Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

James Knox Polk: Ekspansjonista w Białym Domu

James_Polk.jpg: Brady, Mathew B., 1823 (ca.)-1896, photographer. derivative work: Superwikifan (James_Polk.jpg) [Public domain], via Wikimedia Commons
Przez całe życie wierzył, że Bóg stworzył zachodniš półkulę, aby szerzyć amerykańskš kulturę i cywilizację. Żaden amerykański prezydent nie powiększył terytorium USA tak jak on.

James Knox Polk urodził się 2 listopada 1795 r. na rodzinnej farmie w hrabstwie Mecklenburg w Karolinie Północnej jako pierwsze z dziesięciorga dzieci Samuela i Jane Polków. Jego ojciec pochodził z rodziny o irlandzko-szkockich korzeniach. Matka była potomkiniš Johna Knoxa, wielkiego XVI-wiecznego teologa kalwińskiego, przywódcy brytyjskiego ruchu reformatorskiego i założyciela Koœcioła prezbiteriańskiego w Szkocji. Jane Polk była dumna ze swojego przodka i starała się prowadzić dom w powœcišgliwym duchu jego nauczania zawartego w dwóch dziełach: „History of Reformation in Scotland” (Historia reformacji w Szkocji) i „The First Book of Discipline” (Pierwsza księga dyscypliny).

O ile matka przyszłego prezydenta USA była kobietš bardzo pobożnš lub wręcz przejawiajšcš skrajnš dewocję, o tyle jego ojciec był daleki od wszelkich przejawów religijnoœci. Jego stosunek do Koœcioła i surowych reguł prezbiterianizmu był obojętny lub wręcz wrogi. Do tego stopnia, że podczas chrztu swojego syna Jamesa ku rozpaczy żony odmówił wypowiedzenia obowišzkowej formuły wyznaniowej, że jest chrzeœcijaninem. W hrabstwie Mecklenburg kršżyła plotka, że Samuel Polk pokłócił się wtedy z pastorem, ostro go zwyzywał i opuœcił koœciół, zanim syn został ochrzczony. James Knox Polk nigdy nie był pewien, czy w zwišzku z tym incydentem w ogóle został ochrzczony. Chcšc jednak uniknšć niepewnoœci, przyjšł chrzest tuż przed œmierciš 53 lata póŸniej.

Ten zgoła niechętny stosunek do spraw wiary przejšł Samuel Polk po swoim ojcu Ezekielu, który był zdeklarowanym deistš i zwolennikiem państwa wolnego œwiatopoglšdowego. Ta dziwna mieszanina religijnoœci matki i niechęci ojca do Koœcioła ukształtowała specyficzny stosunek Jamesa Knoxa Polka do spraw œwiatopoglšdowych.

Być może narastajšca religijnoœć przyszłego prezydenta USA była spowodowana jego wštłym zdrowiem i cišgłym balansowaniem na granicy życia i œmierci. Był człowiekiem chorowitym, ale nie słabym psychicznie. Wręcz przeciwnie, niewielu ludzi na œwiecie byłoby w stanie wytrzymać przeprowadzonš na kuchennym stole operację woreczka żółciowego, podczas której jedynym anestetykiem była szklanka mocnego alkoholu. James był chłopcem mizernym, lecz z determinacjš walczył z własnymi słaboœciami. Jako najstarszy syn musiał nieustannie pomagać ojcu na farmie. Ta harówka ponad siły pozostawiła w nim na całe życie wielki szacunek dla ludzi ciężko pracujšcych fizycznie.

Przeciwnik pojedynków

W 1806 r. rodzina Polków przeniosła się do Tennessee, które wówczas było uznawane za pogranicze cywilizowanego œwiata. James miał 11 lat i był tak słaby, że ojciec postanowił odsunšć go od pracy fizycznej i przekazać mu prowadzenie częœci interesów rodzinnych. Dzisiaj wydaje się dziwne, że nastolatek prowadził rodzinnš buchalterię, ale wówczas dzieciństwo kończyło się z dniem, kiedy dziecko było zdolne wykonywać pierwsze prace na farmie. James nie nadawał się jednak na farmera, dlatego wkrótce zaczšł przygotowywać się do studiów prawniczych na University of North Carolina. Uczelnię tę ukończył z wyróżnieniem w 1818 r. i rozpoczšł praktykę w firmie prawniczej Felixa Gruny’ego w Nashville. Dwa lata póŸniej założył własnš kancelarię adwokackš w mieœcie Columbia w stanie Tennessee. Renoma dobrego adwokata otworzyła mu drzwi na salony. Wkrótce poznał tam Andrew Jacksona, przyjaciela swojego ojca. Ta znajomoœć miała się okazać kluczowa w jego karierze politycznej.

James Polk stanowił odwrotnoœć osobowoœci Andrew Jacksona. W przeciwieństwie do spontanicznego, wybuchowego, drażliwego generała jego protegowany był człowiekiem chłodnym, niezwykle opanowanym, nieokazujšcym nawet œladu emocji. Znajomi Polka mówili, że nie sš w stanie ocenić, jakie sš jego odczucia w jakiejkolwiek sprawie. Być może z tego powodu utarła się opinia, że był człowiekiem chytrym i bezdusznym. Nic jednak na to nie wskazuje. Jego małomównoœć i skrytoœć okazały się atutem w karierze politycznej, która rozpoczęła się w 1821 r. mianowaniem na urzędnika w senacie stanowym. Dwa lata póŸniej Polk zasiadł jako poseł w Izbie Reprezentantów Tennessee, gdzie został zapamiętany głównie jako przeciwnik pojedynków, które stanowiły stały element ówczesnej kultury amerykańskiego pogranicza. Także pod tym względem okazał się odwrotnoœciš Andrew Jacksona, który słynšł ze skłonnoœci do częstego pojedynkowania się z byle powodu.

Projekt ustawowego zakazu pojedynków spotkał się z powszechnš krytykš opinii publicznej Tennessee. W czasach, kiedy mozolnie działajšcy aparat sprawiedliwoœci nie był w stanie zapewnić obywatelom poczucia bezpieczeństwa, pojedynki stanowiły jedyne rozwišzanie sporów. Ciekawostkš jest, że od roku 1777 do 1882 w Stanach Zjednoczonych odbyło się kilka tysięcy pojedynków, z czego aż 27 dotyczyło czołowych polityków w państwie. Do najsłynniejszych należał pojedynek z 11 lipca 1804 r. między wiceprezydentem USA Aaronem Burrem i byłym sekretarzem stanu Alexandrem Hamiltonem. Burr wyzwał rywala na ubitš ziemię i ranił go œmiertelnie. Choć został oskarżony o morderstwo, to do procesu nigdy nie doszło. 30 maja 1806 r. Andrew Jackson zastrzelił w pojedynku prawnika Charlesa Dickinsona, a 26 kwietnia 1826 r. w Pimmit Run w Wirginii odbył się pojedynek Henry’ego Claya, ówczesnego sekretarza stanu w administracji prezydenta Johna Quincy'ego Adamsa, z kongresmenem Johnem Randolphem. Ze względu na brak doœwiadczenia wojskowego obaj strzelcy chybili i pojedynek zakończył się ugodš.

James Polk uważał, że pojedynki sš przejawem głupoty i barbarzyństwa. Jego przeciwnicy poczytywali to za przejaw słaboœci. Niektórzy namiętnie próbowali wyzwać go na ubitš ziemię. Kiedy Andrew Jackson został już prezydentem, James Polk został spikerem Izby Reprezentantów USA. Jako człowiek całkowicie oddany Jacksonowi stał się więc obiektem bezpardonowych ataków przeciwników politycznych prezydenta. Konserwatywny przedstawiciel Wirginii Henry A. Wise nie przepuszczał żadnej okazji, żeby sprowokować Polka do pojedynku. Prasa pisała, że opozycji łatwiej jest znęcać się nad małomównym Polkiem niż nad ekspresyjnym i wybuchowym Jacksonem. Polkowi przypadła wyjštkowo niewdzięczna rola pokierowania Izbš Reprezentantów w czasach, kiedy w amerykańskim parlamencie panował język i poziom dyskusji trudny do wyobrażenia nawet w dzisiejszym polskim Sejmie.

Czarny koń wyborów

Polk nie narzekał na swojš pracę. Był pracoholikiem, który nie uznawał urlopu czy czasu prywatnego. Nawet ciężka choroba nie mogła go odcišgnšć od obowišzków. Tylko raz zwierzył się ze swoich uczuć, kiedy opuszczał Waszyngton w 1839 r. Oœwiadczył wówczas, że jego praca była ponad siły, musiał bowiem utrzymywać dyscyplinę w najbardziej skłóconym Kongresie w historii i miał więcej wyzwań niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci.

Kiedy 3 marca 1839 r. ustępował ze stanowiska spikera Izby Reprezentantów, wydawało się, że zakończył karierę. Czuł, że osišgnšł szczyt swoich możliwoœci. Demokraci, z którymi był od pewnego czasu zwišzany, zaproponowali mu nominację na gubernatora Tennessee. Wybory wygrał, ale gubernatorem był jedynie przez dwa lata. W 1844 r. miały się odbyć wybory prezydenckie i demokraci potrzebowali jego wsparcia w kampanii wyborczej. 27 maja 1844 r. rozpoczęła się trzydniowa konwencja partyjna w Baltimore, która miała wyłonić demokratycznego kandydata na prezydenta. Jedynym logicznym kandydatem wydawał się były prezydent Martin Van Buren. Był jednak pewien problem: Van Buren zdecydowanie sprzeciwiał się aneksji Teksasu. Taka postawa była nie do przyjęcia dla ekspansjonistów z Andrew Jacksonem na czele, który głęboko wierzył, że Stany Zjednoczone powinny nieustannie wchłaniać wszystkie ziemie Ameryki Północnej. Jackson uważał też, że Van Buren jest politykiem spalonym, gdyż łatwo przegrał wybory z mało znanym przedstawicielem wigów Williamem H. Harrisonem, a tym samym doprowadził przez przypadek do czterech lat bezowocnych rzšdów Johna Tylera.

Na poczštku konwencji w Baltimore Andrew Jackson wezwał kierownictwo partii, w tym Jamesa Polka, i oœwiadczył, że nominacja Van Burena jest „politycznym samobójstwem”. Były prezydent doradzał swoim partyjnym kolegom postawienie w kampanii na hasła ekspansjonistyczne typu „All of Oregon, All of Texas”. Tylko człowiek o zdecydowanej woli inkorporowania nowych terytoriów w skład Unii mógł w jego opinii wygrać wyœcig do Białego Domu. James Polk był zwolennikiem takiego kursu, ale jego szanse na tle innych kandydatów wypadły mizernie. Jackson jednak uparł się, że Polk jest właœciwym człowiekiem. Teraz trzeba było tak pokierować głosowaniem, aby delegaci wyłonili w drodze kompromisu kandydaturę Polka. Zgodnie z przewidywaniami w pierwszym głosowaniu 177 z 376 delegatów zagłosowało na Martina Van Burrena. Kolejne miejsca zajęli: były sekretarz wojny Lewis Cass (który otrzymał 83 głosy) i szeœciu pomniejszych kandydatów, wœród których nie było Polka. Jego nazwisko pojawiło się dopiero w ósmym głosowaniu, choć od razu zdobyło poparcie 44 delegatów. Nadal droga do nominacji wydawała się bardzo odległa. Dopiero jawne wsparcie Andrew Jacksona spowodowało, że w dziewištym głosowaniu Polk został jednomyœlnie wybrany przez wszystkich delegatów. Jego konkurenci przecierali oczy ze zdumienia, nie wierzšc, że człowiek z drugiego szeregu partyjnego może nagle zrobić tak zawrotnš karierę. Prasa pisała o Polku jako czarnym koniu wyborów. Kandydatem na wiceprezydenta został George Mifflin Dallas z Pensylwanii.

Wyœcig do Białego Domu był bardzo wyrównany, podobnie zresztš jak wynik głosowania powszechnego. Na Jamesa Polka oddano 1 337 243 głosy, a na jego przeciwnika Henry’ego Claya z Partii Wigów – 1 299 062. Clay przegrał ze względu na swoje niemal fanatyczne stanowisko w kwestii utrzymania niewolnictwa. Stracił głosy 63 tys. nowojorczyków, którzy zagłosowali na Jamesa Gillespie Birneya, kandydata abolicjonistycznej Partii Wolnoœci, trzeciego ugrupowania bioršcego udział w tych wyborach.

Żona, sekretarka i pierwsza dama

4 marca 1845 r. James Knox Polk został zaprzysiężony na słynnym tarasie Kongresu na Kapitolu. Pogoda nie sprzyjała uroczystoœci, padał obfity deszcz i wiał zimny wiatr. Jednak przemówienie inauguracyjne zazwyczaj chłodnego emocjonalnie Jamesa Polka było bardzo goršce i bojowe. Nowy przywódca Ameryki wzywał naród do ekspansji terytorialnej i aneksji Oregonu oraz Teksasu. Obiecywał Amerykę rozcišgajšcš się od wybrzeża Atlantyku do Pacyfiku i faktycznie słowa dotrzymał. Po raz pierwszy w historii wiadomoœć o jego zaprzysiężeniu i mowa inauguracyjna zostały przesłane telegrafem z Waszyngtonu do Baltimore. Aparat telegraficzny obsługiwał sam Samuel Finley Morse, który zaledwie 7 lat wczeœniej stworzył swój słynny kod.

49-letni Polk był najmłodszym politykiem obejmujšcym urzšd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wraz z nim do Białego Domu wprowadziła się jego żona, 42-letnia Sarah Childress Polk, córka prominentnego plantatora Joela Childressa z Tennessee. Pierwsza dama pochodziła z prezbiteriańskiej rodziny o surowych zasadach moralnych. Jamesa Polka poznała już w wieku 12 lat podczas jakiejœ uroczystoœci religijnej. Plotka głosiła, że zwrócił na niš uwagę Andrew Jackson, który przekonał Jamesa, że Sarah jest „zamożnš, ładnš, ambitnš i inteligentnš” dziewczynę i najlepszš kandydatkš na żonę.

James i Sarah bez wštpienia pasowali do siebie charakterami. Obydwoje byli minimalistami i mieli bardzo purytańskie spojrzenie na życie. Pierwsza dama nie organizowała balów ani tańców, ograniczyła życie towarzyskie Białego Domu do minimum i zakazała podawania alkoholu do posiłków. Podobnie jak jej mšż była osobš bardzo pracowitš. Dlatego przez całš kadencję pełniła funkcję jego sekretarki, starannie pracujšc nad listami i dokumentami przekazywanymi prezydentowi. Polkowie nie mieli dzieci. Złoœliwi twierdzili, że stosujšca się do kalwińskich zasad pierwsza dama nie dzieliła alkowy z mężem. Sš to jednak plotki, ponieważ ludzie, którzy bezpoœrednio spotykali się z pierwszš parš Ameryki, twierdzili, że małżonkowie okazywali sobie dużo ciepła i szacunku, a sama pierwsza dama była osobš bardzo miłš i wrażliwš.

Boskie przeznaczenie

James Knox Polk nigdy nie zapomniał o obietnicy, jakš złożył Andrew Jacksonowi. Ameryka miała się powiększyć o Teksas i Oregon. To był cel nadrzędny w stosunku do wszystkich innych zadań tej administracji. Dzisiejszy stan Oregon nie pokrywa się terytorialnie z obszarem, który na poczštku XIX wieku nosił takš samš nazwę. Oregonem nazywano wszystkie terytoria ograniczone 42. i 54. równoleżnikiem i cišgnšce się na wschód od Gór Skalistych. Był to obszar zamieszkany przez cztery indiańskie plemiona: Bannock, Chinook, Klamath i Nez Perce. Najbardziej zainteresowana tym obszarem była Hiszpania, która chciała przyłšczyć Oregon do Kalifornii. Apetyt na te ziemie miały także Wielka Brytania i Rosja. Istniały też plany zagospodarowania tych terytoriów przez Kompanię Zatoki Hudsona.

James Polk był jednak wyznawcš zasady, że wszystkie ziemie w Ameryce Północnej, a może nawet na całej półkuli zachodniej, należš się z woli Boga Stanom Zjednoczonym. Jego prezydentura przypadła na okres, kiedy w Ameryce rozwinšł się ruch Boskiego Przeznaczenia (Manifest Destiny). Opierał się na sloganie stworzonym w lipcu 1845 r. przez Johna Louisa O’Sullivana, amerykańskiego dziennikarza i polityka, współzałożyciela i redaktora pisma „The United States Magazine and Democratic Review”, który głosił poglšd, że „zadaniem naszym jest spełnić przeznaczenie, Boskie Przeznaczenie, do panowania nad całym Meksykiem, nad Amerykš Południowš, nad Indiami Zachodnimi i Kanadš”. Prezydent Polk był zwolennikiem poglšdów O’Sullivana, ale musiał zachować zdrowy rozsšdek przy negocjacjach z Wielkš Brytaniš. W czasie kampanii wyborczej głosił hasło: „Albo dostaniemy Oregon do równoleżnika 54°40’N, albo będziemy walczyć” („Fifty-four Forty or Fight”).

Polk znalazł się w niezręcznej sytuacji. Z jednej strony dochodziły go wieœci, że Londyn nie zgadza się na warunki amerykańskich ekspansjonistów i jest gotów rozpoczšć nowš wojnę, a z drugiej trzeba było się wywišzać z obietnicy wyborczej. Sekretarz stanu James Buchanan zaproponował ugodowe rozwišzanie: ustanowienie granicy na 49. równoleżniku przechodzšcym przez wyspę Vancouver. Anglicy uznali, że Amerykanie się bojš, i odrzucili propozycję. Polk natychmiast wrócił do swojego pierwotnego postulatu i 4 stycznia 1846 r. wygłosił w Kongresie buńczuczne przemówienie, z którego pochodzi często cytowane zdanie: „Jedynym sposobem na Anglika jest patrzeć mu odważnie w oczy”. Wówczs strona brytyjska wystšpiła z propozycjš powrotu do koncepcji 49. równoleżnika. Ostatecznie Senat przyjšł jš 12 czerwca 1846 r., a prezydent podpisał trzy dni póŸniej. Wielu ówczesnych polityków oraz póŸniejszych historyków zarzucało Jamesowi Polkowi, że ustšpił z żšdaniami w momencie, kiedy Londyn uginał się wobec koncepcji ustanowienia granicy na 54°40’ szerokoœci geograficznej północnej. Jednak prezydent miał swoje powody. Młodej demokracji groziła wyniszczajšca wojna z potężnym imperium brytyjskim, a w jego partii coraz głoœniej odzywały się żšdania ochłodzenia maksymalistycznych postulatów w polityce zagranicznej.

Spełnione obietnice

James Polk nie był jednak wcale osobowoœciš skłonnš do kompromisów. Jeżeli nawet wobec Wielkiej Brytanii kierował się ostrożnoœciš, to takowej nie zachował przy rozmowach z Meksykanami. 29 grudnia 1845 r. podpisał aneksję Teksasu, który stał się największym stanem ówczesnej Ameryki. Polk dotrzymał słowa: Teksas i Oregon stały się formalnie terytorium amerykańskim. Ale dla człowieka takiego jak on to było za mało. Ameryka miała się rozcišgać od wybrzeża Atlantyku do słonecznych plaż Kalifornii. Od 1822 r. Kalifornia była terytorium hiszpańskim, a póŸniej należała do niepodległego Meksyku. Od 1820 r. do Kalifornii zaczęli także przybywać amerykańscy osadnicy, którzy 26 lat póŸniej zbuntowali się przeciw władzy Meksyku nad tš prowincjš. 14 czerwca 1846 r. wybuchło powstanie pod przywództwem amerykańskiego generała Johna Charlesa Frémonta. Proklamowano Republikę Kalifornii (zwanš także Republikš NiedŸwiedziej Flagi) ze stolicš w Sonoma, a jej prezydentem obwołano Williama B. Ide. 7 lipca na wybrzeżu Kalifornii wylšdowały amerykańskie wojska inwazyjne, które przywiozły powstańcom zaskakujšcš wiadomoœć, że 13 czerwca 1846 r., a więc dzień przed wybuchem rewolty, rozpoczęła się wojna amerykańsko-meksykańska. Ze względu na odległoœci wiadomoœć ta nie dotarła do osadników w Kalifornii i ich bunt zupełnie przypadkowo zbiegł się z wybuchem wojny.

Od samego poczštku wojna przebiegała bardzo korzystnie dla Stanów Zjednoczonych. Po zwycięskiej bitwie pod Monterrey (21–23 wrzeœnia 1846 r.) Amerykanie zyskali wyraŸnš przewagę strategicznš nad Meksykanami. Kolejna zwycięska bitwa pod Santa Fe otworzyła drogę do zajęcia Nowego Meksyku i Kalifornii. Prezydent Polk, obawiajšc się rosnšcej popularnoœci generała Zachary’ego Taylora, wyznaczył misję zdobycia meksykańskiej stolicy generałowi Winnfieldowi Scottowi. Jego armia zdobyła Veracruz 11 marca 1847 r., a pokonawszy wojska gen. Santa Anny w bitwie pod Cerro 17 kwietnia, skierowała się na meksykańskš stolicę. O dziwo, postępy wojenne spotkały się z innš reakcjš amerykańskiej opinii publicznej, niż spodziewał się prezydent. Szczególnie w kręgach abolicjonistycznych zaczęły się mnożyć wezwania do powstrzymania rozlewu krwi. Prezbiterianin Polk nie był obojętny na opinię tego œrodowiska. Pragnšł wielkiej Ameryki, ale nie kosztem rozlewu krwi mieszkańców kontynentu. Dlatego 15 kwietnia 1847 r. wysłał do Meksyku posła Nicholasa Trista z propozycjš zakupu Kalifornii i Nowego Meksyku za 30 mln dolarów oraz umorzenia wszelkich zobowišzań Meksyku wobec USA. Po chwilowym rozejmie Meksykanie odrzucili propozycję Białego Domu i już 8 wrzeœnia wznowiono działania wojenne. 13 wrzeœnia wojska amerykańskie zajęły twierdzę Chapultepec, a następnego dnia wkroczyły do stolicy Meksyku. Poseł Trist się nie poddawał i na własnš rękę podjšł dalsze negocjacje. 2 lutego 1848 r. przekonał swoich rozmówców do podpisania traktatu pokojowego, który przewidywał, że Stany Zjednoczone zakupiš Nowy Meksyk i Kalifornię za 15 mln dolarów, a granica będzie przebiegać na rzece Rio Grande. Po długiej, pełnej sporów i niepewnoœci debacie 10 marca 1848 r. Senat ratyfikował ten układ stosunkiem głosów 38:14.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL