Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

Rudolf Valentino, pierwszy amant kina

„Syn szejka” (1926 r.) z Rudolfem Valentino i Vilmš Bánky był kontynuacjš kinowego hitu „Szejk” z 1921 r.
AFP
Gdy pojawiał się na ekranie, kobiety mdlały, mężczyŸni zaœ spoglšdali z mieszaninš odrazy i zazdroœci. Był przystojny, czarujšcy i zmysłowy. Miał zaledwie 31 lat, kiedy niespodziewanie zmarł 23 sierpnia 1926 r. w nowojorskim szpitalu. Do historii kinematografii przeszedł jako Rudolf Valentino.

Aby zrozumieć fenomen popularnoœci Valentino, musimy cofnšć się w czasie o 100 lat. Już wówczas sercem X muzy było Hollywood – wybrane nieprzypadkowo. Kalifornijska pogodna aura sprzyjała kręceniu plenerów. Słońca, a zatem dobrego oœwietlenia, nie brakowało. Przede wszystkim zaœ Miasto Aniołów było wystarczajšco daleko od wschodniego wybrzeża USA i obowišzujšcych w tamtejszych stanach praw, co bardzo ułatwiało rozwój hollywoodzkiej kinematografii.

Pierwsze studio filmowe w Hollywood to Nestor Studio założone w 1911 r. przez producentów Ala Christie i Davida Horsleya. W tym samym roku pojawili się tu inni niezależni producenci. W latach 20. ub. wieku powstał system pięciu wielkich wytwórni: Fox (póŸniej 20th Century Fox), Loew's Incorporated (póŸniej Metro-Goldwyn-Mayer), Paramount Pictures, RKO (Radio-Keith-Orpheum) i Warner Bros., działajšcych w charakterze zarówno producentów filmowych, dystrybutorów, jak i właœcicieli kin. Wytwórnie zatrudniały też własne gwiazdy aktorskie, umiejętnie kreowane i promowane, które przycišgały przed ekrany tłumy widzów. Już wówczas widownia chodziła na najbardziej rozpoznawalnych aktorów i aktorki. To ich nazwiska widniały na afiszach i promowały filmy. Znaczenie trzech następnych wytwórni – Universal Studios, Columbia Pictures i United Artists – było też duże, ale nie posiadały one wtedy własnych sal i aktorów o statusie gwiazd.

W opozycji do „wielkiej pištki" pozostawało oœmiu niezależnych producentów, wœród których byli wówczas m.in.: Samuel Goldwyn, David O. Selznick, Walt Disney i Walter Wanger. Trzeba pamiętać, że aż do słynnego „Œpiewaka jazzbandu" z paŸdziernika 1927 r. mamy do czynienia z kinem niemym. Gwoli œcisłoœci – film ten również był niemy, z charakterystycznymi „tabliczkami dialogowymi", jednak na udŸwiękowionej taœmie filmowej oprócz muzyki pojawiły się obszerne wstawki œpiewane, realistycznie zsynchronizowane z obrazem. Film okazał się przełomem, rewolucyjnš przemianš X muzy. Wraz z nim zakończyła się era kina niemego. Rudolf Valentino nie dożył tej przemiany, nigdy więc się nie dowiemy, czy zrobiłby karierę w filmach dŸwiękowych, czy jednak – podobnie jak wielu innych – poległby z powodu silnego włoskiego akcentu.

Latino lover

Dopóki na ekranie nie można było przekazywać emocji za sprawš wypowiadanych słów, a zwłaszcza barwy głosu, aktorzy zmuszeni byli do nadekspresji, teatralnych gestów i nadmiernej mimiki. Dziœ ich gra może drażnić lub œmieszyć, ale u zarania kina „strzelanie oczami" stanowiło podstawę każdej dramatycznej sceny filmowej.

Ówczesne Amerykanki były już nieco znudzone zarówno białymi sztywniakami w garniturach, jak i niedomytymi kowbojami. Na ekranie łaknęły egzotyki. I wkrótce znalazły ideał – namiętnego i porywczego, a jednoczeœnie subtelnego, niemal zniewieœciałego Valentino, którego egzotyczna uroda wywoływała szybsze bicie serca u żeńskiej częœci kinowej widowni. Ale zanim Rudolf zadebiutował jako aktor, przemierzył ocean w poszukiwaniu własnej drogi życiowej.

Urodził się 6 maja 1895 r. w Castellanecie, niewielkiej miejscowoœci na południu Włoch, w zubożałej rodzinie arystokratycznej, w roku wynalezienia kinematografu przez braci Lumiere. Był synem weterynarza Giovanniego, który zmarł na malarię, gdy Rudolf miał 11 lat. Jego matka, Maria, pochodziła z Francji – mieszanka genów zapewniła chłopcu oryginalnš urodę. Miał także brata Alberta i dwie siostry, Marię i Beatrycze. Zapowiedziš iœcie królewskiego życia było nadanie chłopcu aż pięciu imion (zgodnie z arystokratycznš tradycjš). Przyszły gwiazdor kina niemego naprawdę nazywał się Rodolfo Alfonso Raffaello Piero Filiberto Guglielmi di Valentina d'Antoguolla. Poczštkowo nic nie wskazywało na to, że zrobi w życiu oszałamiajšcš karierę. Nieszczególnie wiodło mu się w szkole, potem zaœ studiował w Genui... rolnictwo. Przystojnego chłopaka cišgnęło jednak w œwiat. Wyruszył do Paryża, gdzie próbował swoich sił jako tancerz. Ponieważ szybko pozostał bez œrodków do życia, powrócił – niczym syn marnotrawny – do rodzinnego miasteczka. Ale okazało się, że tylko po to, by wyjechać znacznie dalej, do Nowego Jorku. To matka w 1913 r. kupiła mu bilet na statek – na drugš klasę. Rodolfo jednak wzišł należny mu po ojcu spadek i częœć z pieniędzy zainwestował w bilet pierwszej klasy, dzięki czemu nawišzał przydatne znajomoœci, zanim jeszcze stanšł na amerykańskim brzegu.

Właœciwie nie znał angielskiego, przez co jego możliwoœci zdobycia pracy były ograniczone. Pienišdze ze spadku szybko się skończyły, musiał więc mieszkać w slumsach, zdarzało mu się spać w Central Parku. Łapał każdš okazję, żeby zarobić – pracował jako pomywacz i ogrodnik. Szczęœliwie znajomy ze statku wprowadził go do œrodowiska taxi-danserów, zwanych także żigolo. A ponieważ Rodolfo był nie tylko przystojny, ale też œwietnie tańczył, zwłaszcza zmysłowe tango, kobiety, które nie miały z kim pójœć na przyjęcia czy potańcówki, chętnie go wynajmowały (jak się można domyœlać – nie tylko w charakterze tancerza). Rodolfo odgrywał przed nimi rolę zaangażowanego i namiętnego kochanka. Nabrał wprawy i pewnoœci siebie, nawišzał nowe znajomoœci i dołšczył do wędrownej trupy aktorskiej. Niestety, zespół szybko się rozpadł, ale przystojny Włoch postanowił szukać szczęœcia w Hollywood.

Męski seksapil

Powyższe sformułowanie, zwłaszcza na poczštku XX w., wydawało się oksymoronem, ale właœnie na owym dualizmie Valentino zbudował swš karierę. Był zniewalajšco przystojny, namiętny, a jednoczeœnie miał delikatne rysy twarzy i zmysłowe spojrzenie. Już w 1914 r. zadebiutował na kinowym ekranie w epizodycznej rólce tancerza („Wojna płci" w reżyserii D.W. Griffitha). Przez pierwsze lata pobytu w Fabryce Snów Valentino przegrywał jednak walkę o poważniejsze role z rodowitymi Amerykanami (jak choćby w „Głupich dziewicach" z 1916 r., gdzie musiał ustšpić miejsca nowojorczykowi Conwayowi Tearle'emu). Jednš ze swych pierwszych głównych ról zagrał w „Zamężnej dziewicy" z 1918 r., gdzie wcielił się w hrabiego Roberta di San Fracciniego – na plakacie promocyjnym pojawiło się jego nazwisko: „Rudolph Valentino".

Przez chwilę wydawało się, że nie zostanie bożyszczem wszystkich kobiet, ponieważ w 1919 r. poœlubił dwa lata od siebie starszš aktorkę Jean Acker. Małżeństwo nie potrwało jednak zbyt długo (ponoć nawet nie zostało skonsumowane). I choć to Acker była lesbijkš (œlub z Valentino miał być dla niej sposobem na wyrwanie się z lesbijskiego trójkšta miłosnego z Grace Darmond i Allš Nazimovš), to właœnie ona w 1921 r. wystšpiła o rozwód z powodu... oziębłoœci małżonka. Wtedy też pojawiły się pierwsze plotki o homoseksualizmie aktora, co Acker chętnie podsycała, twierdzšc, że Valentino chętniej korzystał z jej perfum niż z jej ciała. Co ważne, po œmierci aktora pojawili się mężczyŸni twierdzšcy, że byli kochankami Valentino. Żaden z nich jednak nie przedstawił dowodów.

W nie najlepszym tonie wypowiadała się o Valentino także jego kolejna żona – Natacha Rambova, aktorka, którš poznał na planie „Damy Kameliowej" (1921 r.). Drugie małżeństwo już w chwili zawarcia (13 maja 1922 r.) przysporzyło aktorowi kłopotów. Według obowišzujšcego wówczas w Kalifornii prawa musiał upłynšć rok kalendarzowy, zanim wstšpiło się w nowy zwišzek. Valentino tej formalnoœci nie dopełnił i został oskarżony o bigamię, co doprowadziło do czasowego uwięzienia aktora. Mimo to rok póŸniej raz jeszcze – już zgodnie z prawem – poœlubił Rambovš.

I znowu srogo się rozczarował. Być może był nazbyt wrażliwy? Przyjšł od Rambovej platynowš bransoletę, którš chętnie nosił jako dowód ich wzajemnej miłoœci i przywišzania. Ale dla wielu mężczyzn była to „bransoleta niewolnika", zniewieœciałego utrzymanka, którego garderoba miała być przeładowana kosmetykami. Rambova nie dementowała tych plotek i potwarzy, przeciwnie, nazywała męża „emocjonalnym chłopcem". Być może dlatego po rozwodzie z Natachš aktor zapisał jej w testamencie... jednego dolara. A przecież był już wówczas gwiazdš kina.

Bożyszcze kobiet

Potencjał w Rudolfie dostrzegła scenarzystka June Mathis, która pracowała w Metro Pictures, i to ona zażšdała, by Valentino zagrał dużš rolę w „Czterech jeŸdŸcach Apokalipsy" (1921 r., dramat wojenny na podstawie powieœci Vicente Blasco Ibánza). Poczštkowo jego postać miała w scenariuszu znaczenie drugorzędne, ale za sprawš Mathis oraz reżysera Rexa Ingrama sceny z udziałem Valentino okazały się kluczowe. Był to pierwszy film, który zarobił ponad milion dolarów, a ponadto zebrał œwietne recenzje, zarówno wœród widzów, jak i zawodowych krytyków. Rudolf Valentino stał się objawieniem. Jak pisała Małgorzata Gajos (www.gosc.pl; „Amant wszech czasów"), „to Mathis skierowała go do Paramountu. Zaczšł więcej zarabiać, a jego kariera nabrała tempa. Już na samym poczštku pracy dla tej wytwórni trafiła mu się œwietna rola".

Absolutny szał na punkcie przystojnego Włocha rozpoczšł się wraz z wejœciem na ekrany filmu „Szejk" (1921 r.). W tekœcie Agnieszki Bukowczan-Rzeszut „Żigolak czy homoseksualista. Prawdziwa twarz Rudolfa Valentino", zamieszczonym na stronie www.ciekawostkihistoryczne.pl, czytamy: „włoski amant zagrał arabskiego wodza Ahmeda uprowadzajšcego Angielkę – Dianę Mayo. Widzowie mogli sycić oko nie tylko namiętnymi spojrzeniami i intensywnymi uœciskami œniadego szejka, ale również wahaniami nastrojów między kochankami. W dodatku pod koniec filmu dowiedzieli się, że ów Arab był tak naprawdę szkockim lordem, odnalezionym w dzieciństwie na pustyni. Za to w kilka miesięcy po premierze komicy naigrywali się z gładko przylizanych włosów szejka – Stan Laurel sparodiował go rolš Rhubarba Vaselino w filmie ťW błocie i w piaskuŤ. (...) Dick Dorgan zaœ pisał o Valentino: ťMężczyŸni założyli tajne stowarzyszenie, na którego przewodniczšcego i pierwszego z katów kandyduję. W swoim statucie tajny zakon postanowił brzydzić się, nienawidzić i pogardzać nim [Valentino – przyp. AN] z oczywistych względów. Co?! Ja – zazdrosny? Och, nie. Ja go po prostu nienawidzęŤ". To właœnie z powodu Valentino Amerykanki „nie chciały już milczšcego kowboja. Chciały południowego kochanka – jednoczeœnie tajemniczego i groŸnego, a tak naprawdę troskliwego i delikatnego. Szejk w wykonaniu Valentino był tak naprawdę pierwszym bohaterem romantycznym kina" (za: Małgorzata Gajos, op. cit.). Status gwiazdy Valentino utrzymał dzięki kolejnym filmom (m.in. „Młody Radża" z 1922 r. czy „Œwięty diabeł" z 1924 r.).

Ważnym filmem w jego karierze był także „Orzeł" (1925 r.), gdzie wcielił się w postać Vladimira Dubrovsky'ego, porucznika rosyjskiej armii, który zwraca na siebie uwagę carycy Katarzyny II (Louise Dresser); on jednak odrzuca zaloty władczyni i ucieka. W efekcie wzgardzona caryca wydaje nakaz pojmania Dubrovsky'ego – żywego lub martwego. W tym czasie Vladimir dowiaduje się o œmierci ojca i o zagarnięciu jego ziem przez Kyrillę Troekouroffa (James A. Marcus). Zakłada więc czarnš maskę i staje się wyjętym spod prawa Czarnym Orłem. Dostaje się do domu wroga, udajšc nauczyciela francuskiego Maschy (Vilma Bánky), córki Kyrilly. Szukajšc zemsty, Vladimir na koniec znajduje prawdziwš miłoœć (opis fabuły za: Filmweb.pl). Tš rolš Rudolf Valentino umocnił swš pozycję egzotycznego kochanka.

Piszšc o przebiegu jego kariery, warto jeszcze nadmienić, o czym mało kto wie, że w roku 1923 aktor nagrał dwie piosenki dla wytwórni Brunswick Records: „Kashmiri Love Song" i „El Relicario" (do wysłuchania na YouTubie – no, œpiewać to on nie umiał), a także wydał tomik poezji zatytułowany „Day Dreams".

Narodziny legendy

W 1926 r. był u szczytu sławy. Kobiety mdlały, widzšc go na kinowym ekranie czy choćby jego zdjęcie na afiszu. Każda z nich marzyła, by zajšć miejsce u jego boku. By zastšpić np. Polę Negri. Tak, ówczesna gwiazda kina z polskim rodowodem (naprawdę nazywała się Apolonia Chałupiec), była ostatniš miłoœciš Rudolfa Valentino. Po rozwodzie z Rambovš aktor zwišzał się z Polš Negri – ponoć para planowała wspólnš przyszłoœć. 9 lipca 1926 r. na ekrany kin wszedł „Syn szejka", czyli film uważany za najlepszy w karierze Valentino. Aktor wystšpił w podwójnej roli: zagrał zarówno Ahmeda, syna wpływowego szejka, jak i samego władcę. O czym opowiadał film? Oto Ahmed zakochuje się w córce przestępcy, pięknej tancerce Yasmin. Pewnego dnia młodzieniec zostaje uprowadzony dla okupu przez bandę, której przewodzi ojciec dziewczyny. Wkrótce udaje mu się uciec. Przekonany, że Yasmin go zdradziła, w akcie zemsty porywa jš. Zachowanie Ahmeda zdecydowanie potępia jego ojciec. Chłopak ma ogromne poczucie winy, które wzrasta, gdy dowiaduje się, że niesłusznie oskarżał tancerkę...

Fabuła nie była więc niczym nowym czy odkrywczym, ale Valentino ponownie rozkochał w sobie żeńskš częœć publicznoœci. Partnerzy owych wielbicielek ruszyli więc do kontrataku, by oœmieszyć aktora. „18 lipca 1926 r. anonimowy dziennikarz ťChicago TribuneŤ doniósł, że podczas wizyty w nowej sali balowej w zachodnim Chicago w męskiej toalecie odnalazł automat z pudrem. Był tak zszokowany, że upatrywał w tym upadku amerykańskiej cywilizacji, za co – nie przebierajšc w słowach – obwiniał oczywiœcie Rudolfa Valentino. Aktor wœciekł się i chciał zemsty. (...) Œrodowisko dziennikarskie zjednoczyło się przeciwko Valentino, drwišc z jego patetycznoœci. Radzono mu, aby przestał ťcałować przyjezdne panny w ršczkiŤ [to zapewne przytyk do jego zwišzku z Polkš Polš Negri – przyp. AN] i odgrywać melodramaty, a wtedy być może zdoła ocalić karierę. Aktor nie zdšżył ripostować – zasłabł w nowojorskim hotelu" (za: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut „Żigolak..." op. cit.). Był 21 sierpnia.

Valentino trafił do szpitala, uskarżajšc się na dotkliwy ból brzucha. Lekarze zdiagnozowali wrzód żołšdka, ale rutynowa operacja niespodziewanie zakończyła się tragediš: aktor po zabiegu zachorował na sepsę. Miał zaledwie 31 lat, ale jego nazwisko, twarz i hipnotyzujšce spojrzenie znane było milionom. Wiadomoœć o ciężkim stanie aktora przedostała się do opinii publicznej – pod szpitalem tłumy fanek modliły się o zdrowie pięknego Rudolfa. Niestety, aktor zmarł 23 sierpnia.

Pogrzeb Rudolfa Valentino stał się największym ówczesnym medialnym wydarzeniem, pogrzebem wszech czasów, kombinacjš masowej histerii oraz szoku z powodu przedwczesnej œmierci gwiazdy filmowej i nieprzewidywalnoœci losu. Blisko 100 tys. osób przyszło na pogrzeb, ponoć zdarzały się samobójstwa wœród zrozpaczonych fanek. Gdy kondukt dotarł na cmentarz, na składane do grobu prochy Valentino rzuciła się Pola Negri. Złoœliwi utrzymywali jednak, że uczyniła tak nie tyle z rozpaczy, ile dla rozgłosu. Jakkolwiek było, jej sen o wspólnej przyszłoœci z Rudolfem uleciał w niebyt. Na pogrzebie z nieba posypały się płatki róż rozrzucone przez przelatujšcy samolot. Władca wyobraŸni milionów, Rudolf Valentino, żegnany był po królewsku.

Oczywiœcie, natychmiast pojawiły się spekulacje o otruciu lub postrzeleniu gwiazdora przez któregoœ z zazdrosnych mężów. Jedno jest pewne – wraz ze œmierciš Rudolfa Valentino narodziła się jego legenda. Jeszcze nasze babki zbierały pocztówki z jego podobiznš i jako młode dziewczęta wzdychały po nocach i marzyły o włoskim kochanku. Bez wštpienia zasłużył na miano pierwszego kinowego amanta, który rozpalał wyobraŸnię kobiet. Utorował też drogę do kariery znacznie póŸniejszym bożyszczom kina włoskiego pochodzenia. Wystarczy wspomnieć Ala Pacino czy Roberta De Niro. Ale to już zupełnie inna historia.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL