Elektrowstrząsy wracają do łask

aktualizacja: 21.09.2015, 19:35
CC BY-SA 3.0
CC BY-SA 3.0
Foto: Wikimedia

Ministerstwo Zdrowia ułatwi stosowanie jednej z najbardziej kontrowersyjnych metod leczniczych.

REDAKCJA POLECA
08.09.2015
Leczenie psychiatryczne obwarowane zgodą pacjenta
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Chorzy z zaburzeniami psychicznymi mogą być leczeni elektrowstrząsami „ze wskazań życiowych". Taki zapis jest w przepisach określających tzw. koszyk świadczeń gwarantowanych. – Oznacza to, że można użyć elektrowstrząsów, gdy zastosowano już kilka schematów leczenia i nie ma innej możliwości terapii – mówi prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", w przygotowywanym przez resort zdrowia nowym koszyku świadczeń elektrowstrząsy mają być zwykłą metodą z wyboru. Wyjaśniono nam, że uzasadnieniem tej zmiany była opinia środowiska psychiatrycznego.

Czym są elektrowstrząsy?

– W praktyce służą one wywołaniu napadu padaczkowego – mówi prof. Jacek Wciórka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Dodaje, że zabieg ten nabrał przed kilkudziesięcioma laty „złowrogiego posmaku" i zaczął być negatywnie przedstawiany w popkulturze, bo wykonywano go bez zwiotczenia mięśni przez anestezjologa. – Gdy napad padaczkowy był gwałtowny, skutkował uszkodzeniami szczęki albo złamaniami kończyn – opowiada.

Dlatego wraz z upowszechnieniem się w latach 80. nowoczesnych leków na depresję i schizofrenię psychiatrzy zaczęli odchodzić od elektrowstrząsów. Okazało się jednak, że stosowane w znieczuleniu ogólnym są nie tylko skuteczne, ale i bezpieczne. – To metoda bezpieczniejsza od farmakoterapii w leczeniu ciężkich depresji lub psychoz u kobiet w ciąży. Podobnie jest u pacjentów w podeszłym wieku, u których leki mogą zacząć działać po wielu miesiącach i powodować skutki uboczne – wylicza prof. Gałecki.

By zwiększyć dostęp do elektrowstrząsów, NFZ zaczął w 2012 roku odrębnie je finansować. Z danych funduszu wynika, że od tego czasu liczba zabiegów utrzymuje się na poziomie około 4,5 tys. rocznie.

Zdaniem specjalistów w dalszej perspektywie znacznie jednak wzrośnie. – W Szpitalu im. Babińskiego w Łodzi, gdzie mieści się Klinika Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego, w której pracuję, zabiegi wykonuje się trzy dni w tygodniu. Kiedyś był jeden lub dwa, teraz około dziesięciu – wylicza prof. Gałecki.

Jeszcze w tym miesiącu zbierze się zespół specjalistów, który ma wypracować nowy, obowiązujący w całej Polsce, formularz zgody na elektrowstrząsy. Zespół powstał z inicjatywy rzecznika praw pacjenta.

– Do formularza będzie załączona jasna informacja. Pacjenci dowiedzą się m.in., czy elektrowstrząsy powodują zaburzenia pamięci i czy dają ryzyko pojawienia się padaczki. Ta informacja również może pomóc pozbawić elektrowstrząsy wizerunku, który powstał m.in. za sprawą filmu „Lot nad kukułczym gniazdem" – mówi prof. Gałecki.

POLECAMY

KOMENTARZE