Brazylia: Od kolonii do niepodległości

aktualizacja: 10.09.2017, 14:51
Ostatnie zdjęcie brazylijskiej rodziny cesarskiej. W 1889 r. Piotr II ...
Ostatnie zdjęcie brazylijskiej rodziny cesarskiej. W 1889 r. Piotr II (w środku) został zmuszony do ustąpienia z tronu i opuszczenia Brazylii
Foto: Wikipedia

W XIX wieku Brazylią rządziło dwóch cesarzy: ojciec i syn. Piotr I proklamował niepodległość kraju, ale władał tylko dziewięć lat. Piotr II panował prawie 50 lat. Paradoksalnie przyczyną jego upadku było zniesienie niewolnictwa.

REDAKCJA POLECA
07.09.2017
Brazylia jest krajem przyszłości
07.09.2017
Brazylia: 195 lat niezwykłej historii
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

W 1807 r. portugalska rodzina królewska ratowała się ucieczką do Brazylii, swojej kolonii. Portugalia znajdowała się bowiem pod okupacją francusko-hiszpańską. Dzięki eskorcie brytyjskiej floty cała dynastia Braganca bezpiecznie dotarła do Rio de Janeiro. Od tego momentu miasto stało się faktycznie zamorską stolicą Portugalii. Rezydował tam cały dwór królewski z królową Marią I i jej synem Janem VI (regentem od 1799 r.).

Ku niepodległości

Kiedy w 1815 r. Napoleon Bonaparte poniósł ostateczna klęskę pod Waterloo, pojawiły się głosy zachęcające portugalską dynastię do powrotu do kraju. Jan VI nie był jednak przekonany do tego pomysłu. Bardziej odpowiadało mu Rio, gdzie monarchia cieszyła się większą popularnością niż nad Tagiem. Dodatkowo władca miał na brazylijskiej ziemi zdecydowanie większą swobodę działań niż w Europie. Aby uciąć wszystkie zarzuty dotyczące rządzenia Portugalią z terenu kolonii, Jan VI proklamował w grudniu 1815 r. utworzenie Zjednoczonego Królestwa Portugalii, Brazylii i Algarve. Ogłoszona przez regenta decyzja została przyjęta w Brazylii z ogromną radością, wręcz z euforią. Mieszkańcy kraju kawy stali się od tego momentu pełnoprawnymi Portugalczykami. Równocześnie Brazylia nie musiała już podlegać interesom metropolii, ponieważ miała status równoprawnego królestwa.

20 marca 1816 r. zmarła królowa Maria. Regent Jan VI został jej następcą. Sytuacja uległa zmianie w 1820 r., kiedy w portugalskiej metropolii doszło do rewolucji liberalnej. W jej wyniku Jan VI był zmuszony powrócić do Europy, aby zmierzyć się z żądaniami rewolucjonistów domagających się przywrócenia zwierzchności Portugalii nad terytoriami zamorskimi. Główny nacisk kładziono właśnie na Brazylię. Te wydarzenia zmusiły króla do pozostawienia w Rio swojego syna Piotra, który od tego momentu pełnił funkcję regenta i przyszłego następcy tronu.

Decyzje Jana VI mocno zaniepokoiły brazylijskie elity. Widmo rekolonizacji i utraty rzeczywistej kontroli nad krajem było katalizatorem przyszłych działań niepodległościowych. Skuteczna walka południowoamerykańskich kolonii, które rzuciły wyzwanie Hiszpanom, wznieciła również chęć walki u Brazylijczyków. Koncepcja całkowitej suwerenności cieszyła się ogromnym poparciem miejscowej ludności. Warto podkreślić, że w przeciwieństwie do hiszpańskich kolonii Brazylia była stabilnym krajem, w którym następował szybki rozwój gospodarczy. Dodatkowo mieszkańcy cieszyli się większą wolnością słowa i swobodami obywatelskimi. Wszystkie te czynniki mocno działały na wyobraźnię Brazylijczyków. Od tej pory niepodległość wydawała się na wyciągnięcie ręki. Pojawiły się jednak poważne problemy.

Utworzony w wyniku rewolucji liberalnej portugalski parlament (Kortezy) za wszelką cenę chciał zdławić niepodległościowe dążenia Brazylijczyków. 30 września 1821 r. Brazylia ponownie została wcielona do Portugalii jako podległe terytorium zamorskie.

Walka z Portugalią i cesarska korona

W obliczu tych wydarzeń najsilniejsze brazylijskie stronnictwa – liberałowie oraz bonifacjanie – połączyły siły, aby kraj stał się niepodległy i suwerenny. Przywódcy stronnictw, Joaquim Gonçalves Ledo oraz José Bonifácio de Andrada, zyskali poparcie Marii Leopoldyny Habsburg, żony regenta Piotra. Namówiła ona męża, aby pozostał w Brazylii. Kiedy w styczniu 1822 r. portugalski następca tronu odmówił powrotu do Europy, wszystko zmierzało do otwartego konfliktu między Lizboną a Rio de Janeiro. Kortezy pozbawiły Piotra tytułu regenta. 7 września 1822 r. syn Jana VI ogłosił nad rzeką Ipiranga niepodległość Brazylii. Miesiąc później, 12 października, został ogłoszony cesarzem Brazylii, a 1 grudnia koronowany. Oficjalnie oświadczył, że w razie powrotu ojca zrzeknie się tronu na jego rzecz.

W kraju dochodziło do regularnych starć między Brazylijczykami i armią portugalską. W listopadzie 1823 r. skapitulował ostatni garnizon Portugalczyków, a w sierpniu 1825 r. Lizbona uznała niepodległość Brazylii. Rząd Portugalii nie miał zresztą innego wyjścia – w przeciwnym razie nie mógłby liczyć na poprawne wzajemne relacje handlowe.

Przyjęty przez Piotra I tytuł cesarza Brazylii miał dowodzić, że władca odrzuca „stare rządy" skupione wokół dynastii i chce budować nowoczesne państwo. Cesarz miał również za zadanie zjednoczenie Rio de Janeiro, określanego mianem kosmopolitycznej metropolii, ze zdecydowanie bardziej konserwatywną i patriarchalną resztą Brazylii.

Zagorzali zwolennicy Piotra I, czyli bonifacjanie i liberałowie (skupieni wokół Partii Brazylijskiej), oczekiwali, że cesarz wprowadzi system rządów oparty na monarchii konstytucyjnej. Z kolei członkowie Partii Portugalskiej, w której skład wchodzili przedstawiciele burżuazji, urzędnicy i rodziny portugalskich kolonizatorów, widzieli przyszłość Brazylii jako monarchii absolutnej. Cesarz, który we wcześniejszym okresie wyrażał przywiązanie do liberalizmu, postanowił wykonać gwałtowny zwrot w kierunku rządów absolutnych. Tę decyzję tłumaczono jako niezbędną do utrzymania stabilności państwa. W listopadzie 1823 r. doszło do rozwiązania brazylijskiego parlamentu, a w lutym 1824 r. Piotr I ogłosił konstytucję, która jemu jako cesarzowi nadawała pełnię władzy. Od tej chwili Brazylia miała być konserwatywną, scentralizowaną monarchią. Powołano dwuizbowy parlament, jednak to cesarz miał decydujące słowo. Dysponował prawem weta w każdej kwestii.

Seria problemów wewnętrznych

Kroki podjęte przez cesarza doprowadziły do wzrostu napięć w Brazylii. Cieszący się do tej pory ogromnym zaufaniem społeczeństwa Piotr I musiał się zmierzyć z narastającym niezadowoleniem poddanych. Jeszcze w 1824 r. w północno-wschodniej Brazylii wybuchła rewolta, w wyniku której proklamowano Konfederację Ekwatorską. Aby zapobiec intensyfikacji dążeń separatystycznych, siły rządowe spacyfikowały „buntowników". Przedstawiciele arystokracji interweniowali u cesarza, kiedy samozwańcze władze Konfederacji zapowiedziały zniesienie niewolnictwa w ciągu trzech lat. W 1825 r. doszło do kolejnej rebelii, tym razem na terenie prowincji cisplatańskiej. Dzięki poparciu ze strony Zjednoczonych Prowincji La Platy (będących w rzeczywistości państwem argentyńskim) Cisplatania uzyskała niepodległość. Doprowadziło to do wybuchu wojny między Brazylią i Argentyną. Konflikt nazywany wojną cisplatańską trwał 500 dni i mocno nadwerężył brazylijską gospodarkę. Piotr I był zmuszony uznać niepodległość prowincji, która od tego momentu przyjęła nazwę Urugwaj.

Problemy nie pozwalały Piotrowi I złapać oddechu. 10 marca 1826 r. zmarł król Jan VI. Brazylijski cesarz został więc następcą portugalskiego tronu. Zgodnie z przyjętą numeracją stał się Piotrem IV. Wydarzenia te były początkiem zagmatwanej historii, której scenariusz przypominał jedną z południowoamerykańskich telenowel końca XX wieku. Cesarz i król w jednej osobie nie zamierzał opuszczać Brazylii i 28 maja 1826 r. zrzekł się tronu metropolii na rzecz swojej siedmioletniej córki Marii II. Na regentkę została wyznaczona siostra cesarza Izabela Maria. Z kolei brat Piotra I, Michał, otrzymał zapewnienie, że obejmie portugalski tron, jeżeli zaakceptuje liberalną konstytucję Portugalii i zaręczy się ze swoją bratanicą Marią. Jednak Michał po przybyciu nad Tag w 1828 r. sam ogłosił się regentem, a później królem. Portugalczycy okrzyknęli go uzurpatorem. Zdrada ze strony brata mocno dotknęła Piotra, który chciał ponownie osadzić swoją córkę na portugalskim tronie.

Cała sprawa dotycząca przejęcia europejskiej korony sprawiła, że Piotr I musiał się zmierzyć z niechęcią Brazylijczyków. Uwikłanie w sprawy metropolii drastycznie osłabiło poparcie dla monarchy. Kolejny cios stanowiło oskarżenie cesarza o fatalne zarządzanie finansami państwa. Nastąpił niekontrolowany wzrost inflacji i zadłużenia. Zupełną porażką była reforma walutowa, w ramach której złoto i srebro próbowano zastąpić papierowym pieniądzem. Społeczeństwo zaczęło narzekać na rosnące koszty życia. Załamała się produkcja tytoniu, skór, kawy, kakao i bawełny, będąca dotychczas wizytówką Brazylii. Za kontrolę rynku w dużej mierze odpowiadali Portugalczycy, co przekładało się na niechęć, jaką Brazylijczycy żywili wobec Lizbony i samego cesarza. Zwolennicy monarchii absolutnej zmieniali poglądy i wybierali liberalną ścieżkę. Armia, dla której dowódcy portugalscy byli głównymi winowajcami porażki w wojnie z Argentyną, coraz bardziej nieufnie patrzyli na cesarza Piotra I. Władca nie potrafił wyciągnąć kraju z potężnego kryzysu. Zdecydował się abdykować i przekazać koronę swojemu 5-letniemu synowi Piotrowi II. Opiekę nad przyszłym cesarzem Brazylii sprawował José Bonifácio de Andrada. 7 kwietnia 1831 r. pierwszy brazylijski cesarz Piotr I przeszedł do historii. Mimo wyznaczenia regenta w osobie de Andrady kraj pogrążył się w chaosie.

Lepszy wojak niż władca

Była para cesarska udała się do Wielkiej Brytanii. Licząc na pomoc Londynu, Piotr chciał zorganizować wyprawę wojenną nad Tag, aby pozbawić władzy brata uzurpatora. Po trwającej trzy lata wojnie domowej 26 maja 1834 r. Michał Uzurpator abdykował i został wygnany z Portugalii. Małżeństwo Marii z bratem ojca zostało anulowane, a ona sama odzyskała wyłączne prawo do korony. Batalia o władzę mocno jednak osłabiła Piotra. Cztery miesiące po zwycięstwie nad bratem pierwszy cesarz Brazylii zmarł, mając zaledwie 35 lat. Historia życia monarchy rozpoczęła się w pałacu Queluz w Portugalii i tam też się zakończyła 24 września 1834 r.

W Portugalii Piotr I nazywany był Królem-Żołnierzem ze względu na swoje zamiłowanie do pola walki. Historycy są podzieleni w ocenie brazylijskiego cesarza. Jedni podkreślają, że nie miał zdolności, które czyniłyby go odpowiednią osobą do rządzenia państwem. Schyłek jego rządów uznawany jest za jeden z najcięższych momentów w historii Brazylii. Grupa badaczy przychylna Piotrowi I zaznacza jednak, że bez jego determinacji i odwagi zamorska kolonia jeszcze przez długie lata nie byłaby w stanie uzyskać niepodległości. Perypetie związane z rozgrywkami dynastycznymi negatywnie wpłynęły na ocenę przez cesarza rzeczywistej sytuacji w Brazylii. Całkowita suwerenność kraju mogłaby pokazać pełnię talentów człowieka, który przeciwstawił się imperium.

Syn na tronie

W przeciwieństwie do swojego ojca cesarz Piotr II rządził Brazylią przez blisko 50 lat. Pełnię władzy uzyskał w 1840 r., mając zaledwie 15 lat. Decyzja ta została podjęta przez parlament Brazylii. Oficjalnie Piotr II założył cesarską koronę 18 lipca 1841 r. Przez cały okres sprawowania władzy zwracał szczególną uwagę na rozwój gospodarczy kraju. Jego flagowym hasłem było: „Uniao e Indestria" (Unia i przemysł). To za jego panowania powstały w Brazylii pierwsze utwardzone drogi oraz solidne linie kolejowe.

W sprawach polityki zagranicznej monarcha doprowadził do militarnych konfrontacji z Argentyną, Urugwajem i Paragwajem. Wojny toczyły się w latach 1851–1870. Dwie pierwsze zakończyły się pełnym sukcesem Brazylii. Brazylijczycy wywalczyli sobie dostęp do delty La Platy i obalili argentyńskiego dyktatora Juana Manuela Rosasa. Ostatnia z batalii nie była już tak udana. Konflikt rozpoczęty w 1864 r. doprowadził do starć zarówno z Urugwajem, jak i Paragwajem. Wyniszczająca i długotrwała wojna nie była dla żadnej ze stron zwycięska.

Piotr II zapisał się na kartach historii jako człowiek, który wykonał pierwszy krok w kierunku zniesienia niewolnictwa w Brazylii. Ostatecznie zakaz niewolnictwa wprowadzono w 1888 r., czyli zaledwie rok przed zamachem stanu, w wyniku którego cesarz musiał ustąpić z tronu.

Wspominając o Piotrze II, należy pamiętać, że odznaczał się wyjątkowo nowoczesnym spojrzeniem na świat. Popierał rewolucję przemysłową, która dotarła również do Brazylii. Mimo dużego grona zwolenników cesarz miał też twardą opozycję, reprezentowaną przez część społeczeństwa o mocno konserwatywnych poglądach. Wzajemne tarcia między monarchą a opozycjonistami doprowadziły w końcu do jego abdykacji 15 listopada 1889 r. Piotr II został zmuszony do opuszczenia brazylijskiej ziemi wraz z rodziną. Na skutek tych wydarzeń żona Piotra, Teresa, doznała nagłego zatrzymania krążenia i fatalnego w skutkach niedotlenienia mózgu. Kiedy cesarska rodzina dotarła do Porto, lekarz mający opiekować się Marią nie był w stanie jej pomóc. Znajdowała się w agonii i zmarła 28 grudnia 1889 r.

Ostatni brazylijski cesarz przeżył swoją małżonkę o niecałe dwa lata. Zmarł w Paryżu 5 grudnia 1891 r., trzy dni po swoich 66. urodzinach. Cesarska para została pochowana w lizbońskim panteonie dynastii Braganca. Dopiero w 1922 r. prochy Piotra i Teresy zostały sprowadzone do Brazylii. Jako miejsce ostatecznego pochówku wybrano w 1939 r. katedrę św. Piotra z Alcantary w Petropolis.

Upadek brazylijskiego cesarstwa był efektem zaangażowania wojska w przewrót. To właśnie armia odegrała największą rolę w obaleniu Piotra II i proklamowaniu republiki. Historycy zarzucają Piotrowi II, że nie potrafił przeciwstawić się buntownikom. Zamach stanu przyjął z charakterystycznym dla siebie spokojem i wraz z rodziną udał się na wygnanie. Jako główną przyczynę upadku cesarza wymienia się wprowadzenie „złotego prawa", które oznaczało likwidację systemu niewolnictwa. Zwrócenie wolności wszystkim brazylijskim niewolnikom było końcem przydatności władzy cesarskiej, która odpowiadała za utrzymanie starego porządku.

Przywódca zamachu stanu, marszałek Manuel Deodoro da Fonseca, został pierwszym prezydentem Republiki Brazylii. Zapoczątkował reformy mające na celu zniesienie symboli dawnego ładu. Zrezygnowano z tytułów szlacheckich, dokonano rozdziału kościoła od państwa. Katolickie święta zostały zastąpione państwowymi, aby podkreślić ważne wydarzenia historyczne. Ogłoszona w 1891 r. konstytucja zawierała elementy, które nie miały prawa istnieć w czasach cesarstwa: federacyjny charakter państwa, kontrolę konstytucyjności prawa przez sądy oraz system rządów prezydenckich.

Po upadku

Pierwsze rządy republikańskie cechował ogromny wpływ brazylijskich elit, w większości składających się z właścicieli ziemskich. W rzeczywistości rządy dynastyczne zostały zamienione na oligarchiczny porządek. Od tego momentu największe wpływy w Brazylii posiadali przedstawiciele dwóch stanów: Sao Paulo i Minas Gerais. Wszystko dzięki przodownictwu w produkcji kawy i mleka. Znaczenie tych dwóch produktów było tak ogromne, że powstał tzw. sojusz kawy z mlekiem. Prezydent zawsze popierał oligarchów reprezentujących stany Sao Paulo i Minas Gerais. Dzięki temu mógł liczyć na wsparcie „mlecznych kawoszy", bez których aprobaty nie można było w praktyce kierować państwem.

Historia dwóch brazylijskich cesarzy z dynastii Braganca pokazuje trudny okres walki o niepodległość, w którym determinacja i poczucie własnej tożsamości zwyciężyły w starciu z kolonialną potęgą. Czasy cesarstwa to także typowe dla tego ustroju problemy wewnętrzne, spośród których na pierwszy plan wysuwa się niewolnictwo i spory dynastyczne. Piotr II, ostatni władca Brazylii, stawiając na szali istnienie cesarstwa, zdecydował się na podjęcie kroków w celu zniesienia niewolnictwa. Gest, dzięki któremu tysiące niewolników pracujących na plantacjach odzyskało wolność, kosztował go utratę korony i przymusową podróż do Europy.

„Niepodległość albo śmierć" – te słowa cesarza Piotra I powinny być szczególnie bliskie Polakom, którzy przez długie lata walczyli o własne państwo. Te właśnie słowa wypowiedziane przez przyszłego cesarza Brazylii nad rzeką Ipiranga świadczyły o ogromnej determinacji wszystkich tych, którzy byli gotowi oddać życie w walce o niepodległość.

POLECAMY

KOMENTARZE