Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Kto decyduje o znaczeniu sprawy

Czy można ustalić i powiedzieć, że wœród 15 mln spraw, jakie trafiajš corocznie do naszych sšdów, sš takie, których po prostu można się pozbyć, nie czynišc nikomu szkody?
AdobeStock
O możliwoœciach „wyrzucania" z sšdów drobnych spraw i innych sposobach naprawienia sšdownictwa.

Mniej lub bardziej słuszna krytyka sšdów nie ustaje, zewszšd słychać głosy potępiajšce istniejšcy stan rzeczy. Różne gremia rywalizujš ze sobš w stawianych zarzutach i nie stroniš od oskarżeń wzajemnych. W takiej sytuacji można by się spodziewać wielu propozycji i projektów skutecznych rozwišzań dyskutowanych problemów. Tych jednak nie ma.

Majšc nadzieję na poprawę tego stanu rzeczy, spieszę ze spostrzeżeniami.

I. Sšdy sš przecišżone, więc trzeba je odcišżyć i będzie dobrze

Istnieje poglšd, że sšdy sš niewydolne i pracujš powoli, ponieważ majš za dużo mało ważnych spraw, które je zatykajš, nie nadšżajš więc w sprawach poważnych. Sš one wprawdzie jakoœ załatwiane, ale z reguły jeœli nie Ÿle, to zawsze za póŸno. Można jednak temu zaradzić poprzez usunięcie z zakresu sšdowych zadań i obowišzków spraw nieistotnych, drobnych, niemajšcych większego znaczenia. Wówczas sšdy zostanš uwolnione od marnotrawienia czasu i możliwoœci, wreszcie odrobiš zaległoœci, a sprawy poważne będš rozpoznawać należycie i szybko. Poglšd ten uznawany jest za konstruktywny i pozytywny, ponieważ nie poprzestaje na krytyce, ale oferuje gotowe rozwišzanie problemu.

Wszyscy chętnie go przyjmujš, majšc nadzieję, że kiedyœ tak się stanie. Diagnoza trafna, recepta prosta, prognoza zachęcajšca. Czy to możliwe? Zapewne, jeżeli tylko uda się wyjaœnić i rozwišzać zasadniczy problem i założenie równoczeœnie, czyli zdefiniować pojęcie „sprawa drobna", a potem je zaadaptować do praktyki. Jak dotšd nie znamy bowiem takiego pojęcia, a co więcej – jak się wydaje – nie powinniœmy go nigdy poznać. Bo co to jest sprawa drobna – czyli mała, nieistotna, niepoważna, niemajšca znaczenia, dajšca się pominšć i zlekceważyć bez większej szkody dla nikogo i niczego? Czy można ustalić i powiedzieć, że wœród 15 mln spraw, jakie trafiajš corocznie do naszych sšdów, sš takie, których po prostu można się pozbyć, nie czynišc nikomu szkody?

II. Prawo do sšdu nie zna spraw ważnych i nieważnych

Nie można postanowić, że jakieœ sprawy zostanš z definicji wyłšczone spod sšdzenia. Co się z nimi teraz stanie? Czy będš załatwiane w jakiœ inny sposób, a może wcale? Zgodnie z obecnym stanem prawa krajowego i obowišzujšcymi Polskę konwencjami międzynarodowymi istnieje pojęcie „prawo do sšdu". Zostało ono wyrażone w art. 45 ust. 1 naszej konstytucji: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właœciwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sšd".

Podobnie rzecz ujmuje art. 6 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka (konwencja): „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsšdnym terminie przez niezawisły i bezstronny sšd ustanowiony ustawš przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowišzkach o charakterze cywilnym albo o zasadnoœci każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej".

Tak sformułowane prawo nie zna spraw ważnych i nieważnych lub doniosłych i drobnych. Każdy może wnosić swoje sprawy do sšdu, bo te fundamentalne prawa zostały mu przyznane i obowišzujš. Ustanowienie takich zasad nie było przypadkowe: konstytucja z 1997 r. normatywnie zakończyła panowanie ustroju, który powszechnie uznawano za godzšcy w prawa człowieka i obywatela. Zostało to napisane w preambule konstytucji („pomni gorzkich doœwiadczeń z czasów, gdy podstawowe wolnoœci i prawa człowieka były w naszej OjczyŸnie łamane").

Także konwencja wyrasta z radykalnego przekonania, na czym opierajš się i skšd wywodzš pokój i dobro na œwiecie: „(...) celem Rady Europy jest osišgnięcie większej jednoœci jej członków i że jednym ze sposobów osišgnięcia tego celu jest ochrona oraz rozwój praw człowieka i podstawowych wolnoœci". Nie ma więc możliwoœci konstruowania modelu spraw bardziej i mniej ważnych, bo podstawy ustrojowe Rzeczypospolitej Polskiej i Unii Europejskiej stanowczo się temu sprzeciwiajš. A problem zostaje. Czy można podjšć próbę innego podejœcia, które nie uchybiajšc pryncypiom, faktycznie odsunie od sšdów zjawisko, które w sieci nazywa się spamem?

III. Kto może selekcjonować sprawy i czym się kierować?

W tym samym œwiecie decyzje podejmowane sš także z innych powodów niż normy prawne. To sfera decyzji praktycznych o faktycznie podejmowanych działaniach ze względu na osobne pobudki, np. czy mi się to opłaca i jakie sš inne możliwoœci rozwišzania problemu.

1. Sšd nie ma żadnego prawa oceniać ważnoœci powierzonej mu sprawy, bo nie posiada uprawnienia do zajmowania się takš materiš. Prawo oceny ważnoœci dobra powierzonego sšdowi nie może też przysługiwać ustawodawcy. Pozostaje więc uznać, że w œwietle każdego sensownego systemu wartoœci wagę danego dobra okreœla podmiot nim zainteresowany. Jeœli zatem wnosi sprawę do sšdu, to znaczy, że tak jš ocenił.

2. Prawo do tej oceny jest niezbywalne i nie zna ograniczenia ze strony sšdu i ustawodawcy. Czyż więc skazani jesteœmy na niczym nieograniczony i stale rosnšcy zalew spraw sšdowych? Czy naprawdę każda sprawa jest tak ważna, że z całš powagš i z udziałem œrodków państwowych ma być rozpatrywana jednakowo? Dlaczego nie można ustanowić hierarchii spraw sšdowych i rozpatrywać ich stosownie do ich obiektywnego znaczenia i powagi, a także według wpływu na dobra wspólne i ochronę zasad współżycia społecznego ?

IV. Porażka metody i doktryny

Obowišzujšca doktryna znajduje swój wyraz w treœci i rozwišzaniach kodeksu postępowania cywilnego z 1964 r. po licznych nowelizacjach i w innych przepisach (choćby ustawie o kosztach sšdowych w sprawach cywilnych z 2005 r.). Przyjęto, że prawo do sšdu nie pozwala na wartoœciowanie, a jedynš dostępnš metodš porzšdkowania spraw jest specjalizacja. Dlatego w k.p.c. znajdziemy obfitoœć trybów i postępowań odrębnych. Miały one uproœcić i przyspieszyć załatwianie wielu spraw. Efekt znamy – przyspieszenie słabe, iloœć spraw nie maleje, wręcz przeciwnie, stale roœnie.

W takiej sytuacji doktryna i ustawodawca podejmowali jeszcze wiele prób poprawy, nie zmieniajšc jednak metody (np. nowelizacja k.p.c. przez zniesienie postępowania gospodarczego do 3 maja 2012 r.). Efektem jest nadmiar regulacji i skomplikowanie procedur. W tej sytuacji częœć doktryny i opinii publicznej uznała winę sšdów. Większoœć sędziów pogodziła się z takimi zarzutami, wierzšc, że szybciej i więcej pracujšc, można rozwišzać problem. I rzeczywiœcie – wydajnoœć pracy mierzona iloœciš załatwionych spraw wzrosła znaczšco, bo tyle samo sędziów z każdym rokiem jakoœ załatwia coraz więcej spraw. Im jednak lepsze osišgnięcia statystyczne sšdów, tym więcej narzekań na ich pracę. Metoda zwiększania iloœci kosztem jakoœci nie jest więc do zaakceptowania.

V. Rozwišzanie problemu

Dziedziny sšdom pokrewne majš podobne problemy i znalazły jakieœ rozwišzanie. Przyjrzyjmy się więc ostrożnie następujšcym propozycjom.

1. Możliwoœć przesuwania spraw między sšdami. Nie ma dziœ niestety sposobu, aby przenosić sprawy z sšdów przecišżonych do sšdów majšcych jeszcze jakieœ możliwoœci poprowadzenia postępowania w sensownym czasie. Obszary właœciwoœci sšdów nie sš jednak zapisane w konstytucji, tak samo jak przypisanie rodzajów spraw poszczególnym sšdom. Przyznanie stronie szerszego prawa wyboru sšdu nie uchybi nikomu, a wszystkie te zmiany można czynić w zwykłej ustawie.

2. Poważne potraktowanie czynnoœci przedprocesowych jako częœci póŸniejszego procesu sšdowego. Kto się dzisiaj np. przejmuje wezwaniem do zapłaty? Jego zlekceważenie opóŸnia wierzyciela we wniesieniu pozwu, a potem nie rodzi żadnych konsekwencji. Byłoby inaczej, gdyby zawiniony brak odpowiedzi na wezwanie do zapłaty skutkował utratš zarzutów w póŸniejszym procesie oraz podwyższeniem kosztów sšdowych, nawet po wygraniu procesu (bo nie powinno do niego dojœć, a doszło przez brak odpowiedzi na wezwanie).

3. Wprowadzenie nabycia prawa do sšdu poprzez obowišzkowe postępowanie ugodowe przed mediatorem. Nie w każdej sprawie jest to sensowne i możliwe. Ale w niektórych, jak gruntowe lub między przedsiębiorcami o roboty budowlane, wydaje się absolutnie konieczne. Bo pomijajšc liczbę potencjalnych ugód – gdyby protokół rozbieżnoœci wyznaczał ramy póŸniejszego procesu, a sšd rozpoznawał sprawę według wczeœniej zakreœlonej materii i zakresu sporu, przystępowałby od razu do jego podsumowania, a nie roztrzšsał sprawę od poczštku.

4. Rozważenie zmian w innych dziedzinach prawa, bo np. przepisy prawa podatkowego nakazujš przedsiębiorcom dochodzić nieœcišgalnych należnoœci, gdyż muszš przedstawić dowód bezskutecznej egzekucji.

5. Rozważenie zmian w opłatach sšdowych. Wiele osób wnosi sprawę do sšdu, bo to najtańszy sposób np. nabycia spadku. Także inne wydatki sšdowe mogš zniechęcać do procesowania się i stanowić bodziec do zawarcia ugody.

6. Rozważenie zmian w taryfie pełnomocników, którzy nader często stojš przed wyborem, czy zakończyć sprawę poradš lub porozumieniem (za małe wynagrodzenie), czy też przyjšć sprawę i wnieœć pozew (większe wynagrodzenie przy kiepskich notowaniach procesowych). Wynagrodzenie pełnomocników za doprowadzenie do ugody przedsšdowej powinno być zrównane z wynagrodzeniem za prowadzenie sprawy.

7. Celem postępowania sšdowego ma być znalezienie rozwišzania sporu, z uwzględnieniem tego, że jego uczestnicy zapewne będš nadal sšsiadami, współpracownikami, łšczyć ich będš więzy rodzinne itd. Szukać więc trzeba konsensusu jak najszybciej, a jeœli to możliwe, rozwišzać spór na etapie czynnoœci przedsšdowych.

VI. Próba podsumowania

Fatalna kondycja sšdów jest w znacznej mierze odzwierciedleniem stanu doktryny, która odnosi się zarówno do postępowań sšdowych, jak i do badań naukowych. Niestety, doktryna nadal uwodzi ustawodawcę, podsuwajšc mu kolejne problemy zamiast sposobów ich rozwišzania. Kluczem jest potraktowanie prawa do sšdu jako prawa bezwzględnego, ale ze wszech stron obostrzonego koniecznymi zastrzeżeniami. Tak, aby w konfrontacji z innymi możliwymi rozwišzaniami sposób sšdowy był rozwišzaniem ostatecznym, najbardziej kłopotliwym i ryzykownym. Gdyby jednak musiało dojœć do sporu sšdowego – całokształt wymagań i bodŸców przedprocesowych ma sprawić, że głównym zadaniem sšdu nie jest rozpoznawanie, o co w sprawie chodzi, ale wypracowanie rozstrzygnięcia w rozsšdnym czasie.

Autor jest sędziš Sšdu Gospodarczego w Krakowie, głównym specjalistš w Departamencie Nadzoru Administracyjnego MS, wykładowcš akademickim, autorem i współautorem publikacji fachowych i ksišżkowych

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL