Sędziowie i sądy

Widzimy obsadzenie urzędu. Nie mówi się, ilu sędziów odmówiło - rozmowa z prof. Krystianem Markiewiczem

123RF
Rozmowa z prof. Krystianem Markiewiczem, sędzią Sądu Okręgowego w Katowicach i prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Rz: Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, a w latach 1978–2005 prokurator, twierdzi, że wasz apel o nieprzyjmowanie stanowisk po prezesach i wiceprezesach sądów odwołanych przez ministra Zbigniewa Ziobrę to nawoływanie do łamania prawa. Co pan na to?

Prof. Krystian Markiewicz: To absurdalny zarzut. Naszym obowiązkiem i kompetencją wynikającą z pełnienia urzędu jest sądzenie w Rzeczypospolitej poprzez wydawanie orzeczeń, a nie zajmowanie stanowisk w sądach. Nikt nie składa prezydentowi przysięgi, że będzie pełnił funkcję w sądach. To nieporozumienie, zwłaszcza gdy w naszym przekonaniu mamy do czynienia z regulacją ewidentnie naruszającą konstytucję. Poprosiłbym pana prokuratora posła Piotrowicza, żeby mi wskazał choć jeden przepis, który naruszyliśmy. Niech ktokolwiek znajdzie choć pół przepisu!

Jako sędzia wie pan, że przy ocenie czynu liczy się też intencja tego, kto go popełnia. A można by zarzucić, iż intencją apelu Iustitii nie jest służenie wymiarowi sprawiedliwości, lecz troska o interes sędziów odwoływanych ze stanowisk.

Nie. O tym, co spotyka sędziów, nasz apel mówi tylko przy okazji, choć koleżeńskość też jest ważna i w jakiś sposób definiuje jako człowieka. Ale, i to wynika z naszych uchwał, na pierwszym miejscu stawiamy kwestię oczywistego łamania konstytucji. Jeśli w zapisany jest w niej trójpodział władzy i niezależność sądów, a minister sprawiedliwości może dowolnie zmieniać prezesów i wiceprezesów oraz ma praktycznie całkowity wpływ na administrowanie sądami, no to nasze stanowisko nie może być inne.

Konstytucja nie określa jednak, kto powołuje i odwołuje prezesów oraz wiceprezesów sądów.

Nasza konstytucja nie zawiera miliona szczegółowych przepisów. Po to jest prawnicza tradycja, doktryna, orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, żeby interpretować prawo. W 2017 r. możemy oczywiście wszystko to wrzucić do kosza, ale chciałbym wierzyć w ciągłość nauki i myśli prawniczej. Na tej podstawie Iustitia formułuje swe wypowiedzi i nie są one czymś nowym. Parę lat temu pan wiceminister Łukasz Piebiak walczył z nadzorem ministra sprawiedliwości nad sądami i uważał, że to absolutnie niedopuszczalne, by decydował on o wyborze prezesów. Kiedyś byliśmy jednego zdania.

Zbiór etyki sędziów stwierdza: „Sędziemu nie wolno wykorzystywać swego statusu i prestiżu sprawowanego urzędu do wspierania interesu własnego lub innych osób". Tymczasem wasz apel o nieprzyjmowanie stanowisk po wyrzuconych prezesach mówi, iż „za każdą taką decyzją stoi pozbawienie kolegów i koleżanek funkcji w sposób urągający wszelkim zasadom prawnym i międzyludzkim". Czy to nie występowanie w interesie sędziów?

Oczywiście, że nie. Na pewno tu nie ma żadnej kolizji z tym przepisem zbioru etyki sędziów. Chodzi nam po prostu o przyzwoite zachowanie – i nieprzechodzenie do porządku nad działaniami, których nie należy akceptować.

Wierzy pan w skuteczność waszego apelu?

Wierzę w 100 procentach – i nie jest to bynajmniej profetyczne podejście do sprawy, bo znam takie sądy, np. w Łodzi i w okręgu warszawskim, w których prezes może znaleźć kandydatów na wiceprezesów, czy też prewencyjnie podejmowane są uchwały o odmowie obejmowania funkcji. Takie ustalenia nie są jednak prezentowane na zewnątrz, bo ten, kto odmawia, nie pojawia się w obiegu prawnym. Widzimy, gdy ktoś przyjmie stanowisko – ale nie mówi się, ile osób wcześniej go nie przyjęło.

Czyli, można przypuścić, że minister nie odwołuje prezesów, bo nie znajduje wcześniej kandydatów na ich następców?

Dokładnie tak. I właśnie dlatego wierzę w nasz apel.

Jednak to, co już widzimy, nie potwierdza jego skuteczności. Minister raz skorzystał z nowych przepisów i funkcję wiceprezesa od razu przyjął członek Iustitii.

Warszawa jest specyficzna, a z tego sądu wywodzi się pan wiceminister Piebiak, który ma doskonałe rozeznanie w tym, na kogo ze swoich koleżanek i kolegów może liczyć. I obecnie stawia na swoich. Nowymi prezesami po zakończeniu kadencji poprzedników zostały osoby z nim związane, nie tylko w Warszawie, ale i Przemyślu czy Szczecinie.

Dlaczego Iustitia 15 września ponownie zaapelowała o nieobejmowanie funkcji po sędziach usuniętych ze stanowisk?

Było to właśnie po przyjęciu funkcji wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie przez członka Iustitii sędziego Dariusza Drajewicza. Przypomnieliśmy, że możliwości ewentualnych wykluczeń z naszego stowarzyszenia są w gestii poszczególnych oddziałów. Nadal uważamy, że jeśli prezes sądu odwoływany jest w obecnym, nadzwyczajnym trybie, to jest to niekonstytucyjne, więc sędziowie nie powinni brać w tym udziału.

—rozmawiał Andrzej Dryszel

Prof. Krystian Markiewicz jest sędzią Sądu Okręgowego w Katowicach i prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL