postrzegają. Istotna jest dla nich opinia innych.

- Tymczasem opinia na forach internetowych czy dyskusyjnych może przyjąć formę trolla, czyli zamierzonego wpływania na opinie innych osób. To nic innego niż manipulacja, wpływanie na inne osoby i przekonywanie ich do swoich racji, najczęściej w negatywnym celu. Celem trolla jest doprowadzenie do zaostrzenia dyskusji, bądź wręcz kłótni, agresji słownej - zauważyła.

66 proc. badanych przyznało, że zmienia swoje opinie i poglądy na podstawie krytycznych komentarzy innych internautów; 2 proc. odpowiedziało, że robi to bardzo często, a 12 proc. - że raczej często.

Jednocześnie 75 proc. badanych potrafiło zdefiniować hejt. Respondenci najczęściej wskazywali, że hejt to obrażanie innych (33 proc.), krytykowanie innych wyśmiewanie, złośliwość, upokorzenia, nagonka (23 proc.), artykułowanie niechęci, nienawiści do innych osób (14 proc.), bezpodstawne pomówienia o oszustwa (12 proc.).

20 proc. badanych przyznało, że hejtowało, 49 proc. miało kontakt z hejtem, a 43 proc. doświadczyło hejtu. - Te grupy się przenikają, nie są rozłączne. Wilk staje się owcą, a owca przemienia się w wilka. Pokazuje to, że hejt rodzi hejt - powiedziała Rybicka.

Według niej hejt bierze się z braku szacunku dla drugiej osoby i szacunku do samego siebie.

Z raportu wynika, że hejt zaczyna się niewinnie, od potrzeby wyrażenia swojej opinii. - Młodzi ludzie uważają, że mają prawo do wyrażania swojej opinii, mówienia tego, co myślą, a internet, jako anonimowe forum wyrażania opinii dodaje im odwagi - powiedziała.

66 proc. badanych odpowiedziało, że pisze takie komentarze właśnie, dlatego, by wyrazić swoją opinię, 56 proc. - bo nie zgadza się z treścią postu innej osoby, 50 proc. - bo coś ją zdenerwowało. 33 proc. przyznało, że ich komentarz to odpowiedź na post, który obraża ich samych, lub ich bliskich. 18 proc. zareagowało tak, bo irytuje ich dana osoba. 10 proc. przyznało, że pisze takie komentarze, bo lubi to robić, a 7 proc. - bo nie lubi polityki.

Na pytanie, w jaki sposób hejtowali, 34 proc. badanych odpowiedziało, że "ujawniło prawdę, o której wszyscy wiedzą". 22 proc. podało, że zamieściło "mema", 15 proc. napisało komentarz "taki, że zapadnie się pod ziemię". 6 proc. zamieściło obraźliwe zdjęcie (zwierzęcia lub części ciała), a tyle samo przerobione zdjęcie danej osoby.

Z raportu wynika, że zjawisko hejtu w internecie przybiera na sile w ostatniej klasie gimnazjum, a nasila się w okresie nauki w szkole ponadgimnazjalnej.

Emocje, jakie wyzwala hejt wśród hejterów, to złość (podało tak 40 proc. hejterów), zdenerwowanie (37 proc.), wściekłość (27 proc.). Hejtowani mierzą się z podobnymi uczuciami: smutkiem (podało tak 33 proc. hejtowanych), złością (33 proc.), zdenerwowaniem (32 proc.) i wściekłością (14 proc.).

74 proc. badanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że nadmierny hejt może doprowadzić nawet do samobójstwa.

Z raportu wynika także, że 57 proc. badanych przyznało, że osoby szerzące mowę nienawiści w internecie powinny ponosić konsekwencje prawne.

54 proc. hejtowanych zignorowało hejtujący je post, 24 proc. napisało hejterowi, co o nim myśli, z 22 proc. "pocisnęło" hejtera.

Autorka badania zwróciła uwagę na to, że 21 proc. badanych zgłosiło taki post do administratora, a 14 proc. zażądało bezpośrednio od autora jego usunięcia.

Raport został zrealizowany przez IQS dla organizacji Global Dignity Poland. W badaniu uczestniczyło 600 młodych ludzi.

POLECAMY

KOMENTARZE