Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o historii

Elżbieta Batory: Krwawa hrabina z Transylwanii

AFP
Nazywano jš wampirzycš z Transylwanii. Opowiadano, że własnoręcznie zakatowała ponad 600 służšcych. Czy legendy opierajš się na faktach, czy powstały na użytek spisku, który miał usunšć walecznš kobietę ze sceny politycznej?

Legenda o Elżbiecie Batory przedstawia jš jako morderczynię wszech czasów. Sadystycznš dewiantkę, która znęcała się nad młodymi służšcymi, a gdy ich już zabrakło, także nad szlachciankami przybywajšcymi do niej na edukację. Sztuki zadawania bólu miała nauczyć się od męża, którego przerosła wprawš, kreatywnoœciš i skalš przedsięwzięcia. Po jego œmierci obsesja kšpania się we krwi dziewic popchnęła jš do częstych podróży, gdy okoliczni mieszkańcy zaczynali się niepokoić zmasakrowanymi trupami pojawiajšcymi się w okolicach zamku. W piwnicach posiadłoœci w Čachticach znajdowała się sala tortur z wymyœlnymi urzšdzeniami do zadawania bólu. Katalog męczarni był ogromny. Nieuważnym szwaczkom wbijała szpilki pod paznokcie, zaszywała usta lub kaleczyła je nożyczkami. Pokojówki zimš oblewała wodš i wystawiała na mróz, latem zaœ kazała je smarować miodem i zostawiać na pastwę owadów. Chłosta, okaleczanie i przypalanie były codziennoœciš. W przerwach między wojaczkami mšż hrabiny przyłšczał się do tych sadystycznych zabaw.

Głównym powodem zabójstw było jednak obsesyjne pragnienie zachowania młodoœci i urody. Ponoć pewnego dnia Elżbieta, bijšc jednš ze służšcych, zauważyła, że krew działa wygładzajšco na jej skórę. Od tamtego czasu mordowała na skalę przemysłowš. Pomagały jej w tym dwie rosłe i brzydkie służšce oraz karzeł Ján Ujvári, zwany Fritzko. Elżbieta miała też korzystać z rad znachorki-czarownicy Anny Darvulii. To właœnie ona wspierała hrabinę w kuracji odmładzania krwiš. Przekonała jš, że jest to starożytny rytuał, który nie tylko cofa zegar życia, ale pozwala przejšć duchowe i cielesne atrybuty zamordowanej osoby.

W podziemiach stała beczka, z której kazano dziewczynom zaczerpnšć wina. Wtedy Fritzko ogłuszał ofiarę i podcinał jej żyły. Krew spływała rynnš do drugiego pomieszczenia, gdzie stała wanna. Tam właœnie hrabina Batory zanurzała się w ożywczym eliksirze. Fritzko ukrywał zwłoki w jednym z piwnicznych korytarzy. Gdy ciał było zbyt dużo, wrzucał je do fosy lub zostawiał w lesie. Miejscowi byli bezradni wobec hrabiny, ale pogłoski o jej zbrodniczej działalnoœci dotarły do kuzyna Jerzego Thurzó, palatyna Węgier. Odkrycia, jakich dokonali w 1610 r. urzędnicy na zamku w Čachticach, potwierdziły makabryczne oskarżenia. Wszędzie znajdowano ciała w różnym stadium rozkładu. Pojmano członków œwity Elżbiety, a ci zeznali wszystko, czego od nich oczekiwano. Najbardziej obcišżajšcym dowodem okazał się pamiętnik Elżbiety, który zawierał skrupulatne opisy prawie 650 zbrodni.

W 1611 r. stracono najbliższych współpracowników hrabiny, a jš samš z uwagi na urodzenie jedynie zamurowano w komnacie jednej z wież na zamku w Čachticach. Elżbieta przeżyła tam jeszcze trzy lata. Zdšżyła zapisać majštek dzieciom, choć nie w całoœci. Wiele z jej dóbr dostało się jej krewnym, a także kuzynowi, który sprowadził na niš sprawiedliwš karę. Najprawdopodobniej umarła z głodu, gdyż powoli przestawano jš karmić.

W 1729 r., ponad 100 lat po œmierci hrabiny, węgierski jezuita László Túróczy napisał pracę „Ungaria suis cum regibus compendio data”. Miała to być ostrzegawcza powiastka o Elżbiecie Batory, prezentujšca wszystkie okropnoœci, jakich dopuœciła się arystokratka. W zasadzie chodziło tylko o to, że to luteranizm doprowadził jš do tego wynaturzenia. W ten sposób jezuita dał poczštek legendzie. Prawda o Elżbiecie Batory musiała poczekać do lat 80. XX wieku. Współczeœni historycy węgierscy odkryli wiele nowych faktów, które każš spojrzeć na niš z zupełnie innej strony.

Prawie jak w bajce

Elżbieta Batory (węg. Báthory Erzsébet) przyszła na œwiat 7 sierpnia 1560 r. w rodzinnym majštku Nyírbátor (północno-wschodnie Węgry), stanowišcym częœć regionu Ecsed. Należała do jednego z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych europejskich rodów przełomu XVI i XVII wieku. Poczštki dynastii sięgały XIII w., kiedy to powstała legenda o Hunie Gutkeldzie, który w nierównej walce pokonał smoka, czym zasłużył sobie na przydomek „Bátor”, czyli dzielny.

Anna, siostra Stefana Batorego, koronowanego w 1576 r. na króla Polski, poœlubiła dalekiego kuzyna – pastora Jerzego (György). Elżbieta była ich drugim dzieckiem. Od poczštku odznaczała się niezwykłš inteligencjš, ale i porywczoœciš. Zachowały się zapisy o jej napadach furii, które miały dać poczštek przyszłym sadystycznym skłonnoœciom. Nie było to nic nowego w dynastii Batorych. Małżeństwa blisko spokrewnionych osób dały mieszankę wybuchowš. Pojawiali się potomkowie zapadajšcy na choroby psychiczne lub inne dolegliwoœci o podłożu genetycznym. Nie brakowało też furiatów i okrutników.

W ten sposób próbowano też tłumaczyć póŸniejsze zachowanie hrabiny. Wyjštkowa skłonnoœć do sadyzmu miała być wynikiem choroby psychicznej, której przyczyna leżała w kazirodczym zwišzku jej rodziców. Historycy obalajš jednak tę hipotezę. Linie Ecsed i Somlya, z których wywodzili się rodzice Elżbiety, były głównymi gałęziami dynastii. Od wspólnych przodków dzieliło ich 7 pokoleń i ponad 200 lat. Jeœli hrabina rzeczywiœcie znęcała się nad służšcymi, to po prostu mogła być psychopatkš. A to może się zdarzyć nawet w najlepszej rodzinie. Tyle że jej listy wysyłane do męża i dzieci nie zdradzajš osobowoœci psychopatycznej. Wprost przeciwnie. Płynie z nich miłoœć, wyrozumiałoœć i empatia, czyli cechy, których sadystyczni dewianci nie majš i na dłuższš metę nie sš w stanie ich spójnie udawać.

Inni przyczyn obłędu hrabiny dopatrujš się w wydarzeniach z dzieciństwa – drastycznych scenach, których mała Elżbieta mogła być œwiadkiem. W 1566 r. miejscowy Cygan został oskarżony o kradzież dzieci i sprzedanie ich Turkom w niewolę. Szeœcioletnia Elżbieta widziała, jak pobitego do nieprzytomnoœci mężczyznę żywcem zaszyto w brzuchu martwego konia. Takie wytłumaczenie jest nieco naiwne, bo choć traumy z dzieciństwa wpływajš na rozwój osobowoœci, to jednak nie jest oczywiste, że przemoc kształtuje sadystę. Z pewnoœciš wrodzona twardoœć została wzmocniona przez œrodowisko, w którym normy moralne w stosunku do poddanych po prostu nie istniały. Służbę się biło. Można było zakatować nieposłusznego parobka. Nikt się temu nie dziwił ani nie interweniował. Kuzyn Elżbiety, ksišżę Siedmiogrodu, w przypływie gniewu rozkazał stłumić próbę powstania okolicznych chłopów. 54 osobom w ramach kary obcięto uszy i nosy. W taki sposób 13-letnia dziewczynka dowiadywała się, że aby skutecznie rzšdzić, należy być twardym i odrzucić wszelkie skrupuły.

Z całš pewnoœciš Elżbieta Batory była wybitnie inteligentna. W XVI w. większoœć arystokratek była niepiœmienna, tymczasem ona nie tylko biegle czytała i pisała, ale również z łatwoœciš nauczyła się języka niemieckiego i łaciny. Jak się póŸniej okazało, posiadała też wiele talentów, które ostatecznie przyniosły jej zgubę. Doskonale zarzšdzała majštkiem i strategicznie prowadziła wojny. Była w tej sztuce bieglejsza niż wielu współczesnych jej mężczyzn. A na dodatek wyróżniała się niezwykłš urodš.

Miłe złego poczštki

W 1573 r. rodzice Elżbiety zaaranżowali jej małżeństwo z członkiem innej bogatej i wpływowej rodziny – Ferencem Nádasdym, spadkobiercš rodu Drághaffy. Dzięki temu Batorowie skupili w swoich rękach dobra nie tylko w Siedmiogrodzie, ale także znaczny obszar pozostajšcy pod wpływami dynastii Habsburgów. Po œlubie 8 maja 1575 r. para zamieszkała w zamku Sárvár, należšcym do rodziny Ferenca.

Historycy zaprzeczajš, że Elżbieta przed œlubem wdała się w romans z miejscowym chłopem, czego owocem miało być skrywane przez rodzinę dziecko. Gdyby tak było, musiałaby zajœć w cišżę w wieku 11 lat. Poza tym rodzina nie pozwoliłaby na jakiekolwiek zapiski na ten temat. Zachowane Ÿródła mówiš coœ zupełnie przeciwnego. Zaaranżowane małżeństwo Elżbiety i Ferenca okazało się bardzo udane. Listy i dokumenty ujawniajš, że Elżbieta bardzo kochała męża i dzieci. Ferenc jednak więcej czasu spędzał na wojnie z Turkami niż u boku żony. Ta jednak wspierała go w misji obrony kraju.

Podczas nieobecnoœci męża podróżowała, odwiedzajšc swoich krewnych. Tu pojawia się kolejny punkt naœwietlony przez legendę o wampirzycy z Transylwanii. Podobno w tym okresie odwiedzała w Wiedniu swojš ciotkę Klarę, która miała wprowadzić młodš kobietę w œwiat orgii i dewiacji seksualnych oraz obudzić w niej pocišg do kobiet. Prawdš jest, że krewna prowadziła wystawny tryb życia i z rozmachem organizowała bale. Jednak nie zachowały się żadne zapiski potwierdzajšce, by imprezy u ciotki Klary miały nietypowy charakter. A bywało na nich jednorazowo nawet tysišc osób.

Pierwsze dziecko Elżbiety urodziło się dopiero po dziesięciu latach małżeństwa. Trudno się dziwić. Ferenc spędzał życie na wojaczce. W tym czasie w jego imieniu hrabina zarzšdzała majštkiem, rozstrzygała spory i edukowała młode szlachcianki, które trafiały na jej dwór. Według legendy już wtedy hrabina znęcała się i mordowała młode kobiety, a powierzone jej na wychowanie dziewczęta z dobrych domów znikały bez œladu. Rodzice mieli otrzymywać listy, że ich córki zginęły na polowaniu lub rzuciły się z okna z powodu nieszczęœliwej miłoœci. Gdyby na zamku dochodziło do jakichkolwiek aktów sadyzmu i tortur lub cokolwiek złego stało się młodym dziewczętom, możne rody szybko przestałyby posyłać córki do hrabiny Batory. Dobrych dworów było wiele, a jednak dziewczęta trafiały do Elżbiety.

Główne zarzuty stawiane krwawej hrabinie dotyczyły służby. Miała mordować dziewczęta z okolicznych wsi, które przychodziły do niej do pracy. W cišgu 35 lat jej ofiarš miało paœć nawet 650 kobiet, czyli miesięcznie więcej niż jedna kobieta była katowana, pozbawiana krwi i mordowana. Przeciwnicy tej legendy twierdzš, że w czasach, kiedy epidemie i zarazy dziesištkowały ludnoœć, brakowało ršk do pracy, więc każdy służšcy był na wagę złota. Elżbieta była zbyt inteligentna, by pozwolić sobie na takie straty personelu.

Większoœć Ÿródeł podaje, że małżonkowie doczekali się czwórki dzieci. Prawdopodobnie było ich szeœcioro. Po Annie na œwiat przyszli: Katalin (Katarzyna, ur. 1594), Pál (Paweł, ur. 1597), András (Andrzej, ur. 1598), a także Miklós (Mikołaj) i Orsolya (Urszula), których daty urodzenia nie zachowały się w dokumentach.

Czarne chmury

Według legendy o wampirzycy z Transylwanii małżonkowie poczštkowo we dwoje pastwili się nad służšcymi. To Ferenc miał udzielać Elżbiecie pierwszych lekcji sadyzmu. A ona tę sztukę doprowadziła do perfekcji, aż w końcu 4 stycznia 1604 r. otruła męża, który powrócił z wojny i przeraził się potwora, jakiego sam stworzył. Za oficjalnš przyczynę œmierci uznano rany odniesione podczas bitwy kilkanaœcie dni wczeœniej.

Niedawno historycy z Budapesztu odkryli nowe karty tej historii. Otóż okazuje się, że Ferenca kilka tygodni przed œmierciš nacierano rtęciš. Była to kuracja, którš niewielu przeżyło, a miała działać na rany zadane nie tyle przez Turków, ile przez Turczynki, które wzięte do niewoli koiły „smutek rozłški z żonš”. Mężczyzna nie dożył końca trzymiesięcznej kuracji kiły. W ostatnim liœcie do męża Elżbieta czule wyrażała niepokój o jego pogarszajšce się zdrowie. Nie wiadomo, czy była wyrozumiała czy nieœwiadoma dolegliwoœci, jakie dręczyły jej małżonka.

Po pogrzebie Ferenca Elżbieta Batory przeprowadziła się na stałe do Čachtic (węg. Csejte), zamku położonego we wschodnich Karpatach na terenie dzisiejszej Słowacji. Był to dar, który otrzymała od męża na poczštku małżeństwa. Wtedy była to zimna, surowa i nieprzyjazna budowla. Teraz wydała jej się idealna, tym bardziej że postanowiła uczynić z niej swój nowy dom. Twierdzę przebudowano tak, by nadawała się do zamieszkania nawet podczas mroŸnych zim. Pojawiło się bogate wyposażenie, a wnętrza zyskały renesansowy styl.

Elżbieta nie zdšżyła przeżyć żałoby po mężu, gdy spotkało jš drugie nieszczęœcie. Zmarł jej ukochany starszy brat Stefan. Nie pozostawił spadkobierców. Oznaczało to, że Elżbieta Batory dołšczyła do swojego ogromnego majštku zamek Dévény, strategiczny punkt na granicy z Austriš. Umieszczenie tam oddziałów chronišcych twierdzę wywołało groŸbę wojny zarówno ze strony Habsburgów, jak i Pozsony, dzisiejszej Bratysławy. Chcšc uniknšć niezręcznej pozycji, hrabina sprzedała Dévény. Z niewiadomych przyczyn nigdy nie otrzymała za niego zapłaty.

Elżbieta sama zarzšdzała majštkiem. Miała do tego wyjštkowy talent. Była silnš i nieustępliwš kobietš. W tym samym roku, gdy zmarł jej brat, jeden ze szlachciców Siedmiogrodu, Jerzy Bánffy, zajšł jej posiadłoœć w pobliżu Lindve. Oto list, jaki wystosowała do niego na wieœć o najeŸdzie: „Magnifice Domine Nobis Observandissime. Niech Wam da Bóg wszystkiego dobrego. Muszę Wam napisać, czego dowiedziałam się wczoraj od mojego poddanego Jánosa Csimbera. Powiedział mi, że najechałeœ moje włoœci w Lindve. Nie rozumiem zupełnie, jak mogłeœ zrobić takš rzecz? Nie myœl sobie, Jerzy Bánffy, że stanę się kolejnš wdowš Bánffy! Uwierz mi, że nie będę milczeć. Nie pozwolę komukolwiek dotknšć mojej najœwiętszej własnoœci. Chcę jedynie, żebyœ o tym wiedział. Ex arce nobis Kapu, 3 lutego 1606 r. Elizabeta Comittissa de Báthor. PS. Ja wiem, na Boga dobrego, że to twoja sprawka. Próba okupowania moich włoœci dowodzi tylko, że jesteœ biedakiem, lecz nie myœl sobie, że pozwolę ci na cokolwiek. Uważaj, bo przekonasz się, że w moim ciele kobiety drzemie mężczyzna”.

Elżbieta Batory musiała nie tylko zarzšdzać ogromnym majštkiem, ale również poruszać się w coraz bardziej skomplikowanej sytuacji politycznej. W 1608 r. księciem Siedmiogrodu został Gabor Batory. Jego apetyt na węgierskš koronę bardzo niepokoił Habsburgów. Elżbieta z uwagi na strategiczne położenie Čachtic mogła wesprzeć swojego kuzyna Gabora w sięgnięciu po węgierski tron. Jego pozycja była bardzo mocna po powstaniu, które zmieniło konfigurację sił na Węgrzech. Wsparcie Elżbiety dawało mu wiele możliwoœci – zarówno najechanie na Węgry poprzez udostępnienie przejœcia przez ich wschodniš częœć, jak i drogę do Polski. Każda z opcji naruszała interesy Habsburgów. Postanowili zatem osłabić pozycję Elżbiety, a najchętniej pozbyć się jej wpływów w Siedmiogrodzie. Nie mogli rozpoczšć otwartej wojny, zaplanowali więc intrygę, w której głównš rolę odegrał kuzyn hrabiny Węgier György Thurzó.

Człowiek, który zmienił bieg historii

Thurzó został palatynem pod koniec 1609 r., dzięki czemu miał niemal nieograniczone możliwoœci. Jego udział w trzech spiskach zleconych przez Habsburgów jest niezaprzeczalny. W tym samym czasie uwięziono Zygmunta Batorego w Pradze, zorganizowano zamach na życie Gabora i rozprawiono się z Elżbietš na Węgrzech.

Zaangażowanie Thurzó w obalenie hrabiny Batory miało więcej powodów niż tylko interesy Habsburgów. György mógł upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu. Król Węgier Mátyás II miał ogromny dług wobec Elżbiety, zacišgnięty jeszcze u jej męża Ferenca Nádasdyego. Gdyby doszło do skazania pani na Čachticach, Thurzó mógłby nie tylko dysponować jej majštkiem, ale i zyskać wdzięcznoœć króla poprzez zmazanie jego zadłużenia. Wszystkim był zatem na rękę upadek Batorych. Z jakichœ powodów umowa króla ze spiskowcem oszczędzała dzieci Elżbiety. Po podziale dóbr miały mieć zapewnione œrodki do spokojnego i dostatniego życia.

Spisek był misternym dziełem. Thurzó zdobył wszelkie niezbędne informacje, by stworzyć alternatywnš historię życia hrabiny Batory. Wykorzystał nastroje, jakie panowały w Čachticach. Węgierska arystokratka na słowackich ziemiach nie budziła sympatii. Do tego luteranka w katolickim otoczeniu traktowana była jak heretyczka. Nie pomagały jej szczodre datki na rzecz miasta i Koœcioła.

Nocš 29 grudnia 1610 r. Thurzó wtargnšł do zamku, aresztował Elżbietę i jej najbliższych poddanych. Opisywany póŸniej makabryczny obraz sal tortur i dogorywajšcych kobiet miał w jakiœ sposób umocowanie w faktach. Jednak prawda była zupełnie inna, niż zostało to przedstawione. Wielkš pasjš Elżbiety Batory było leczenie i uzdrawianie. Opiekowała się nie tylko chorymi szlachcicami, ale również biedotš. Zatrudniała najlepszych medyków i specjalistów. Na przełomie XVI i XVII w. takie praktyki budziły przerażenie. Tym bardziej że wielu ze sposobów leczenia mieszkańcy nigdy wczeœniej nie widzieli na oczy. Nie znali też tajników siedmiogrodzkiego zielarstwa, więc łatwo było rzucić oskarżenie o trucicielstwo i uprawianie magii. Czara się przepełniła, gdy Elżbieta sprowadziła z Wiednia chorwackš położnš i uzdrowicielkę Annę Darvulię. Jej metody przerażały miejscowych jeszcze bardziej. Darvulia upuszczała krew, przypalała rany, wycinała guzy, czyraki, ropnie i znamiona, usuwała chore tkanki, stawiała bańki. Po takich zabiegach pacjenci wracali do domów z ranami, które łatwo było pomylić ze œladami tortur.

Palatyn Thurzó doskonale widział, jak podsycać strach przed hrabinš. Wykorzystywał wszystkie fakty do udowodnienia, że w zamku mieszka szalona kobieta, która przy pomocy czarownicy bezkarnie znęca się nad ludŸmi. Nie miało już znaczenia, że doniesienia o licznych zgonach młodych ludzi pokrywały się z odnotowanymi epidemiami chorób zakaŸnych – dżumy i tyfusu. Ich œmierć szybko została wykorzystana przez palatyna i stała się pretekstem do wkroczenia do zamku. Oczywiœcie do akt nie załšczono informacji, że w czasie lokalnej epidemii hrabina przebywała z córkš w Wiedniu. Thurzó dopełnił obrazu, rozrzucajšc martwe ciała w okolicznych lasach, czym zyskał całkowite uzasadnienie aresztowania Elżbiety.

Jak ujawniajš zapiski miejscowego lekarza, gdy wojska palatyna zajmowały zamek, Darvulia właœnie leczyła dziewczynę zaatakowanš dzień wczeœniej przez dzikie zwierzę. Nie uwzględniono jej zeznań, chociaż pacjentka przeżyła i opowiedziała o wydarzeniach. Gdyby posšdziła Darvulię o próbę morderstwa, to oœwiadczenie z pewnoœciš zostałoby skrupulatnie wykorzystane. Na dziedziniec wycišgnięto czekajšce na pochówek ciała znalezione w piwnicy. Byli to pacjenci, którzy nie przeżyli zabiegów. Mieszkańcy wioski mogli obejrzeć, ale tylko z daleka, ciała swoich bliskich i zgodnie stwierdzili, że ich rany wyglšdajš jak œlady tortur. Chociaż w œledztwie żaden z nich nie stwierdził, że był kiedykolwiek œwiadkiem przemocy zadawanej przez hrabinę lub jej służbę. Wszyscy oœwiadczyli, że tylko słyszeli takie pogłoski.

Elżbieta nie przyznała się do zarzutów, ale nie pozwolono jej też zeznawać. To budzi wiele wštpliwoœci, ponieważ proces z udziałem osoby szlachetnie urodzonej powinien być przeprowadzony z należytš rzetelnoœciš. Jej zeznania mogłyby wzbudzić wštpliwoœci, a brak bezpoœrednich dowodów na jej zbrodnie zniweczyłby plan nie tylko kuzyna Thurzó, ale i króla Mátyása II, który liczył na wymazanie długu wobec Elżbiety Batory.

Hrabinie nigdy oficjalnie nie zarzucono czarów i rzucania uroków. W akcie oskarżenia nie ma ani słowa o kšpielach w ludzkiej krwi, magii i współpracy z czarownicš. Osoby zainteresowane majštkiem Batory trzymały Koœciół jak najdalej od tej sprawy. W razie oskarżenia o czary bogactwa zostałyby skonfiskowane, a tego nie życzył sobie ani Thurzó, ani król Węgier. Elżbiecie postawiono jedynie zarzuty kryminalne o morderstwa i znęcanie się nad szlachciankami. Służšce Dorotea Szentes (Dora) i Ilona Jo oraz karzeł Fritzko przyznali się do wszystkich zarzucanych im czynów dopiero udręczeni torturami. Wyrok œmierci był dla nich wybawieniem.

Wersję œmierci Elżbiety również należy zweryfikować. Thurzó zarzšdził wobec niej areszt domowy pod nadzorem strażników, jednak hrabina mogła poruszać się po swoim domu całkiem swobodnie. Otrzymywała wszystkie potrzebne rzeczy, których sobie zażyczyła, a także mogła przyjmować goœci. Odwiedzał jš jednak tylko syn i spowiednik. Cały czas czekała na proces. Mijały miesišce i lata, a palatyn – mimo zapewnienia króla o niezbitych dowodach – wcišż nie decydował się na rozpoczęcie procesu hrabiny. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że nie ma wystarczajšcych i mocnych dowodów jej winy. Wiedział, że w razie rozpoczęcia procesu Elżbieta łatwo się obroni i jego plany przejęcia majštku Batorych legnš w gruzach. Już sam fakt uwięzienia szlachcianki bez wyroku sšdu był przestępstwem, za które Thurzó z całš pewnoœciš by odpowiedział. Dlatego starał się wyciszać sprawę i odosobnienie hrabiny było mu bardzo na rękę.

Elżbieta obawiała się jednak procesu. Zabezpieczyła się na ewentualny wyrok skazujšcy, tuż przed œmierciš, spisujšc testament. Podzieliła majštek na trzy częœci i przekazała swoim dzieciom. W ten sposób sama pozbawiła się wszelkich œrodków do życia, a tym samym ani kuzyn, ani król nie mogli liczyć na to, czego się po tej intrydze spodziewali. Istniejš dokumenty, które œwiadczš o tym, że król Maciej II zaczšł tracić cierpliwoœć i naciskał na jak najszybsze rozpoczęcie procesu. Thurzó wytrwale lawirował. Czy zatem znalazł rozwišzanie i doprowadził do œmierci hrabiny? Tego nie wiadomo.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL