Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzeczpospolita Cyfrowa

Rewolucja odbywa się na naszych oczach

Uczestnicy debaty uznali, że współpraca między naukš a biznesem cišgle nie do końca działa i diagnozowali powody tej sytuacji.
Fotorzepa, Piotr Guzik
Aby wyjœć z pułapki œredniego dochodu, Polska musi zmienić myœlenie o przemyœle.

Pienišdze unijne mogš być szansš na wdrożenie najnowoczeœniejszych rozwišzań w przemyœle, która już się nie powtórzy. Takie wnioski płynš z dyskusji, która odbyła się w ramach Konferencji Przemysł 4.0 zorganizowanej przez „Rzeczpospolitš" w Krakowskim Parku Technologicznym.

Krzysztof Raœ, członek Stowarzyszenia Talent Management in Tech, tłumaczył, że za umownš datę rewolucji 4.0 przyjmuje się rok 1991, kiedy zaczęła się popularyzacja internetu. – Umożliwił on rewolucję naszego codziennego życia – mówił.

Zaznaczył, że nie można odpowiedzieć na pytanie „jak się widzisz za pięć lat?", ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak wtedy będzie wyglšdał œwiat. – Czy ktoœ w 2012 r. przewidział autonomiczne samochody, albo to, że praktycznie większoœć z nas nie będzie używała telewizji do oglšdania mediów, że pozostaniemy wierni tradycyjnym papierowym mediom, tudzież będziemy oglšdać filmy w sposób streamingowy? – pytał.

Karol Pietras z Kancelarii Głowacki i Wspólnicy oraz Fundacji Startup Development podkreœlił, że skalę rewolucji obrazuje fakt, że teraz nie ma możliwoœci prowadzenia biznesu bez korzystania z e-maila czy telefonu. – To usprawnia wszystkie procesy zwišzane z prowadzeniem biznesu – stwierdził.

Definicję rewolucji Przemysłu 4.0 próbował nakreœlić Jerzy Grzesiak z firmy doradczej Deloitte. Jego zdaniem jest to rozumne, inteligentne i połšczone wytwarzanie (connected manufacturing). Siłš napędowš tej rewolucji jest internet. – Podstawowym paliwem czwartej rewolucji przemysłowej sš dane. Tak jak w pierwszej rewolucji była para, drugiej proces optymalizacji produkcji poprzez linie produkcyjnš, trzeciej automatyzacja produkcji i cyfrowe kodowanie maszyn, czwarta rewolucja przemysłowa jest napędzana przez dane i ich przetwarzanie – tłumaczył Grzesiak.

Wykładnicze tempo zmian jest pochodnš trzech trendów. – To po pierwsze szybkoœć procesowania danych, po drugie dostępna przestrzeń dyskowa, serwerowa czy chmurowa, i po trzecie prędkoœć przesyłu danych. Te trzy czynniki rosnš wykładniczo – wyliczył. Dla przykładu jeszcze w 1995 r., 20 lat temu, przechowywanie 1 GB danych na dyskach kosztowało ok. 10 tys. dol. rocznie. Dziœ to 3 centy.

Mali przedsiębiorcy a rewolucja przemysłowa

Małe firmy mogš mieć dużo większš siłę przetargowš dzięki temu, że mogš wykorzystywać np. druk 3D i być elastycznymi poddostawcami, nie tylko dla lokalnych dużych graczy. – Dzięki temu, że wszystko staje się coraz bardziej połšczone można być poddostawcš zupełnie innej wielkiej fabryki, która jest zlokalizowana poza Polskš. Można być poddostawcš przerabiajšcym dane albo je zbierajšcym, agregujšcym – tłumaczył Grzesiak.

Raœ podkreœlił, że mikroprzedsiębiorcy powinni skupić się na głównym biznesie i korzystać z dobrodziejstw, które niesie rewolucja 4.0. – Np. wykorzystujšc share economy, czyli dostęp do innych podwykonawców. Można być częœciš ogromnego organizmu i nawet nie być tego œwiadomym – mówił. Nie trzeba brać czynnego udziału w rewolucji 4.0, żeby być jej uczestnikiem.

Pomoc państwa

Karol Pietras podkreœlił, że ważne jest, żeby państwo wspierało przedsiębiorców w ich działaniach.

Aby wyjœć z pułapki œredniego dochodu trzeba zmienić paradygmat rozwoju w Polsce, który był oparty na taniej sile roboczej i tanich czynnikach produkcji. – To się już trochę wyczerpało i stoimy pod œcianš. Aby jš przeskoczyć potrzebujemy czasu, albo czasu i ukierunkowanych wysiłków, tak naprawdę pieniędzy, żeby zrobić skok przez mur œredniego dochodu i zmienić paradygmat taniej siły roboczej na paradygmat innowacyjnoœci, przemysłu 4.0 – tłumaczył Grzesiak. Bardzo dobrš okazjš do tego majš być œrodki publiczne z funduszy unijnych, które teraz majš być ukierunkowane na przemysł 4.0. – Drugi raz takiej szansy nie dostaniemy – ostrzegał.

Dyskutanci zauważyli, że rewolucja 4.0 poniekšd dzieje się sama. – Mimo że rzšd w jakiœ sposób się w to angażuje, nie uważam, że to jest czynnik, który przechyli szalę dla mikro- czy œrednich przedsiębiorców – ocenił Raœ. Wyjaœnił, że w branży IT, jeżeli jest się małš firmš, dużo bardziej prawdopodobne jest, iż dostanie się dofinansowanie z Doliny Krzemowej albo aniołów biznesu aniżeli od rzšdu. – Nie znam nikogo w branży IT, kto ma firmę albo przedsiębiorstwo i otrzymuje dotacje od polskiego rzšdu albo nawet z Unii Europejskiej – podkreœlił.

Pietras stwierdził, że działania rzšdu idš w dobrym kierunku. – Np. od 1 stycznia weszła ustawa o wspieraniu działalnoœci innowacyjnej, która wprowadziła zmiany w zakresie opodatkowania i zwolniła aport własnoœci intelektualnej wnoszonych do przedsiębiorstw – mówił. Zaznaczył, że zmiany powinny być jednak bardziej radykalne i bardziej wspierać przedsiębiorców.

Rola startupów

Według raportu Deloitte diagnozujšcego ekosystem startupowy w Polsce, niska dostępnoœć finansowania była jednym z obszarów, który wpływał na słabš pozycję tego sektora. – To zaczyna się zmieniać – przyznał Grzesiak. Tłumaczył, że startupy sš bardzo potrzebne dużym przedsiębiorcom, ale i tym œrednim, bo sš bardzo elastyczne. Innowacje bardzo nie lubiš silosowych struktur zarzšdczych, procedur, standardowych metodologii prowadzenia projektów. – Innowacja nie ma szans w tradycyjnym przedsiębiorstwie, które nie wprowadzi procesu szybkiej akceleracji pomysłów – ocenił.

Jednym z pryncypiów jest bycie bardzo blisko klienta. – Jest to ekspozycja zespołów produkcyjnych do klienta końcowego i bezpoœredniej z nim współpracy, aby wytwarzane dobro miało jak największš wartoœć – tłumaczył Raœ. Bardzo tradycyjne, ogromne organizacje, mocno hierarchiczne i nieco skostniałe wcišż tego modelu nie zaadoptowały. – We wszelkich młodych, rewolucyjnych przedsiębiorstwach, firmach, startupach jest to absolutny standard – mówił. Zaznaczył, że technologia jest œwietna, ale ona nie ma żadnego sensu, jeœli nie jest zrobiona w kontekœcie biznesowym.

Rewolucja 4.0, 5.0 i każda kolejna, która przyjdzie, prawie nigdy nie spowoduje wyeliminowania czynnika ludzkiego. Rewolucja 4.0 zastšpi zawody, w których wykonuje się proste, powtarzalne czynnoœci, jak składanie elementów przy taœmie, samochodów czy pakowanie zakupów. – Mało prawdopodobne, by zastšpiła czynnik ludzki w takich obszarach, jak medycyna czy zarzšdzanie, gdzie decyzje sš podejmowane nie zawsze wyłšcznie na podstawie liczb i logiki – stwierdził Raœ.

Eksperci wskazali, że pewnym ułatwieniem dla małych firm technologicznych może być zapowiadana przez rzšd prosta spółka akcyjna. Ta nowa forma miała pojawić się już w zeszłym roku, ale cišgle o niej cisza. Mówi się, że ma wejœć od 1 stycznia 2018 r.

– Prosta spółka akcyjna ma mieć kapitał zakładowy w wysokoœci 1 zł z podziałem na udziały po 1 gr. Założenie ma być na podstawie wzorca umowy, ale z zastosowaniem wszystkich ważnych klauzul dotyczšcych prawa pierwszeństwa i prawa sprzedaży akcji. Kwestie likwidacji i podatkowe majš być uproszczone – tłumaczył Pietras. Przyznał, że œrodowisko startupowe czeka z utęsknieniem na te przepisy.

Biznes a nauka

Uczestnicy debaty podkreœlali, że współpraca między naukš a biznesem nie do końca dobrze działa. Problem leży po obu stronach. – Biznes jest nastawiony stricte na zysk. Jeżeli w coœ wkładamy to musimy wycišgnšć. A oœrodki naukowe w większej kwestii bardziej oczekujš œrodków w postaci projektów grantowych – tłumaczył Pietras. Raœ dodał, że jeszcze nie wykształciło się w nas dbanie o własnoœć intelektualnš. – Jako kraj i naród nie jesteœmy mniej kreatywni niż inni. Jesteœmy wręcz lepsi w wielu dziedzinach. To, do czego nie jesteœmy przyzwyczajeni, to natychmiastowe patentowanie własnych pomysłów, cišgle mamy poczucie, że ktoœ to zrobi za nas – mówił.

Uczelnie sš liderem w patentowaniu w Polsce, ale nic z tego nie wynika. – Te patenty służš temu, żeby uzyskać więcej punktów w rozliczaniu dorobku naukowego i tyle, nie muszš być aplikowane i w większoœci nie sš. Sytuacja zmienia się natomiast bardzo powoli – tłumaczył Grzesiak.

Wyjaœniał, że we współpracy między biznesem a biznesem, biznesem a uczelniami, czy nawet człowiekiem a drugi człowiekiem, wypadamy zdecydowanie gorzej niż społeczeństwa, które miały więcej czasu na rozwinięcie tej współpracy. – Współpraca nie była premiowana w poprzednim systemie – przypomniał.

Na uczelniach jest ogromny potencjał, który nie jest wykorzystywany. – Prowadzone sš prace, żeby ten potencjał uwolnić – podkreœlił. Pomóc w tym powinny instytuty techniczne, które majš być naturalnym pomostem między jednostkš naukowš, uczelniš, która prowadzi badania podstawowe, a przemysłem, który potrzebuje bardzo dojrzałe rozwišzania technologiczne.

Powstaje też Narodowy Instytut Techniki, który ma scalać najlepsze instytuty przemysłowe w Polsce i być instytucjš parasolowš, która będzie ułatwiała transfer wiedzy i wzajemne zrozumienie. – Wiedza jest na uczelniach, ona jest potrzebna w biznesie. Często ta współpraca rozbija się o możliwoœci dogadania się – podsumował Grzesiak.

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL