Służby mundurowe

Jak namierzono terrorystę z ISIS

O przebywającym w Polsce terroryście Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowali Amerykanie.
EAST NEWS, Stanisław Kowalczuk
Mourad T. to pierwszy cudzoziemiec, wobec którego wykorzystano ustawę antyterrorystyczną.

Zdjęcia w telefonach, kontakty poprzez fałszywe konta na Facebooku, rozmowy przez komunikatory – to dowody polskiej prokuratury na związki Marokańczyka – Mourada T. – z członkami Państwa Islamskiego, głównie z Abdelhamidem Abbaoudem, który w zamachach w Paryżu przyczynił się do śmierci ponad stu osób. Udało się je zebrać dzięki informacjom służb m.in. z Hiszpanii, Niemiec, Belgii i USA.

Mourad T., zatrzymany jesienią 2016 r. na Śląsku przez ABW, kilka dni temu został oskarżony o terroryzm. „Rzeczpospolita", za zgodą sądu poznała szczegóły aktu oskarżenia przeciwko obywatelowi Maroka. Oskarżony od 1,5 roku przebywa w areszcie. Teraz czeka go proces przed sądem w Katowicach.

Zwiadowca w Europie

Zdaniem śledczych T. był jednym ze zwiadowców Abbaouda. W Europie miał zbierać informacje dla innych dżihadystów dotyczące kontroli granicznej, pobierania odcisków palców i trasy przejazdu. Jego celem były Niemcy, jednak dotarł aż do Polski. Wpadł, bo po atakach w Paryżu w 2015 r. służby całego świata zaczęły śledzić związki Abbaouda. W jego telefonie – obok instrukcji, jak odpalić bombę z telefonu komórkowego – znaleziono zdjęcia m.in. Mourada T. Ich tajne relacje i spotkania udało się odtworzyć na podstawie danych, które zostały w tzw. chmurze.

Mourad T. urodził się w Casablance w 1990 r. Z akt, jakie poznała „Rzeczpospolita", wynika, że skończył zawodówkę o profilu turystyka. W 2014 r. Interpol ustalił, że Mourad T. miał zakaz wjazdu do Turcji (powody nie są jasne). Dlatego nie wiadomo, w jaki sposób pod koniec 2014 r. znalazł się w tureckim mieście Edirne, w domu, w którym odbywały się spotkania ekstremistów religijnych. Tam T. miał spotkać najaktywniejszych przedstawicieli ISIS działających w Europie – Abdelhamida Abbaouda, a także Abu Khalid Al-Baljiki (Soufiane Amghar), i Abu Z-Zubayr Al-Baljiki (Khalid Ben Larbi) – terrorystów zabitych 15 stycznia 2015 r. w obławie w Verviers w Belgii.

Marokańczyk ruszył do Europy tzw. szlakiem bałkańskim. Najpierw do Grecji i stamtąd – w pociągu towarowym, w grupie uchodźców z Syrii i Afganistanu – dotarł do Austrii. Tam podał, że jest nieletni, pochodzi z Syrii i nazywa się Mourad Sultan (swój marokański paszport zostawił w Turcji). Nie wiadomo, dlaczego tak łatwo udało mu się oszukać austriackie służby. Jednak na fałszywe dane Federalny Urząd do Spraw Obcokrajowców i Azylu w Austrii wydał mu w lutym 2015 r. kartę uprawniającą do pobytu. W ten sposób T. zalegalizował swoją nową tożsamość jako 19-letni Mourad Sultan z Syrii. Dostał status uchodźcy. Wyrobił sobie też nowy paszport – posługiwał się nim aż do aresztowania przez ABW.

Pod fałszywą tożsamością Marokańczyk przyjechał do Polski, korzystając z aplikacji „Bla bla car". Granicę przekroczył 11 marca 2016 r., a już cztery dni później złożył wniosek o udzielenie mu zgody na pobyt czasowy na terytorium RP. Nie pracował, nie wiadomo, z czego żył. Z akt sądowych wynika, że T. ożenił się z Polką – Katarzyną Sz. z Rudy Śląskiej. Kiedy w Urzędzie Wojewódzkim legalizował swój pobyt ze względu na małżeństwo z nią, wciąż posługiwał się paszportem na nazwisko Sultan.

Wpadł we wrześniu 2016 r. – w wynajętym mieszkaniu w Rybniku, w bloku w górniczej dzielnicy Boguszowice zatrzymała go ABW.

Czy ślub z Polką był częścią misternego planu T.? – Biorąc pod uwagę to, czym się zajmował i po co przyjechał do Europy, sądzę, że małżeństwo było mu potrzebne do tego, żeby się uwiarygodnić – uważa dr Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie, polski ekspert śledczych w tej sprawie.

CIA wystawia T.

Na trop Mourada T. powiązanego z islamskimi terrorystami wpadła CIA, która śledziła kontakty zamachowca z Paryża. 23 maja 2016 r. Amerykanie poinformowali Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że na terenie Belgii przebywa sześciu zwiadowców Państwa Islamskiego, siódmy – jest w Polsce. ABW rozpoczyna działania operacyjne (m.in. założono podsłuch), które pozwoliły aresztować Mourada T. 2 września ABW złożyła zawiadomienie do prokuratury, trzy dni później T. został zatrzymany.

W tej sprawie po raz pierwszy wykorzystano przepisy ustawy antyterrorystycznej, która obowiązuje od lipca 2016 r. – Mouradowi T. przedstawiono zarzuty na podstawie informacji operacyjnych, a sąd wobec niego zastosował areszt na podstawie art. 26 ust. 2 tej ustawy, a więc na okres do 14 dni – potwierdza nam Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przy premierze.

Wspomniany przepis mówi, że w razie podejrzenia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, jeśli wymaga tego dobro śledztwa, postanowienie o przedstawieniu zarzutów można sporządzić na podstawie informacji uzyskanych w wyniku czynności operacyjno-rozpoznawczych.

– To była sprawa bardzo trudna dowodowo – przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" prok. Małgorzata Bednarek, szefowa śląskiego wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadząca śledztwo.

Elektroniczne dowody wskazują, że Mourad T. utrzymywał stałe kontakty z osobami podejrzanymi o terroryzm. Wśród zabezpieczonych esemesów i rozmów z komunikatorów wynika, że T. wyśmiewał Arabów, którzy jednoczyli się w bólu z ofiarami zamachu w Paryżu – nazywał ich „bękartami" i „psami". Marokańczyk miał instruować też innych, jak bezpiecznie przedostać się do Europy. Cudzoziemcom złapanym na kłamstwie (gdy okaże się, że nie są nieletni, jak podali) radził: „płacz przy tych pedałach, łzy wyciągaj".

Prokuratura zarzuca T. udział w zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym – międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie. Żona Mourada T. nie jest podejrzana o terroryzm.

Proces będzie jawny

Katowiccy śledczy skonstruowali akt oskarżenia na podstawie połączenia dziesiątek danych elektronicznych całej siatki członków ISIS – rozmów, głównie poprzez komunikator Messenger i informacji z fałszywych kont na portalach społecznościowych.

Mourad T. nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że o istnieniu Państwa Islamskiego ma wiedzę z prasy.

Jak zapowiada prok. Bednarek, proces przed sądem będzie jawny. Ewentualny wyrok T. odsiedzi w Polsce, a potem zostanie deportowany do Maroka. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Historia Marokańczyka pokazuje, jak łatwo potencjalni terroryści mogą przedostać się do Europy – wystarczy, że podadzą fałszywe dane i nie są notowani. – Najgorsze były lata 2014 i 2015, kiedy przez nieszczelne granice do Europy przedostawało się dziennie od kilkuset do nawet kilku tysięcy uchodźców. Szacuje się, że w tym tłumie było wówczas ok. dwóch tysięcy osób mających powiązania z organizacjami terrorystycznymi. Dzisiaj granica jest lepiej pilnowana, ale Państwo Islamskie nadal przerzuca swoich bojowników. Dostają się oni bez dokumentów, jak Mourad T., podają fałszywe dane – komentuje dr Krzysztof Liedel. Jak dodaje, obecnie w większość krajów przyjęło procedurę, zgodnie z którą, jeśli uchodźca nie jest w stanie zweryfikować swojej tożsamości, nie może zostać w Europie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL