Rzecz o prawie

Niezależność radców prawnych nie ulega wątpliwości

123RF
W oczekiwaniu na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Z dużym zaskoczeniem przeczytałem artykuł „Radcowie bez niezależności" w „Rzeczpospolitej" z 31 października . Ani jego tytuł, ani główna teza, jakoby klienci radców ryzykowali, powierzając im reprezentację przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, nie są prawdziwe i nie wynikają z treści artykułu.

Często występuję w sądach unijnych jako pełnomocnik osób fizycznych i prawnych, a czasem też jako doradca polskiego rządu i nie zdarzyło mi się, aby kwestionowano moją niezależność lub też by moi klienci odczuwali jakiekolwiek ryzyko związane z powierzeniem mi sprawy.

Wydaje się więc, że dla właściwego naświetlenia przedstawionej w artykule problematyki wymaga on uzupełnienia.

Po pierwsze, w artykule nie znajdziemy istotnej informacji, że opisywane postanowienie Sądu UE wydane zostało w pierwszej instancji i jest nieprawomocne. Oznacza to, że podlega ocenie Trybunału Sprawiedliwości, jeśli zostanie złożone od niego odwołanie.

Po drugie, w artykule zabrakło informacji, że postanowienie zostało zaskarżone, i to nawet dwukrotnie: przez Uniwersytet Wrocławski (skarżącego w pierwszej instancji – sprawa C-515/17 P) oraz przez Rząd RP (sprawa C-561/17 P).

Po trzecie, gdyby artykuł wspominał o tym ostatnim odwołaniu, złożonym 22 września (a więc ponad miesiąc przed opublikowaniem artykułu!), to pewnie znalazłby się w nim też ustęp o tym, iż polski rząd bardzo szybko dostrzegł błędy w przyjętym rozstrzygnięciu i w pogłębionym oraz obszernym uzasadnieniu wskazał na niewątpliwe braki i słabości sądowej argumentacji.

Po czwarte, gdyby sięgnięto do wcześniejszego orzecznictwa sądów unijnych w podobnych sprawach, to okazałoby się, że niniejsze postanowienie znacznie odbiega od dotychczasowej linii orzeczniczej, wskazującej na wymóg formalny w postaci braku zatrudnienia radcy prawnego przez osobę będącą przez niego reprezentowaną w sądzie. Odmienność opisywanego w artykule postanowienia polega na tym, iż pomimo braku stosunku pracy Sąd UE uznał, że związanie pełnomocnika ze stroną umową cywilnoprawną jest wystarczające do stwierdzenia, iż pełnomocnik ten nie spełnia wymogu niezależności. Teza ta jest bardzo kontrowersyjna, stąd właśnie szybka i zdecydowana reakcja polskiego rządu, w pełni wspieranego przez samorząd radcowski, w obronie radców prawnych, ale i wielu adwokatów, związanych ze swoimi mocodawcami różnorodnymi umowami cywilnoprawnymi.

Po piąte, bardziej pogłębiona analiza stanu faktycznego w omawianej sprawie doprowadziłaby do zaskakujących wniosków, iż umowa cywilnoprawna o świadczenie usług prawnych została zawarta nie z samym radcą prawnym, ale z kancelarią będącą spółką komandytową, w której ten radca prawny jest jednym z partnerów. To w ramach właśnie tej umowy, zawartej kilka lat wcześniej (oraz na podstawie udzielonego mu pełnomocnictwa) radca prawny reprezentował Uniwersytet Wrocławski w postępowaniu przeciwko unijnej Agencji Wykonawczej ds. Badań Naukowych. Sytuacja jest zatem o wiele bardziej skomplikowana, niż chciał ją widzieć Sąd, wydając postanowienie ze skromniutkim uzasadnieniem, wprowadzając przy tym zamęt w ustalonej już linii orzeczniczej.

Wreszcie, co istotne, postanowienie nie dotyczy kwestii niezależności polskich radców prawnych (bo o tej niezależności przesądził polski ustawodawca, dopuszczając radców do świadczenia pomocy prawnej w sądach; państwa członkowskie Unii Europejskiej – wymieniając w polskiej wersji statutu Trybunału Sprawiedliwości jako pełnomocników przed unijnymi sądami zarówno adwokatów, jak i radców prawnych; oraz „europejska adwokatura" skupiona w CCBE – dopuszczając samorząd radcowski do udziału w jej pracach na równi z samorządem adwokackim), lecz interpretacji art. 19 statutu. Przepis ten wskazuje m.in. na konieczność reprezentowania „stron nieuprzywilejowanych" (osób fizycznych i prawnych prawa prywatnego, jednostek samorządu terytorialnego, krajów związkowych w państwach federalnych itp.) przez adwokatów lub radców prawnych uprawnionych do występowania przed sądem państwa członkowskiego lub innego państwa, które jest stroną porozumienia o EOG.

Dotychczasowa interpretacja Trybunału, łącząca zatrudnienie pełnomocnika przez jego mocodawcę ze stosunkiem podporządkowania – choć też budziła w niektórych środowiskach sprzeciw – dawała pewien margines bezpieczeństwa i przewidywalności reakcji sądu.

Tymczasem zawarte w uzasadnieniu opisywanego postanowienia zaskakujące i trudne do zrozumienia stwierdzenie: „Nawet jeśli – wobec braku stosunku podporządkowania między stroną skarżącą a jej radcą prawnym – można by uznać, że stosunek pracy nawiązany na podstawie umowy cywilnoprawnej nie istnieje pod względem formalnym, to jednak może on mieć wpływ na niezależność owego radcy prawnego. Istnieje bowiem ryzyko, że środowisko zawodowe tego radcy wywiera, przynajmniej w pewnym stopniu, wpływ na wyrażaną przez niego opinię prawną (...)". Wprowadza ogromną niepewność co do zakresu relacji, jakie mogą łączyć pełnomocnika z reprezentowaną przez niego osobą. Jednocześnie – ze względu na swój kontrowersyjny i wychodzący poza dotychczasową linię orzeczniczą charakter – daje dużą nadzieję na zmianę tego orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości oraz świeże spojrzenie na złożone relacje pełnomocnika z jego mocodawcą. Tym bardziej że sprawa będzie rozpoznawana przez Trybunał w składzie Wielkiej Izby.

Na marginesie warto też zauważyć, że gdyby argumentacja zawarta w postanowieniu Sądu została potwierdzona przez Trybunał UE, to każdy adwokat, który zawarł umowę cywilnoprawną na świadczenie różnego rodzaju usług prawnych na rzecz danego klienta (a nie jedynie umowę na poprowadzenie konkretnej sprawy) – a jest takich przypadków wiele – również musiałby zostać uznany za osobę, która nie może być jego profesjonalnym pełnomocnikiem w sądach unijnych w postępowaniach ze skarg bezpośrednich. Dziwić może zatem wyrażona w artykule opinia dziekana ORA w Poznaniu, który uważa stanowisko Sądu UE za „tylko pozornie kontrowersyjne". Zaskakująca jest też wypowiedź kolejnego przedstawiciela palestry, przywołana na końcu artykułu, iż „niezależność musi być rzeczywista, a nie tylko formalna", bo to właśnie radcy prawni od dawna postulują, aby oceniać ich niezależność rzeczywistą, bez skupiania się (jak to dotychczas czyniły sądy unijne) na „niezależności formalnej".

Odwołanie złożone przez Rząd RP daje szansę na pogłębioną dyskusję oraz udoskonalenie przez Trybunał dotychczasowego podejścia do koncepcji niezależności pełnomocnika procesowego, która daje gwarancję zarówno adwokatowi, jak i radcy prawnemu właściwego wypełniania misji „współpracownika wymiaru sprawiedliwości".

I tego ważnego aspektu również zabrakło...

Autor jest radcą prawnym w kancelarii prawnej D. Dobkowski stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL