Sędziowie i sądy

Prezydent w "Gościu Niedzielnym": szef MS nie powinien mieć olbrzymiej władzy nad SN

Andrzej Duda
Fotorzepa, Piotr Guzik
Zawetowałem ustawę o Sądzie Najwyższym, bo proponowane przepisy przewidywały "olbrzymią władzę" ministra sprawiedliwości nad SN; nie zgadzam się na takie rozwiązanie - naruszałoby trójpodział władzy - mówi w wywiadzie dla tygodnika "Gość Niedzielny" prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił w wywiadzie, że w kampanii wyborczej obiecał słuchać Polaków oraz że będzie otwarty na argumenty różnych stron. "I tak robię" - dodał. "Oczywiście staram się realizować program, z którym szedłem do wyborów. Nie ukrywam, że jest to program w większości kwestii zbieżny z programem PiS, bo przecież z tej partii się wywodzę. Jeśli jednak padają propozycje, które są z nim sprzeczne, to mam prawo powiedzieć +nie+" - oświadczył.

Na pytanie, czy w takim razie ustawy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego, które zawetował, były sprzeczne z programem PiS odparł: "Z trzech ustaw sądowych przedstawionych przez PiS, a właściwie przez Zjednoczoną Prawicę, jedną podpisałem - o ustroju sądów powszechnych, która wzmacnia nadzór administracyjny ministra sprawiedliwości nad sądami. W programie PiS takie rozwiązanie jest i ja sam to popieram. Co do KRS - uważam, że wybór sędziów do tego gremium nie powinien być jednopartyjny, stąd moja propozycja wyboru sędziów do KRS większością 3/5 w Sejmie".

Prezydent dopytywany, dlaczego nie zgadza się na wybór zwykłą większością, czyli w obecnej sytuacji tylko przez PiS, podkreślił: "Ponieważ istnieje niepisana zasada, aby w ciałach kolegialnych zasiadali przedstawiciele różnych opcji, oczywiście w odpowiednich proporcjach". "Dlaczego teraz wybór sędziów do KRS miałby mieć charakter jednopartyjny? Przecież to jest jednak ciało od Sejmu odrębne, związane z władzą sądowniczą. Nie powinno być tak, że do danego sędziego zostanie przyklejona partyjna łatka. Stąd mój pomysł wymagający ponadpartyjnego kompromisu" - powiedział Duda.

Andrzej Duda był też pytany o stanowisko PiS, które zgadza się na 3/5 w pierwszym kroku wyboru sędziów do KRS, ale krytykuje zaproponowaną przez prezydenta metodę, zakładającą, że gdy sędziów do KRS nie zdoła wybrać Sejm, to w drugim kroku jeden poseł mógłby oddać tylko jeden głos na danego kandydata. Kaczyński przedstawił podczas spotkania z prezydentem propozycję, by w takiej sytuacji członków KRS większością 3/5 wybierał Senat.

"PiS ma teraz 64 senatorów, a więc więcej niż 3/5. Byłby to zatem wybór dokonany przez jedną partię, a na to się nie zgodzę" - oświadczył prezydent. Jak podkreślił, jego pomysł jest "optymalny" i "daje partiom parlamentarnym szansę na szukanie kompromisu ponadpartyjnego". "Co do innych koncepcji - będę się wypowiadał dopiero, kiedy pojawią się jako konkretna propozycja" - dodał prezydent.

Tłumaczył też, dlaczego zawetował ustawę o SN. Według niego proponowane przepisy przewidywały "olbrzymią władzę" ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego nad SN. "Nie zgadzam się na takie rozwiązanie, bo uważam, że minister sprawiedliwości(...) nie powinien mieć takiego wpływu na funkcjonowanie Sądu Najwyższego" - zaznaczył.

Duda zauważył, że projekt ustawy o SN "dawał prokuratorowi generalnemu prawo do decydowania, który z obecnych sędziów będzie mógł dalej orzekać jako sędzia w SN, i to bez żadnych obiektywnych kryteriów". "Na podstawie jakiej oceny minister sprawiedliwości miałby decydować o tym, kto może być dalej członkiem SN?" - pytał prezydent. Zwrócił uwagę, że sam zaproponował "obiektywne kryterium" - wiek emerytalny 65 lat.

Na pytanie, jakie niebezpieczeństwo wynikałoby z władzy, jaką mógłby mieć nad SN Ziobro, wskazał, że "chodzi o naruszenie zasady trójpodziału władzy i niezależności władzy sądowniczej".

"Prokurator generalny jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości, czyli z jednej strony decyduje o pracy prokuratury, a z drugiej ma stosunkowo dużą władzę administracyjną nad sądami powszechnymi. Miał de facto decydować o składzie Sądu Najwyższego, czy jego regulaminie, a przecież jako prokurator generalny jest stroną w sprawach, które toczą się przed Sądem Najwyższym, jego przedstawiciele są oskarżycielami" - mówił Duda.

Jak podkreślił takiej koncepcji nie było w programie PiS. "Ja takich rozwiązań nie obiecywałem w czasie kampanii prezydenckiej, nie zgadzam się z nimi" - zaznaczył prezydent.

Duda przekonywał, że celem jego propozycji są "głębokie, poważne" zmiany w SN, także personalne, przez - jak tłumaczył - "wprowadzenie sędziów, którzy zostali nimi po 1989 r., a więc w wolnej Polsce". "Tych nowych sędziów będzie potrzeba, gdyż zostaną powołane dwie nowe izby: Dyscyplinarna oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Obywatelskich. Konieczne będzie też zastąpienie tych, którzy przejdą na emeryturę" - powiedział prezydent.

Na pytanie, jaka jest nieprzekraczalna granica zmian zaproponowanych przez PiS w jego projektach, prezydent podkreślił: "Nie może być tak, że prokurator generalny ma olbrzymią władzę nad Sądem Najwyższym. Musi być obiektywne kryterium przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku. Takim jest przedstawione w moich ustawach kryterium wieku. O wyborze członków KRS nie może decydować jedna partia, ten wybór powinien odbywać się większością 3/5".

Prezydent we wtorek wieczorem otrzymał poprawki PiS do swoich projektów ustaw o SN i KRS. Ich złożenie, prezes PiS zapowiedział podczas trzeciego spotkania z Dudą na temat zmian w wymiarze sprawiedliwości. Na razie nie są znane szczegóły dotyczące propozycji PiS.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL