Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Emerytury - nie stać na nie ani ZUS, ani państwa

123RF
Ani ZUS, ani państwa nie stać dziœ na przyzwoite emerytury.

Ucieszyłem się niezmiernie, gdy niedawno „Rzeczpospolita" przypomniała kilka moich „felietonów z Kanady" o ZUS, opublikowanych w 2015 r. Niewiele się zmieniło, ale uważam, że zaczynam coraz lepiej rozumieć politykę rzšdzšcych partii oraz namaszczonych przez nie ludzi sprawujšcych władzę. To typowa polityka „działania na przeczekanie". Najlepszym przykładem jest afera z Trybunałem Konstytucyjnym.

Politykę działania na przeczekanie opracowuje się według prostego szablonu. Spotykajš się decydenci i proponujš: pobijemy trochę piany, zaprzeczymy oczywistym faktom, wyœlemy „naszych ludzi z górnej półki" i osoby z tytułami naukowymi, żeby bronili sprawy (nawet beznadziejnej) do upadłego. Po jakimœ czasie sprawa przyschnie, Unia i naród zmęczš się czytaniem, słuchaniem i oglšdaniem tych samych wypowiedzi. Na użytek wewnętrzny wypuœcimy tematy zastępcze, z gatunku „sędzia próbował ukraœć ze sklepu pendriva". W ostatecznoœci postraszymy ludzi Rosjš. I po sprawie – przynajmniej na jakiœ czas. Podobne techniki stosuje się w sprawach emerytur.

Jak ten czas leci!

Wszyscy wiedzš, że ani ZUS, ani państwa polskiego dzisiaj nie stać na przyzwoite emerytury. Że system od lat toczy rak i nikt nie ma odwagi spojrzeć prawdzie w oczy i spróbować go rzeczywiœcie uzdrowić, a nie tylko robić ruchy pozorne, które ludzie kupujš. Raport Najwyższej Izby Kontroli o ZUS jest utajniony przez PO-PSL i PiS! – a jakże! I tu zaczyna się działanie na przeczekanie. Przykryć temat nowš lub urojonš aferš, w której maczały palce poprzednie władze. W polskim piekiełku zawrze, a my będziemy mogli spokojnie doczekać swojej emerytury albo zostawić problem do załatwienia następnemu rzšdowi.

W polskiej prasie czytam takie same wypowiedzi jak dwa lata temu. Idę o zakład, że za kolejne dwa pojawiš się podobne. Cytuję kilka: „Musimy zreformować polski system emerytalny w taki sposób, by był on w stanie zapewnić choćby minimalnš emeryturę ze œrodków publicznych wszystkim obywatelom". Po raz pierwszy, przeczytałem to mniej więcej 25 lat temu! Czytam dalej: „W cišgu kilku najbliższych lat w Polsce musi zostać przeprowadzona debata nad zasadami rzšdzšcymi systemem emerytalnym, która najpewniej przewartoœciuje obecnie obowišzujšce reguły". Tu łatwo dostrzec działanie na przeczekanie. Ja już po przeczytaniu wstępu: „W cišgu kilku najbliższych lat...", dostałem drżšczki. Problemy sš dziœ, ale decydenci czasu majš dużo. Za dwa, trzy lata przeprowadzi się kolejnš debatę, z której wnioski będš następujšce: „Musimy zreformować polski system emerytalny w taki sposób, by był on w stanie zapewnić choćby minimalnš emeryturę ze œrodków publicznych wszystkim obywatelom". I tak da capo al fine, co kilka lat.

Po drodze wymyœlimy następnš reformę, typu OFE, opartš na zasadzie „ile sobie odłożysz, tyle będziesz miał", z której ZUS będzie mógł uzupełniać swój deficyt. Problemami deficytu obarczy się drobnych przedsiębiorców, którzy wkrótce wynajdš (Polak potrafi!) kolejnš metodę na nieodprowadzanie składek do ZUS. Rzšd będzie miał wytłumaczenie, dlaczego jest Ÿle, i jak to by było dobrze gdyby udało się „......" (odpowiednie wpisać). I problem z głowy.

I przed szkodš, i po szkodzie

Czytam też z lekkim przerażeniem wypowiedzi: Państwo powinno zapewnić emeryturę w minimalnej wysokoœci (sic!), zapewniajšcš zaspokojenie potrzeb biologicznych (sic!)..., wypłacanš wyłšcznie osobom, które sš niezdolne do dalszej pracy... (masz 90 lat, nie możesz spać po nocy, to możesz być stróżem nocnym). Państwo powinno wspierać akcjami propagandowymi (sic!) i zachętami podatkowymi dobrowolne oszczędnoœci emerytalne obywateli...

Jest jedno ale. Polacy sš oszukiwani przez swoje rzšdy od końca wojny. Już nam się wydawało w 1989 r., że witamy się z gšskš – czyli będzie lepiej i praworzšdnie. Obecny rzšd zaprzecza temu, wyolbrzymia przeszłe, domniemane przekręty i głosi, że z wyłšczeniem lat 2005–2007, aż do 2015 r. byliœmy cały czas oszukiwani przez komunistów, postkomunistów, cyklistów i inne „elementy". Czy za tym idš skazania ludzi odpowiedzialnych za owe „afery"? Jakoœ tego nie widzę. Jakš więc mamy pewnoœć, że teraz Polacy nie sš oszukiwani? Otóż, według mnie, nie mamy żadnej. I „Polacy mšdrzy przed szkodš" powinni wycišgnšć z tego właœciwe wnioski.

Sejm lubi poniedziałki

Gdyby było mnie stać na oszczędzanie w obecnej Polsce, to kupowałbym złoto, po czym głęboko je zakopywał. Na emeryturze periodycznie wykopywałbym tyle, ile by mi było potrzebne na godne życie. Zapomniałbym jednak o przechowywaniu w skrytkach bankowych, bo rzšd może się do nich dobrać w cišgu jednej nocy.

Projekt ustawy (poselski, bo niewymagajšcy konsultacji społecznych), wprowadzony pod obrady Sejmu w poniedziałek wieczorem po pierwszym czytaniu zostanie przegłosowany i zatwierdzony. Senat, w ten sam poniedziałek przegłosuje dokument bez poprawek i poœle go do Prezydenta, a ten podpisze dokument we wtorek o trzeciej nad ranem. Pani Premier o ósmej rano opublikuje go w Dzienniku Ustaw, a o dziewištej MS, MSW, policja i wojsko opieczętujš skrytki w bankach.

Uzasadnienie? Uczciwi ludzie nie mogli legalnie dorobić się kilograma czy więcej złota w œwinkach, dolarówkach czy krugerrandach! A więc wszelkie złoto, biżuterię i dewizy przechowywane w depozytach bankowych rekwirujemy. Oczywiœcie każdy właœciciel będzie miał prawo odwołać się od takiej decyzji i za parę – no, góra kilkanaœcie lat mu się zwróci.

Cišg dalszy „przygód Polaka z ZUS" nastšpi na pewno, ale mnie szlag trafia, więc chwilowo już nie w moich felietonach.

Autor jest adwokatem, od 37 lat prowadzi kancelarię adwokackš w Montrealu at@gagnetob.com

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL