Służby mundurowe

Sprawdzamy stan Sił Zbrojnych: Nasza flota wojenna powoli tonie

Fotorzepa, Piotr Wittman
Akcja „Rzeczpospolitej". Marynarka Wojenna znajduje się w głębokim kryzysie. Plany naprawy są opóźnione.

Nie ma pewności, jaka będzie jej przyszłość, poza tym, że na niektórych okrętach niebawem zostanie zdjęta bandera. 8 czerwca została spuszczona na okręcie podwodnym ORP „Sokół".

Teraz mamy jedynie dwie sprawne takie jednostki. Trzeci okręt ORP „Orzeł" praktycznie nie wychodzi w morze, po serii pechowych wypadków i pożarze. Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie naprawiony. Podobno problemem są sprawy formalnoprawne związane z tym, że jest okręt zbudowany w sowieckiej stoczni i zgodnie z umową jego remont powinien się odbyć na wschodzie.

Czytaj także: Mariusz Błaszczak nasze wojsko widzi wielkie i nowoczesne

Potrzebne okręty podwodne

Nie wiadomo też nic w sprawie zakupu trzech nowych okrętów podwodnych w ramach programu „Orka". Pomimo zapowiedzi poprzedniego szefa resortu Antoniego Macierewicza nie wybrano dostawcy takich jednostek.

Szef MON Mariusz Błaszczak, chociaż nie podjął w tej sprawie decyzji, zapowiada, że wszystkie programy modernizacyjne wojska będą realizowane. Z informacji, które otrzymaliśmy z MON, wynika, że pogram „Orka" jest w fazie analityczno-koncepcyjnej. Chociaż od dawna wiadomo, że Francja, Szwecja i Niemcy są gotowe sprzedać nam takie okręty.

Minister Błaszczak w trakcie obchodów rocznicowych Marynarki Wojennej w Gdyni przyznał, że wymaga ona odbudowy. – To są lata zaniechań – dodał. Stwierdził, że proces odbudowy „przyspieszył w 2015 roku, po wyborach, w których zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość".

W tym przypadku mija się z rzeczywistością. Wszystkie programy dotyczące zakupu okrętów są opóźnione. Macierewicz unieważnił postępowania na budowę okrętów obrony wybrzeża Miecznik i patrolowców z funkcją zwalczania min Czapla, a także program zakupu samolotów rozpoznawczych Płomykówka.

Jak ujawnił kilka dni temu w debacie Defence24 organizowanej na Bałtyckich Targach Militarnych w Gdańsku kontradmirał Adam Mazurek, były dowódca Centrum Operacji Morskich, 90 proc. okrętów ma już określony termin zakończenia służby.

Z kolei kmdr rez. Maksymilian Dura, ekspert morski z portalu Defence24, zwraca uwagę, że opóźnienie lub zastopowanie programów modernizacji Marynarki Wojennej „nieodwracalnie doprowadzi w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat do utraty zdolności skutecznego zwalczania okrętów podwodnych". Jego zdaniem będzie się trzeba pogodzić z bezkarnym naruszaniem polskich wód terytorialnych przez tego rodzaju jednostki pływające. „Pierwszym sygnałem takiej niemocy było znalezienie w maju 2018 r. na polskim wybrzeżu trzech pocisków sygnalizacyjnych wystrzelonych z rosyjskiego okrętu podwodnego" – zaznacza ekspert portalu Defence24.

BBN wchodzi do gry

Ciekawą propozycją może być forsowana dzisiaj przez ośrodek prezydencki koncepcja zakupu używanych fregat od Australijczyków. To jednak oznacza, że nasza flota zostanie wyposażona w stare okręty (chociaż dobrze uzbrojone). Pozostałe jednostki będą remontowane, by przedłużyć ich czas służby.

Dobrze brzmi też zapowiedź MON rozpoczęcia procedury zakupu śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych.

Z ubiegłorocznego opracowania przygotowanego przez BBN wynika, że w 2016 r. w skład Marynarki Wojennej wchodziły 343 jednostki pływające, w tym 39 okrętów bojowych. Personel liczył ok. 7 tys. osób.

Kilkanaście miesięcy temu BBN przedstawiło „Strategiczną koncepcję bezpieczeństwa morskiego RP". Biuro stawia m.in. na konieczność pozyskania przez Polskę fregat, a nie korwet lub małych okrętów rakietowych. Okręty podwodne powinny być wyposażone w pociski manewrujące. BBN rekomenduje zakup okrętów dowodzenia i wsparcia działań połączonych (specjalnych), a także samolotów rozpoznawczych i patrolowych. Zakłada też zakup śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych i do współdziałania z wojskami specjalnymi oraz niszczycieli min i okrętów dowodzenia siłami przeciwminowymi.

BBN optymistycznie zakłada, że w 2018 roku do służby powinien trafić ORP „Ślązak" (dawna korweta Gawron). Na razie jednak nie wiadomo, kiedy się to stanie (jednostka jest budowana od kilkunastu lat, pochłonęła już ponad miliard złotych).

Według BBN „akwenami o żywotnym znaczeniu dla Polski" powinny być nie tylko Bałtyk z cieśninami duńskimi, ale także morza: Północne, Norweskie i Śródziemne.

Program ten jest wyjątkowo ambitny. Zdaniem jego autorów nasza marynarka powinna dorównywać tej z Kanady, Australii lub Norwegii.

Z kolei rok temu „Koncepcję obronną RP" przedstawił wiceminister obrony narodowej Tomasz Szatkowski. Przewidywała ona m.in. zbudowanie skutecznego systemu antydostępowego do wybrzeża, zakup czterech nowych okrętów podwodnych oraz trzech niszczycieli min, rozbudowę Morskiej Jednostki Rakietowej, a także odbudowę morskiego lotnictwa bojowego.

Na rocznice bitwy

Problem polega na tym, że od tamtego czasu nie ruszyły żadne prace związane z realizacją tych planów. Wprost przeciwnie padły one ofiarą ostrych cięć.

Z dzisiaj forsowanej koncepcji zakupu australijskich fregat wynika zaś, że zmieniają się priorytety zakupowe.

Na wstępie koncepcji przygotowanej przez BBN prezydent Andrzej Duda napisał : „Niepełne wykorzystywanie w ostatnich latach przez Polskę potencjału związanego z jej położeniem nad Bałtykiem skutkowało zaniedbaniami, jakie dotknęły siły morskie, w szczególności Marynarkę Wojenną RP".

Dzisiaj te słowa są wyjątkowo aktualne, podobnie jak wypowiedziane z nadzieją w trakcie morskich uroczystości w Gdyni. – Jestem przekonany, że (...) na 400-lecie bitwy oliwskiej polska Marynarka Wojenna pod względem infrastrukturalnym będzie wyglądała inaczej, że będziecie mieli nowoczesne jednostki pływające, wyposażone w nowoczesny sposób, z nowoczesnym uzbrojeniem – stwierdził Andrzej Duda.

Opinia

gen. Mirosław Różański | Prezes Fundacji Stratpoints, b. Dowódca Generalny RSZ

Stan MW znalazł się w momencie krytycznym, przewiduję pogłębiający się kryzys do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Podejmowane przez obecne kierownictwo resortu działania, takie jak modernizacja czołgów T-72, renowacja stalowych hełmów czy odkładanie przetargu na śmigłowce wielozadaniowe, wskazuje na chęć uczynienia z Sił Zbrojnych największej w tej części Europy grupy rekonstrukcyjnej. Tylko nowy rząd i minister, który będzie rozumiał istotę budowania systemu obronnego, może podjąć misję odbudowy Marynarki Wojennej. Najprostszym rozwiązaniem będzie reaktywowanie planu modernizacji technicznej edycji 2013–2022 z uzupełnieniem kwestii cyberbezpieczeństwa. Dowódcom zalecam, aby planowali dodatkowe szkolenia dla załóg okrętów. Utrzymanie zdolności marynarzy wszystkich rang i stanowisk powinno być celem nadrzędnym na ten trudny czas. Wierzę, że nasi koalicjanci i sojusznicy będą rozumieli takie potrzeby, dobrze funkcjonująca Marynarka Wojenna RP jest potrzebna dla zapewnienia naszego bezpieczeństwa.

Kmdr Artur Bilski | szef think tanku Nobilis Media, b. oficer NATO

Tworząc strategię rozwoju Marynarki Wojennej, powinniśmy wziąć pod uwagę konieczność wzmocnienia wschodniej flanki NATO na Morzu Bałtyckim. Przede wszystkim powinniśmy rozbudowywać flotę zdolną do operowania na tych wodach, a nie dalszych – oceanicznych. To jest istotne w sytuacji, gdy Polska zwiększa import surowców drogą morską, np. gazu LNG. Nasze okręty powinny być gotowe do osłony szlaków komunikacyjnych, m.in. prowadzących do gazoportu, a także do ochrony statków z transportem o znaczeniu strategicznym dla państwa. Polski przemysł stoczniowy powinien postawić na budowę statków przeznaczonych do transportu gazu i ropy, a także jednostek zdolnych do ich osłony. Być może warto zastanowić się nad budową korwet. Jestem przekonany, że polski przemysł stoczniowy może stać się kołem napędowym naszej gospodarki, a Polska być państwem morskim. Uporządkowane powinny zostać sprawy podejmowania decyzji w sprawie rozwoju i modernizacji MW. Teraz mamy kilka ciał, które kreują takie programy, m.in. MON, BBN, Inspektorat Marynarki Wojennej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL