Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Trybunał Konstytucyjny okiem adwokatów: Konkurencja dla „Ucha Prezesa”

Fotolia
Okiem adwokatów: Trybunał Konstytucyjny ostatnio załatwił hurtem kilka swoich spraw, więc je hurtem skomentujemy. Nie potrzebujemy na to wiele miejsca i nie musimy posługiwać się prawniczš finezjš. Trybunał już jej nie używa.

Argumentacja nie jest bardziej skomplikowana od znanej konstrukcji urzšdzenia do oddzielania ziarna od plew, więc trudno komentować te orzeczenia poważnie. Zwłaszcza na gruncie zasad prawa, gdyż nie wiemy, według zasad której kategorii Trybunał dziœ orzeka. Jak widać, zasada „nikt nie może być sędziš we własnej sprawie" w Trybunale się nie przyjęła. Łaskawie natomiast spojrzano na starš dobrš zasadę służb: „o swoje interesy zadbaj sam, bo ktoœ inny może nie być ci tak przychylny". Zważywszy, że działalnoœć orzecznicza Trybunału polega na ważeniu zasad, chyba swoiste ważenie zostało dokonane. Tyle że w mechanizmie ważeniowym chodzi o najważniejsze zasady prawne. Cóż, być może konstytucyjne już do nich nie należš... Wszakże Trybunał stosuje te kategorie zasad, z którymi się identyfikuje. Przeoczył tylko, że przy okazji przestaje być „Konstytucyjny".

W pierwszym z orzeczeń z końca paŸdziernika uznano, że panowie Cioch i Muszyński mogš orzekać we własnej sprawie. Bo decydujš nie tylko o sobie, lecz i o innych osobach w podobnej sytuacji. Skoro zatem załatwiajš nie tylko swoje, lecz również cudze sprawy, to nie działajš we własnej sprawie, bo również w cudzej. Argumentacja nowatorska i prawniczo zaskakujšca. Przyjmujemy jš jednak z radoœciš. Do tej pory radziliœmy prezesom spółek, by sami nie wypłacali sobie wynagrodzenia, lecz występowali do rady nadzorczej. Ale od dziœ już mogš. O ile przy okazji wypłacš koledze. Człowiek uczy się przez całe życie.

W drugim z orzeczeń uznano, że regulamin Sšdu Najwyższego, na podstawie którego wybrano pierwszš prezes Sšdu Najwyższego, jest niezgodny z konstytucjš oraz, że wybór pierwszej prezes SN jest nieważny. Wreszcie, że dotknięcie protokołu œlubowania pierwszej prezes SN „zaczarowanym ołówkiem" prezydenta „uzdrowiło" tę wadę. Twórcom tej genialnej prawniczo koncepcji zadajemy pytanie, w jaki sposób miało zgromadzenie ogólne wybrać pierwszego prezesa SN, skoro dysponowało regulaminem, który trzy lata póŸniej będzie uznany przez TK za niekonstytucyjny?

Czy miał Sšd Najwyższy działać bez wymaganych konstytucyjnie prezesów? Czy może jednak sędziowie TK powinni przeczytać coœ więcej niż „Wstęp do prawoznawstwa", by orzekać o nieważnoœci czynnoœci konwencjonalnych i jej ograniczeniach na poziomie ustrojowym? Piszš o tym w ksišżkach trochę trudniejszych od komiksów. Czy może należało z Sšdu Najwyższego biec na wyœcigi do prezydenta Bronisława Komorowskiego z proœbš o zaprzysiężenie jako prezesa tego, który pierwszy przybiegł? W myœl zasady „kto pierwszy, ten lepszy" w zestawieniu z zasadš „zaczarowanego ołówka" nawet nie musiałby być sędziš.

Koncepcjš „zaczarowanego ołówka" prezydenta Trybunał Konstytucyjny spróbował jeszcze uzdrowić tzw. sędziów dublerów – czyli tych, którzy zostali przez prezydenta zaprzysiężeni na zajęte już miejsca przez wybranych zgodnie z konstytucjš sędziów: Hausera, Jakubeckiego i Œlebzaka. Na zajęte miejsce nie mogli już być wybrani sędziowie Muszyński, Cioch i Morawski, bo konstytucja dopuszcza 15 sędziów w Trybunale. Trybunał uznał, że „zaczarowany ołówek" prezydenta i tę wadliwoœć odczaruje. I cóż kogo obchodzi, że art. 193 konstytucji mówi tylko o wyborze sędziego TK, a o zaprzysiężeniu nic? Ani o podpisie „zaczarowanym ołówkiem". Przy okazji Trybunał nie dostrzegł niekonstytucyjnoœci uprawnienia sędziego Muszyńskiego do oceny, czy trzeba publikować te wyroki TK, które on uważa za wydane „z naruszeniem przepisów ustawy", choć konstytucja każe publikować wszystkie, a instytucji p.o. prezesa w ogóle nie przewiduje. Uznano też, że nie koliduje z konstytucyjnymi zasadami: proporcjonalnoœci i nieusuwalnoœci sędziów TK wyrzucenie ich z powodu prowadzenia przez małżonka działalnoœci gospodarczej. Nie przeszkadza też Trybunałowi pozbawienie obywatela kontroli konstytucyjnej nieobowišzujšcej już ustawy, choć na jej podstawie sšd ma orzekać w jego sprawie. W ocenie Trybunału to nic, że obywatel przegra sprawę. Zapłaci, znowu zapłaci i złoży skargę konstytucyjnš. Wtedy być może Trybunał się tym zajmie. Jeœli będzie chciał. Tyle zostało z proobywatelskoœci.

Koncepcja „zaczarowanego ołówka" czyni jednak Trybunałowi kłopot. Prezydent podpisuje wszakże każdš ustawę. Skoro tak, to po co nam TK, który badać miałby zgodnoœć „ustaw z konstytucjš. W końcu ustawy dotknięte „zaczarowanym ołówkiem" nie mogš być niekonstytucyjne.

Pytanie, „po co nam Trybunał", byłoby jednak nie na miejscu. Załatwił przecież wszystkie ważne dla siebie sprawy. Dodatkowo uradowała nas pani prezes Trybunału stwierdzeniem, że wœród pracowników merytorycznych nie było politycznych czystek kadrowych, bo to musi oznaczać, że jest w kierownictwie Trybunału ktoœ, kto potrafił dokonać merytorycznej oceny kompetencji tych zwolnionych. Pytanie tylko, którš kategorię zasad stosował, oceniajšc? Chyba umiemy już odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę Trybunał stoi jeszcze na straży konstytucji, czy też konkuruje z kabaretem „Ucho Prezesa" o miano największego przeœmiewcy realizowanych od dwóch lat personalnych zmian w sšdownictwie. Nazywanych dla niepoznaki „reformš".

Prof. Maciej Gutowski jest dziekanem poznańskiej Okręgowej Rady Adwokackiej

Prof. Piotr Kardas jest wiceprezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Zobacz także

Polemika Mariusza Muszyńskiego : Nieudolni pogromcy Trybunału Konstytucyjnego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL