Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rzecz o prawie

Tak powstaje dyktatura - jak PiS buduje ustój totalitarny

Fotolia
Prawo jest stanowione, by służyć doraźnym interesom politycznym PiS.

Arystoteles w „Etyce nikomachejskiej” wypowiadając się na temat formy sprawowania władzy stwierdzał „nie dopuszczamy do władzy jednostki lecz prawo”. Uważał, że jednostka sprawując rządy dla własnych korzyści stopniowo staje się „tyrannos”. Dodawał, że „prawa mają być ustanawione w sposób prawidłowy”.

Dla M. Cycerona tyrania jest negacją państwa. „Któż by je nazwał wspólnotą lub państwem (res publica) skoro wszyscy jęczeli pod jarzmem narzuconym przez jednego człowieka” (O państwie).

U Seneki jako antyteza tyranii pojawia się „potrzeba praw” (Listy moralne do Lucyliusza).

Natomiast usłużny Ulpian, w czasach republiki, ale w dobie cesarskiego absolutyzmy, uzasadniał, że „primus legibus salutus est” („wolny jest od praw”). Tym samym dowodził, że cesarz jest ponad prawem. Usprawiedliwiał władzę absolutną.

W Polsce funkcja prezesa PiS została przekształcona w najważniejsze stanowisko w państwie. Jego wola ma moc prawa. Zatarta jest granica między wolą prezesa PiS a wolą państwa. Prezes uzyskał pełnię władzy niczym nieograniczonej. Dla Konstytucji nie czuje respektu, faktycznie bowiem usadowił się ponad nią. Nie jest Konstytucją związany. Arbitralnie przesądza o tym, co stanowi polską rację stanu.

Prezes buduje nowy ustrój ograniczając lub znosząc ukształtowane już instytucje demokratycznego państwa i zastępuje je instytucjami bezpośrednio podporządkowanymi sobie. Utrwalanie ogromu realnej władzy dokonuje się z równoczesnym kształtowaniem i rozwijaniem kultu „nowego naczelnika państwa”. Prezesowi towarzyszy powszechna i wszechobecna w partii PiS adoracja. Ma potwierdzać społeczeństwuprzejaw jego potęgi i wszechmocy. Powstaje nie tylko system rządzenia, ale również system myślenia, a władza w państwie złożona jest w ręce jednego człowieka. Utrwala się przy tym moda na polityczne błazeństwo i służalczość.

Twarda prawda

Krytyczne przewartościowanie, dokonane przez prezesa PiS dotychczasowego ustroju Trzeciej Rzeczpospolitej pozwala uznać, że po to, by budować nowy ustrój według własnej wizji, trzeba z całą bezwzględnością i bez skrupułów moralnych rozprawić się „z wrogami”. A wrogiem jest każdy, kto wchodzi na kurs kolizyjny z PiS, jest nim też każdy, kto współpracował ze wskazanym przez prezesa „reżimem”.

Obowiązuje w rządzeniu dewiza – „ten kto ma siłę, ten ma rację”. To jest podstawa budowania nowego ustroju. Obowiązuje hierarchiczne podporządkowanie i bezwzględna dyscyplina w myśleniu i działaniu. Ostentacyjnie demonstrowane jest jedynowładztwo. Przywołuje się zasady demokratycznego państwa prawnego, łamiąc je w razie potrzeby.

Uniwersalne wartości prawne ujęte w Konstytucji (art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli; art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej; art. 7. Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa; art. 8. 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej. 2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej; art. 10. 1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej; art. 31. 3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.), na które powołuje się władza są tylko formą, która maskuje twardą prawdę o tym, że prawo ma być wyłącznie środkiem służącym realizacji programu „dobrej zmiany”.

Odwet zwany sprawiedliwością

Budowany „nowy porządek prawny” (Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa, sądownictwo powszechne, Sąd Najwyższy, prokuratura) ma funkcjonować odpowiednio do nadrzędnych celów politycznych wskazanych przez prezesa PiS.

Z dnia na dzień dokonuje się czystki w wymiarze sprawiedliwości. Władza kształtuje w sądownictwie mechanizm zniewolenia i karierowiczostwa. Sędziowska społeczność ma zostać rozbita. Ma też dokonać się rozwarstwienie jej postaw. Nastaje czas szczodrze rozdawanych funkcji i stanowisk i trwa intensywny trening ideologiczny. Wśród nowych sędziów będą tacy, którzy uczciwie wierzą w konieczność i zasadność „opcji zerowej”. Także i cynicy, którzy z figlarnym przymrużeniem oka chcą zrobić błyskawiczną karierę w sposób mniej lub bardziej nieprzyzwoity. Pozostanie liczna rzesza pragmatyków, przekonanych, że trzeba zaniechać wszelkich, także symbolicznych gestów protestu i po prostu robić to, co się da zrobić w danej sytuacji.

Wyraźnie jednoznacznie formułowana i uzasadniana jest teza, że należy porzucić sędziowski aktywizm i wyeliminować kreatywną funkcję sędziów. Prezes do sędziów nie ma zaufania i dlatego tworzy system podporządkowania sędziów władzy wykonawczej. To zadanie ma wykonać Minister Sprawiedliwości.

Sędzia, i to jest marzenie władzy, i ku temu władza zmierza, ma być tylko „w miarę inteligentną maszyną”, która zgodnie z maksymą dura lex sed lex sprawuje wymiar sprawiedliwości.

Legislacyjne bezprawie podnoszone jest do rangi prawa, a krytyczne opinie demaskujące niekonstytucyjność prawodawstwa traktowane są jako buntownicze poglądy zasługujące tylko na wzgardę. Prezes stanowczo też występuje przeciwko „burzycielom”, którzy kwestionują tworzony przez niego nowy ład prawny.

Postępuje proces politycznej instrumentalizacji prawa i to w wyjątkowo zwulgaryzowanej formie. Prawo jest stanowione po to, by skutecznie realizować doraźne interesy polityczne PiS, bez poszanowania, a nawet z pogardą dla konstytucyjnych wartości. Bez respektowania standardów kultury politycznej i prawnej, dotyczących procesu legislacyjnego. Koncepcja realizowania woli „suwerena” rozstrzygająca o tym, co jest prawem, zmienia się na zaawansowany nihilizm prawny.

Władza rozbudziła w części społeczeństwa poczucie żalu i niezadowolenia. I wskazała winnego. Dzięki temu program partii trafił do przekonania tych, którzy czują się społecznie rozczarowani. Znalazł uznanie i u tych, którzy czują się ekonomicznie i politycznie przegrani. Jedni i drudzy spragnieni są odwetu, który nazywają sprawiedliwością.

Demokracja policyjno-wyznaniowa

To jest podłoże, na którym wyrasta ideologia wszechobecnego wroga. To także uzasadnia stałą gotowość do walki o urzeczywistnianie ideałów „dobrej zmiany”. Umacnia tę walkę rozbudzony nacjonalizm, który rodzi rasizm. Kształtowany jest odrażający stereotyp ludzi odmiennych kulturowo i rasowo.

Zdarza się, że w blasku pochodni, w paradnym szyku, z rozwiniętymi chorągwiami, w czwórkach czy też ósemkach, w wyrównanych szeregach młodzi ludzie demonstrują niezłomne przywiązanie dla idei „Polska dla Polaków

Organizowane są comiesięczne zgromadzenia, które pozwalają koncentrować się wokół emocjonalnych symbolów. W sposób świadomy i celowy kształtują określone dyspozycje i postawy ludzi. Utrwala się obrzęd comiesięcznej liturgii organizacyjnej. Dysponowanie środkami informacji pozwala władzy zarówno selekcjonować przekazywane wiadomości, jak też prezentować je w sposób budzący określone uczucia.

Tworzony jest system personalny sprawowania władzy, w którym centralne miejsce zajmuje „bezkrytyczny członek organizacji”, który jest niezdolny do życia i pełnienia funkcji, bez codziennej komendy i bez instrukcji wskazującej na to, co jest prawidłowym, a co nieprawidłowym myśleniem.

Poniewiera się i poniża Lecha Wałęsę. Ubliża jego godności, a sposób, metody i cele tego działania budzą moralną odrazę. Wypycha się z przestrzeni społecznej świadomości Polaków bohaterów czasu Solidarności. Eliminowani i wymazywani z historii kultury narodowej są zarówno ludzie, jak też fakty i umowy, sprzeczne z ideologią „dobrej zmiany”. Do stosunków społecznych wprowadzane jest zakłamanie. Ze świadomości młodego pokolenia mają zniknąć fakty, zdarzenia, oczywiste dla pokolenia poprzedników, które z tymi faktami, zdarzeniami bezpośrednio się stykało.

Prezes wskazał też na polskiego Robespierra i usankcjonował jego władze. Pamiętać należy, że dewizą francuskiego Robespierra był terror, także polityczny. Polski Robespierre ma zagwarantować, że wskazani przez prezesa „wrogowie suwerena”, „nie ujdą pomsty prawa”. Ma utrwalić despotyzm władzy prezesa w majestacie prawa. Ma przekonać, że wola prezesa jest wolą suwerena, a zatem wolą państwa. Polski Robespierre musi też rozpoznać „wrogów jawnych”, a także „wrogów obłudnych” czyli tych, którzy skrywają się i maskują w szeregach PiS. Ma być strażnikiem ideałów formułowanych przez prezesa. I, oczywiście, ma szachować przy pomocy mniej i bardziej tajnych służb wszystkich tych, którzy są wrogami, tak, by odebrać im ochotę na upowszechnianie prawdy.

Zatem:

Nowa czeka nas atrakcja, którą tak bym zdefiniował: szykuje się demokracja policyjno-wyznaniowa.

(Wojciech Młynarski)

Realizowanej polityce „dobrej zmiany” towarzyszy, z różnym nasileniem i w różnej formie, społeczny sprzeciw, określany pogardliwie jako – „bunt salonów”, „bunt elit”, „bunt przegranych”. Co prawda, w przypadku silnego, zdecydowanego sprzeciwu społeczeństwa „można użyć terroru prowadzącego do zniewolenia umysłów, ale nie daje to dobrych szans rozwoju społeczności państwowej” (Zygmunt Ziembiński).

System wartości konstytucyjnych nie ma dla partii PiS, i to programowo, znaczenia przy stanowieniu prawa. Kształtuje się system oparty na koncepcji samowładztwa. Naczelna norma kompetencji prawodawczej, prawem kaduka, spoczywa w rękach prezesa PiS. W tej koncepcji istnieją określone wartości, z tym, że ich uprzywilejowanym wyrazicielem i piastunem jest prezes PiS. Dlatego, ex definitione, nie może on postępować bezprawnie, gdyż sam stoi ponad prawem i jest tego prawa źródłem.

         I tak, systematycznie, z żelazną konsekwencją, budowany jest ustój totalitarny, w którym w ręku prezesa PiS pozostają wszystkie nici władzy prawodawczej i wykonawczej, a sam prezes pozostaje poza jakąkolwiek formą konstytucyjnej kontroli i konstytucyjnej odpowiedzialności.

Autor jest prof. dr. hab., kierownikiem Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL