Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sšdownictwo

Gawronik w sšdzie: Tam nie ma faktów

Były senator Aleksander Gawronik
PAP/ Jakub Kaczmarczyk
Nie można się tłumaczyć z plotek na swój temat. Jeżeli sš fakty, to należy pokazać swój punkt widzenia. Tam nie ma tych faktów - powiedział w œrodę w sšdzie Aleksander Gawronik oskarżony o podżeganie do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem œledczym "Gazety Poznańskiej". Zaginšł 1 wrzeœnia 1992 r. w drodze do pracy. Gawronik oskarżony jest o to, że w czerwcu 1992 r. nakłaniał ustalone osoby do porwania, pozbawienia wolnoœci, a następnie zabójstwa dziennikarza. Działania oskarżonego, zdaniem prokuratury, miały zwišzek z planowanymi publikacjami dotyczšcymi poznańskiej tzw. szarej strefy gospodarczej.

B. senatorowi grozi kara wieloletniego więzienia, lub dożywocie. Ciała Jarosława Ziętary do tej pory nie odnaleziono. Aleksander Gawronik wyraził zgodę na podawanie jego pełnego nazwiska.

„Nie można się tłumaczyć z plotek na swój temat. Jeżeli sš fakty, to należy pokazać swój punkt widzenia. Tam nie ma tych faktów. Akt oskarżenie nie wymienia żadnych moich firm. Nie ma w notatkach pana Ziętary żadnych zapisków na temat moich firm i o mnie. Po prostu nie ma. Czy brak dowodu jest dowodem?” – mówił Gawronik.

W œrodę w swoim oœwiadczeniu b. senator opisywał także realia Poznania w latach 90. i swojš działalnoœć, m.in. jako właœciciela kantorów.

„Teza prokuratora, o tym, że uczestniczyłem w jakiejœ szarej strefie jest absurdalna. Moje działania były na widoku wszystkich, wszyscy mogli je oceniać i komentować” – powiedział. Dodał, że ani on ani jego firmy nigdy miały też nic wspólnego z handlem alkoholem, co było, jak mówił - wielokrotnie weryfikowane.

Gawronik odniósł się także do swych kontaktów z mediami w latach 90. i powiedział, że prasa wykreowała pewnš „opowieœć” o jego osobie i nadal „wiele z nieprawdziwych wiadomoœci jest powtarzanych, jako prawda. (…) takš opowieœciš jest też akt oskarżenia” - ocenił.

W styczniu, podczas pierwszej rozprawy Gawronik w wygłoszonym przez siebie oœwiadczeniu podkreœlił, że z „zaginięciem Jarosława Ziętary nie ma nic wspólnego”, a do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia nie może się odnieœć, ponieważ „one nigdy nie miały miejsca”.

„To, że (…) znajduję się na ławie oskarżonych w zwišzku ze sprawš podżegania do zabójstwa jest kompletnym absurdem" – mówił Gawronik podczas pierwszej rozprawy. Wówczas zapowiedział także, że będzie „po kolei rozbijał akt oskarżenia”.

W œrodę zeznawał także Artur Ł., który w czasie kiedy zaginšł Ziętara był kierowcš w „Gazecie Poznańskiej”. Jak powiedział, nie znał zainteresowań zawodowych reportera, ale towarzyszył mu podczas zleconych wyjazdów.

„Pamiętam tan dzień, kiedy zaginšł Jarosław Ziętara, mieliœmy wtedy jechać w teren ale nie pamiętam do jakiej miejscowoœci. Miał z nami jechać jeszcze jeden dziennikarz i fotoreporter. Nie pojechaliœmy, bo wyjazd w tamtym dniu został nagle odwołany (…) Nie wiem z jakiego powodu” – dodał.

Artur Ł. powiedział także przed sšdem, że Gawronik bywał w redakcji „Gazety Poznańskiej” w sierpniu 1992 roku, w czasie kiedy miał miejsce w Poznaniu turniej tenisowy. Jak podkreœlił b. kierowca, nie wie dlaczego w zapisach z poprzednich przesłuchań te jego słowa nie zostały zaprotokołowane.

Na rozprawie w poznańskim sšdzie nie było prok. Piotra Kosmatego, autora aktu oskarżenia, który od poczštku procesu b. senatora reprezentował krakowskš prokuraturę. W kwietniu obrońca Gawronika złożyła do sšdu wniosek o przesłuchanie Kosmatego w charakterze œwiadka zarzucajšc mu m.in. nieformalne kontakty ze œwiadkami oraz nieprzekazywanie sšdowi wszystkich dowodów w sprawie. Na rozprawie w Poznaniu oskarżyciela publicznego reprezentowała prok. Elżbieta Potoczek-Bara.

Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Krakowie Włodzimierz Krzywicki powiedział PAP, że prok. Kosmaty został delegowany do Departamentu Postepowania Sšdowego Prokuratury Krajowej i „wykonuje zupełnie inne czynnoœci służbowe, dlatego kłopotliwe jest dla niego uczestnictwo w rozprawie w Poznaniu”.

Odnoszšc się do wniosku o przesłuchanie Kosmatego jako œwiadka w sprawie, rzecznik prokuratury zaznaczył, że „gdyby sšd zdecydował się na dopuszczenie tego dowodu, to automatycznie prok. Kosmaty nie mógłby być już oskarżycielem publicznym”.

„Jest jeszcze za wczeœnie żeby stanowczo stwierdzać, że do końca tego procesu prok. Kosmaty już nie weŸmie udziału w kolejnych rozprawach, bo formalnie w żaden sposób odsunięty nie jest” – dodał Krzywicki.

Proces Aleksandra Gawronika rozpoczšł się w styczniu br. Dotychczas przed poznańskim sšdem zeznawali m.in. założyciel spółki Elektromis, biznesmen Mariusz Œwitalski oraz dwóch jego byłych ochroniarzy. Wszyscy zaprzeczyli, by mieli cokolwiek wspólnego ze sprawš Ziętary.

Na poczštku kwietnia, przy wyjštkowych œrodkach ostrożnoœci, sšd przesłuchał poznańskiego gangstera odsiadujšcego wyrok dożywocia - Macieja B. ps. "Baryła". Według prokuratury mężczyzna był naocznym œwiadkiem podżegania do zabójstwa dziennikarza. Przed sšdem Maciej B. odwołał zeznania obcišżajšce Gawronika i powiedział, że przy ich składaniu był „instruowany przez prokuratora". B. zastępca szefa ochrony Elektromisu Marek Z. także odwołał przed sšdem tę częœć zeznań, które bezpoœrednio obcišżały Gawronika.

W kwietniu zeznania złożył także redakcyjny kolega Jarosława Ziętary, od lat starajšcy się o wyjaœnienie jego œmierci - poznański dziennikarz Krzysztof M. KaŸmierczak. W œrodę na rozprawie obrona Gawronika złożyła wniosek o przesłuchanie uzupełniajšce dziennikarza, by ostatecznie ustalić, czy KaŸmierczak miał dostęp do akt œledztwa krakowskiej prokuratury, czemu podczas przesłuchania dziennikarz stanowczo zaprzeczył. Obrona wniosła także o przeprowadzenie konfrontacji KaŸmierczaka z Maciejem B. „Baryłš”. Jak wskazała adw. Patrycja Leœkiewicz, w zeznaniach œwiadków sš sprzecznoœci dotyczšce spotkania dziennikarza z gangsterem w zakładzie karnym.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL