Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Sędziowie i sądy

Projekty o KRS i SN w Sejmie - drugie czytanie

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Sejm na obecnym posiedzeniu zajmie się prezydenckimi projektami ustaw o KRS i SN; wnioski opozycji o odroczenie obrad i o to, by izba nie zajmowała się przepisami dot. sądownictwa na obecnym posiedzeniu, zostały w środę odrzucone.

Sejm, który w środę po godz. 10. rozpoczął trzydniowe posiedzenie, zajmie się prezydenckimi projektami ustaw o KRS i SN oraz projektem zmian w ustawie dot. komisji weryfikacyjnej, który przewiduje możliwość doprowadzenia na rozprawy przed komisję świadków decyzją prokuratora okręgowego.

Wniosek o odroczenie obrad bądź przerwę zgłaszał m.in. Arkadiusz Myrcha (PO), który argumentował, że podczas prac nad projektami w czasie posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka m.in. ograniczano prawo do zgłaszania poprawek; o przerwę wnioskowała też Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna). Wnioski zostały odrzucone przez Sejm.

Projekt Andrzeja Dudy zakłada m.in. badanie przez SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki sądów, w tym z ostatnich 20 lat; utworzenie w SN dwóch nowych izb, w tym Izby Dyscyplinarnej, z udziałem ławników oraz przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta.

Przez kilka tygodni ws. projektów o SN i KRS trwały rozmowy między przedstawicielami PiS i Andrzeja Dudy. Były też spotkania prezydenta i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Według PiS, podczas prac w komisji spełniono najważniejsze oczekiwania prezydenta. "Określiłem granice tego, co postrzegam jako dopuszczalną zmianę w ustawach o KRS i SN. Nie zgodzę się na powrót do rozwiązań, które zakwestionowałem w lipcu" - mówił kilka dni temu Duda. Wetując ustawy o SN i KRS, prezydent wytyczył warunki brzegowe; one znalazły się w uzgodnionych projektach - oceniał rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. "W imię konsensusu politycznego nie sprzeciwiamy się, choć mamy swoje stanowisko w kilku sprawach" - mówił PAP na koniec prac komisji wiceszef MS Marcin Warchoł.

W ubiegłym tygodniu nad projektem ws. SN przez trzy dni pracowała komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Pozytywnie zaopiniowała projekt wraz z poprawkami PiS. Komisja odrzuciła poprawki opozycji, które ponowiono jako wnioski mniejszości - jest ich 68.

Najważniejsze przyjęte poprawki PiS do projektu to:

- wykreślenie możliwości wnoszenia skargi nadzwyczajnej przez 30 posłów lub 20 senatorów oraz przyznanie tego prawa szefowi UOKiK;

- wprowadzenie niedopuszczalności skargi od wyroku orzekającego rozwód, jeśli "choćby jedna ze stron po uprawomocnieniu się takiego orzeczenia zawarła związek małżeński" oraz od postanowienia o przysposobieniu, a także w sprawach o wykroczenia;

- przyznanie w okresie przejściowym ministrowi sprawiedliwości, na wniosek kierującego SN, prawa delegowania do SN sędziego sądu powszechnego o "co najmniej 10-letnim stażu";

- przyznanie prezydentowi możliwości powoływania nadzwyczajnych rzeczników dyscyplinarnych do "dyscyplinarki" sędziego SN nie tylko spośród sędziów, ale także - prokuratorów; prawo takie miałby ponadto minister sprawiedliwości - gdyby takiego rzecznika nie powołał prezydent;

- rozszerzenie autonomii finansowej i organizacyjnej Izby Dyscyplinarnej SN oraz przyznanie jej członkom o 40 proc. wyższego wynagrodzenia od sędziów innych Izb.

Projekt zakłada badanie przez SN skarg nadzwyczajnych na każde prawomocne orzeczenia każdego sądu (także w sprawach nie podlegających kasacji do SN). Można byłoby ją wnosić w pięć lat od uprawomocnienia się skarżonego orzeczenia. Jeżeli od uprawomocnienia się orzeczenia upłynęło 5 lat, a wywołało nieodwracalne skutki prawne lub przemawiają za tym wolności i prawa człowieka i obywatela z konstytucji, SN może ograniczyć się do stwierdzenia, że wydano je z naruszeniem prawa.

Według przepisu przejściowego, przez 3 lata skargę można byłoby też wnosić od orzeczeń, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r.

Skargi można by wnosić, jeśli dane orzeczenie narusza zasady albo wolności i prawa człowieka lub obywatela zapisane w konstytucji albo "w sposób rażący" narusza prawo lub gdy jest "oczywista sprzeczność" ustaleń sądu z materiałem dowodowym". Mogliby je wnosić m.in: prokurator generalny, RPO, prezes Prokuratorii Generalnej RP, Rzecznicy praw dziecka oraz pacjenta, szef KNF i Rzecznik Finansowy.

Obok funkcjonujących obecnie w SN izb: Cywilnej, Karnej oraz - zmodyfikowanej - Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, projekt tworzy dwie nowe izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarną - w obu, po raz pierwszy w SN, obok sędziów orzekaliby ławnicy. Zlikwidowano by Izbę Wojskową, której sprawy przejęłaby Izba Karna.

Ławników do SN wybierałby na czteroletnią kadencję Senat w głosowaniu tajnym. Kandydatów zgłaszałyby stowarzyszenia, organizacje społeczne i zawodowe (z wyłączeniem partii politycznych) oraz grupa 100 obywateli.

Tworzona od podstaw Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, oprócz skarg nadzwyczajnych, rozstrzygałaby m.in. protesty wyborcze i sprawy koncesji wydawanych przez KRRiT.

Izba Dyscyplinarna badałaby w I i II instancji sprawy dyscyplinarne sędziów SN i te "dyscyplinarki" sędziów sądów powszechnych i wojskowych - w których zarzucono by im przewinienie dyscyplinarne będące jednocześnie przestępstwem. Izba rozpatrywałaby też odwołania od orzeczeń I instancji sędziowskich sądów dyscyplinarnych i sądów innych zawodów prawniczych. Z uwagi na "społecznie ważne zadania", Izba uzyskałaby autonomiczny status wśród izb SN. Miałaby odrębną kancelarię prezesa SN kierującego jej pracą. Izba ta mogłaby samodzielnie kształtować projekt swego budżetu.

Według projektu, w trzy miesiące od wejścia ustawy w życie, w stan spoczynku przechodziliby z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia - chyba że prezydent zgodziłby się na ich wniosek o przedłużenie. W pół roku od wejścia ustawy w życie sędzia SN mógłby sam przejść w stan spoczynku; w stan ten automatycznie przeszliby sędziowie likwidowanej Izby Wojskowej. Sędzia-kobieta mogłaby przejść w stan spoczynku po 60. roku życia.

Zgodnie z projektem, I prezes SN "jest powoływany przez prezydenta RP na sześcioletnią kadencję, spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN i może zostać ponownie powołany tylko raz". "Osoba powołana na stanowisko I prezesa SN może zajmować to stanowisko tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego SN" - głosi projekt. Według opozycji, ten zapis stanowi obejście konstytucji i zmierza do skrócenia kadencji I prezes SN Małgorzaty Gersdorf (skończyła 65 lat).

Jeśli doszłoby do konieczności wyboru nowego I prezesa SN lub prezesa SN, do czasu objęcia stanowiska przez wybranego sędziego prezydent powierzyłby kierowanie SN lub jego izbą "wskazanemu przez siebie sędziemu SN". Pięciu kandydatów na stanowisko nowego I prezesa SN wskazałoby prezydentowi Zgromadzenie Ogólne "w odnowionym składzie".

Projekt wprowadza nowy, przyspieszony tryb uchylenia immunitetu w przypadku popełnienia "najpoważniejszych przestępstw" przez wszystkich sędziów oraz prokuratorów. Sąd dyscyplinarny rozpoznawałby wniosek o zezwolenie na to w 14 dni od wpłynięcia. Jeśli wniosek dotyczyłby ujętego na gorącym uczynku przestępstwa, za które grozi kara od 8 lat więzienia lub zatrzymanego podczas prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, sąd dyscyplinarny decydowałby w 24 godziny.

Każdy sędzia SN, sądów powszechnych i wojskowych musiałby mieć wyłącznie polskie obywatelstwo. Mieliby oni pół roku na zrzeczenie się ewentualnego obcego obywatelstwa.

Ustawa ma wejść w życie w 3 miesiące od jej ogłoszenia.

Duda złożył ten projekt w końcu września br. W lipcu zawetował nową ustawę o SN i nowelę ustawy o KRS, wytykając im m.in. częściową niekonstytucyjność. Zapowiedział wtedy, że w dwa miesiące przedstawi własne projekty. Uzasadniając weto, Duda wskazał że "wpływ Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na działalność SN byłby ogromny; uprawniona jest obawa przed zagrożeniem dla niezależności tego sądu i jego autorytetu w społeczeństwie".

P. Mucha: projekty prezydenta ws. SN i KRS - konstytucyjne

Nie będzie wycofania projektów prezydenta Andrzeja Dudy ws. SN i KRS; one są zgodne z konstytucją; są oczekiwane i potrzebne – podkreślił prezydencki minister Paweł Mucha w trakcie sejmowej debaty.

Mucha wniósł, by Sejm przyjął projekt ws. Sądu Najwyższego. „Otwarci jesteśmy na merytoryczną dyskusję, jeśli chodzi o poprawki” – oświadczył. „Spierajmy się na argumenty merytoryczne” – apelował do posłów.

Minister nie zgodził się z głosami z debaty by wycofać projekt albo że oznacza to „zamach na niezawisłość sędziowską”. „W ramach pojęcia niezawisłości zawiera się także apolityczność; to jest wymóg konstytucyjny” – podkreślił. „A dziś mamy sędziów–polityków” – dodał Mucha.

Zanegował tezy z debaty, „jakoby projekt naruszał konstytucję”. „Te oceny nie polegają na prawdzie” – oświadczył.

Mucha podkreślił, że projekty o SN i KRS są realizacją zapowiedzi prezydenta co do reformy wymiaru sprawiedliwości. Dodał, że projekt o SN przewiduje dwa kluczowe rozwiązania proobywatelskie: ławników i skargę nadzwyczajną. „To jest powszechnie oczekiwane przez polskie społeczeństwo” – dodał.

„Ogromna większość społeczeństwa popiera przedłożenia prezydenta” - zaznaczył Mucha.

Kukiz'15: jeśli PiS nie dopuści naszych poprawek, nie poprzemy projektu

Jeśli PiS nie dopuści naszych poprawek, nie będziemy popierać tej ustawy - powiedział w środę poseł klubu Kukiz '15 Jerzy Jachnik podczas debaty w Sejmie ws. ustawy o Sądzie Najwyższym. Zapowiedział też, że Kukiz'15 złoży cztery poprawki do projektu.

Jachnik zapowiedział, że klub Kukiz'15 nie poprze projektu ustawy, jeśli w noweli nie zostanie uwzględniony m.in. przepis, według którego skargę nadzwyczajną będą mogli składać obywatele, poprzez 30 posłów lub 15 senatorów.

Poseł odniósł się też do inicjatywy I prezes SN ws. powołania rzecznika sprawiedliwości społecznej. Jachnik zwrócił uwagę, że rzecznik będzie miał możliwość złożenia skargi kasacyjnej i będzie mógł wystąpić z wnioskiem o postępowanie dyscyplinarne w sytuacji rażącego naruszenia prawa. "Trzeba wykorzystać to, że pani prezes złożyła taki projekt, to trzeba o prostu wykorzystać i ta ustawę ulepszyć" - zaznaczył.

Jachnik zauważył również, że każdy sędzia posiada formalnie odpowiedzialność materialną. Jednak - w jego ocenie - do tej pory prokuratorzy i sędziowie nie posiadali w rzeczywistości odpowiedzialności materialnej. Podkreślił, że propozycja I prezes SN przewiduje wprowadzenie takiej odpowiedzialności. Dodał, że klub Kukiz '15 złoży poprawkę do omawianego projektu ws. odpowiedzialności materialnej sędziów.

Zaznaczył też, że wygaszenie kadencji I prezes SN jest niezgodne z konstytucją. "Dobrze byłoby, żeby PiS nad tą sprawą się pochylił. Poprawki, które składamy na tę okoliczność zostały przez posłów uwzględnione. Tylko w takiej sytuacji można naprawić wieloletnie krzywdy" - ocenił.

Poseł podkreślił też, że należy zmienić formę oceniania kasacji. "Trzeba zmienić formę oceny kasacji, tak aby kasacja nie była sądem prawa, tylko sądem faktu" - dodał.

Gersdorf w Sejmie: to tragiczna chwila dla wymiaru sprawiedliwości

Dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i polskiego parlamentaryzmu jest to chwila tragiczna - mówiła w środę w Sejmie I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf podczas debaty na projektem prezydenta o SN. Apelowała do posłów o refleksję. "Dziś jeszcze jest czas na opamiętanie się" - podkreśliła.

"Dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i polskiego parlamentaryzmu jest to chwila tragiczna. Jak wskazuje większość parlamentarno-rządowa polski suweren dokonuje tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Tyle, że to żadna reforma, gdyż z samego znaczenia tego pojęcia ma wynikać dążenie do ulepszenia istniejącego stanu rzeczy. Tak się jednak nie stanie" - oceniła Gersdorf.

Jej zdaniem "w tej tak zwanej reformie, podobnie jak w reformie Trybunału Konstytucyjnego, nie chodzi o nic więcej, lecz wyłącznie o wymianę kadr".

"W nowym SN, biorąc także pod uwagę nową Krajową Radę Sądownictwa, nakładać się będą w sposób wyraźny sfery wpływów polityków: prezydenta i ministra sprawiedliwości. To już nie będzie równoważenie władz. Sędzia będzie musiał być cicho" - powiedziała Gersdorf. Dodała, że w historii Polski był już taki okres, kiedy "od sędziów oczekiwani cichego, pokornego spełniania oczekiwań władzy". "Wszyscy państwo wiedzą o czym mówię" - zwróciła się do posłów.

Gersdorf zaznaczyła, że "każdemu z obywateli RP przyjdzie wcześniej, czy później zapłacić bardzo wysoką cenę za zniszczenie wymiaru sprawiedliwości".

"Zmieniacie państwo ustrój Rzeczypospolitej nie mając ku temu odpowiedniego mandatu społecznego. Robicie to rozmyślnie, bezwzględnie, w sposób wyrachowany. Tempo i skala wymiany kadrowej służyć ma utrwaleniu tych zmian i uczynieniu ich trudnymi do odwrócenia. (...) Oby nie przyszło wam zmierzyć się z tą wersją sprawiedliwości, którą w tej chwili serwujecie narodowi" - oświadczyła.

Bodnar: projekt o SN narusza standardy niezależności sądownictwa

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym narusza standardy niezależności sądownictwa – ocenił RPO Adam Bodnar w środowej debacie Sejmu nad prezydenckim projektem o SN.

„Dzisiejszy dzień ma szczególne znaczenie” – mówił Bodnar. „Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich” – oświadczył.

Zwrócił uwagę, że już 1,5 roku temu mówił w Trybunale Konstytucyjnym, iż zmienia się ustrój państwa, a ustawy naruszają zasady trójpodziału władz. „Na naszych oczach zmienia się ustrój państwa tylko i wyłącznie mocą ustaw, a nie mocą zmiany konstytucji – dodał RPO.

Oświadczył, że reforma sądownictwa jest konieczna, ale – jak podkreślił – „nie zaczynająca się od niszczenia dorobku 100-lecia SN oraz największych tradycji naszej państwowości”.

Jak zauważył, można obniżyć wiek sędziów do 65. roku życia, ale nie wobec tych, którzy aktualnie orzekają. Uznał, że skrócenie kadencji I prezes SN oznaczałoby wyrok Trybunału w Strasburgu ze skargi Małgorzaty Gersdorf przeciw Polsce.

Bodnar zaznaczył, że planowana w projekcie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN będzie orzekać ws. koncesji RTV, energetyki, telekomunikacji, ale przed wszystkim – ważności wyborów. Dodał, że dziś zajmuje się tym Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Zwrócił uwagę, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej zostanie zbudowana całkowicie od nowa i nie będzie w niej żadnego dotychczasowego sędziego Izby Pracy.

RPO podkreślił, że nadzwyczajnym rzecznikiem dyscyplinarnym wobec sędziego może być prokurator, co – jak zauważył – samo w sobie zagraża niezależności sędziowskiej.

Aparat państwa każdego dnia rośnie w siłę, a obywatel jest coraz słabszy – ocenił Bodnar. „Jedyną tarczą ochronną pozostają dla niego sądy” – dodał. Zaznaczył, że obywatel potrzebuje pewności, że będzie mógł się zwrócić o pomoc do sądów. Podkreślił, że sądy muszą być niezależne od polityków – aby decydować np. o aresztach, stosowaniu podsłuchów lub orzekać o ważności wyborów. „Nie mogą się obawiać pomruków władzy” – dodał Bodnar. Na koniec podkreślił - niezależnie od niezawisłości wewnętrznej każdego sędziego - wagę niezawisłości zewnętrznej. „Aby nie ulegali oni pokusom, groźbom, lękom i innym uczuciom, które mogą towarzyszyć wykonywaniu władzy sędziowskiej” – powiedział RPO. „To jest tak, jak z ubezpieczeniami: możemy ufać kierowcy autobusu, że nas dowiezie na miejsce, ale warto jednocześnie się ubezpieczyć” – dodał.

Według Bodnara, podporządkowanie SN politykom spowoduje „rozmontowanie gwarancji niezawisłości zewnętrznej; będziemy zdani tylko na niezawisłość wewnętrzną poszczególnych sędziów”. ”Jedynie wolne i niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich, wolnych wyborów oraz wolnej Polski; z cała mocą chciałbym to podkreślić” – oświadczył.

Surówka-Pasek: nie pytaliście obywateli o zdanie podnosząc wiek emerytalny, a utyskujecie ws. sędziów

Opozycja utyskuje, że prezydencki projekt obniża wiek przejścia w stan spoczynku sędziom Sądu Najwyższego, ale nikt nie pytał obywateli o zdanie, gdy wszystkim im podnoszono wiek emerytalny - mówiła w środę w Sejmie prezydencka minister Anna Surówka-Pasek.

"Państwo tutaj utyskujecie, że obniża się wiek przejścia w stan spoczynku sędziom Sądu Najwyższego, a czy ktoś pytał obywateli w momencie, gdy wiek emerytalny dla wszystkich był podnoszony? Nikt nie zwrócił uwagi, że podlegały tym nowym regulacjom nie tylko te osoby, który już w systemie były, ale także nowe, podczas, gdy normalnie powinny im podlegać tylko i wyłącznie te osoby, które dopiero weszły do sytemu emerytalnego a nie te, które w tym systemie są i umawiały się nieco inaczej rozpoczynając swoją karierę zawodową" - mówiła prezydencka minister.

Prezydencki projekt ustawy o SN wprowadza przepis, by sędziowie SN przechodzili w stan spoczynku w wieku 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o przedłużenie orzekania.

Surówka-Pasek odniosła się też do kontrowersji związanych z tym, że zgodnie z prezydenckim projektem każdy sędzia SN, sądów powszechnych i wojskowych musiałby mieć wyłącznie polskie obywatelstwo; mieliby oni pół roku na zrzeczenie się ewentualnego obcego obywatelstwa.

"Państwo jakoś nie zauważacie, że od blisko dwóch lat obowiązują w systemie polskim rozwiązania dotyczące m.in. prokuratorów, przewidujące tylko i wyłącznie obywatelstwo polskie dla prokuratorów, Krajowej Administracji Skarbowej czy Służby Celnej i warto by było, żeby państwo się z nimi zapoznali" - mówiła.

Do zadania pytania po debacie zgłosiło się ponad 60 posłów. Jerzy Meysztowicz (Nowoczesna) pytał, jaki jest rzeczywisty cel utworzenia Izby Dyscyplinarnej. W jego ocenie "jest to szykowanie bata na cały wymiar sprawiedliwości". Grzegorz Furgo (PO) zarzucił prezydenckiemu projektowi represyjność. "Kochacie represje, ta ustawa jest represyjna" - oświadczył.

Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) przekonywała, że instytucja skargi nadzwyczajnej wprowadzi do systemu sprawiedliwości "niestabilność, niepewność prawną". Według niej utrudni to decyzje inwestycyjne, bo "nigdy żaden wyrok nie będzie ostateczny". Lubnauer oceniła też, że Izba Dyscyplinarna w formie przewidzianej w projekcie, to nic innego jak "policja polityczna przeciwna wszystkim prawnikom". "Kiedy postanowiliście, że niezależna władza sądownicza jest przeszkodą w tym, abyście się panoszyli w Polsce?" - pytała posłanka Nowoczesnej.

Posłanka PiS Krystyna Wróblewska poprosiła pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf o podanie podstawy prawnej stwierdzenia, że po uchwaleniu ustawy o SN dojdzie do skrócenia jej kadencji. Według Wróblewskiej projekt PiS nie przewiduje takiego rozwiązania.

Piotrowicz: wycofujemy poprawkę dot. zgłaszania kandydatów do KRS przez prawników

PiS zdecydowało o wycofaniu poprawki do prezydenckiego projektu ws. KRS, przewidującą, że kandydatów do KRS mogły zgłaszać m.in. grupy 25 prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy - poinformował w Sejmie szef komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz.

W środę po południu w Sejm debatuje w drugim czytaniu nad prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Stanisław Piotrowicz (PiS) przedstawiając stanowisko swego klubu podkreślił, że w żadnym znaczącym państwie europejskim nie ma takiej sytuacji, żeby to środowiska sędziowskie decydowały o tym, kto będzie sędzią, kto sędzią nie będzie, kto zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, komu zostanie uchylony immunitet.

"Ponieważ padały zarzuty, że oto obok sędziów wyłaniać kandydatów do KRS spośród sędziów będą mogli w Polsce prokuratorzy, notariusze, adwokaci, w związku z tym decydujemy się wycofać ten zapis i taką poprawkę składam" - oświadczył Piotrowicz.

Chodzi o poprawkę PiS, która stanowi, że podmiotami uprawnionymi do zgłaszania sędziów, którzy mogliby zostać kandydatami na członków KRS, byłyby - oprócz grupy dwóch tys. obywateli i 25 sędziów - także grupy 25 prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy.

Piotrowicz podkreślił, że "nie ma zdrowych sądów bez ludzi sumienia i ludzi odpornych na wszelkiego rodzaju naciski". "Często powiada się, że trzeba stworzyć prawne ramy niezawisłości sędziowskiej. Zgadzam się z tym, ale są pewne granice możliwości prawnych. Przede wszystkim człowiek, który decyduje się być sędzią musi mieć odporność w sobie. To nie jest tylko kwestia odporności wobec świata politycznego, to jest kwestia odporności na wszelkiego rodzaju inne naciski" - mówił poseł PiS.

Budka: projekt ws. KRS nadaje się do kosza

Projekt noweli o KRS nadaje się do kosza; jest niezgodny z konstytucją; łamie zasady trójpodziału władzy i przede wszystkim uzależnia polskie sądy od polityków - mówił w środę w Sejmie Borys Budka (PO) w debacie nad nowelą o KRS. Wniósł o odrzucenie projektu.

„Nic się nie zmieniło od lipcowych protestów; niestety nie wyciągnęliście żadnych wniosków” - mówił Budka w imieniu PO. „Nadal forsujecie zmiany, które są niezgodne z konstytucją, a których jedynym celem jest upartyjnienie polskiego wymiaru sprawiedliwości” – dodał poseł PO.

Według niego, przyjęta poprawka PiS powoduje, że – jak mówił posłom tej partii - „możecie zablokować wybór sędziów w I kroku”. „Ten projekt to oszustwo wobec tych, do których się odwołujecie” - oświadczył.

Budka ocenił, że „teraz w sądach prokurator generalny rozdaje karty; te karty są znaczone”. „Żona kolegi prokuratora generalnego, jego zastępcy, zostaje prezesem sądu w Sosnowcu; to są wasze standardy” – powiedział.

Podkreślił, że KRS była filarem niezależności sądów od polityków. „Chcecie to zburzyć i przypieczętować powrót do reguł PRL (…), powrót do najgorszych czasów stalinowskich, kiedy politycy pisali wyroki w sądach” – mówił Budka. Według niego, sędziowie staną się podporządkowani politykom, którzy będą decydować, kto będzie mógł być sędzią.

Źródło:

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL